Woda życia, czyli jak zarabiać z klasą

woda życia - koniak
fotopedia.com

Można się nim delektować, kolekcjonować, ale również traktować jako lokatę kapitału. Przedstawiamy jeden z najbardziej prestiżowych alkoholi: koniak.

Cognac to nieduża miejscowość położna w zachodniej Francji. To także nazwa wytwarzanego tu od wieków trunku, który powstaje dzięki podwójnej destylacji wina. Proces jego produkcji nie kończy się jednak na uzyskaniu winnego destylatu. To dopiero początek. Zanim eau-de-vie, czyli woda życia, trafi do sprzedaży musi przez minimum dwa lata leżakować w dębowych beczkach, wyprodukowanych ze stuletnich drzew rosnących w regionie Limousin lub Tronçais. W ten sposób nabiera niepowtarzalnego charakteru. Następnie wybitne trunki przelewane są do szklanych pojemników (tzw. demijohns), gdzie powoli dojrzewają. Na koniec trafiają we wprawne ręce Maître de Chai, który tworzy na ich bazie unikalną i wyjątkową kompozycję, czyli koniak. Każdy z etapów produkcji ma ogromny wpływ na finalny kształt i unikalny profil tego trunku.

Cena unikalności

Rynek takich kolekcjonerskich, rzadkich koniaków istnieje już od dawna, a miłośnicy tego alkoholu są w stanie zapłacić naprawdę duże kwoty za unikalne butelki trunku. Przykładem mogą być chociażby wyniki osiągane na aukcjach La Part des Anges. W trakcie ostatniej z nich butelka Martell Cordon Bleu Centenary Edition została sprzedany za 21 tys. euro. Trunek ten został wypuszczony w ramach limitowanej edycji, którą stworzono z okazji stulecia serii Cordon Bleu. Na tej samej aukcji, jedna z siedmiuset butelek Louis XIII Rare Cask, z mieszanką destylatów w wieku od 40 do 100 lat, została sprzedana za 18 tys. euro.
Kwoty te jednak przestają robić wrażenie, gdy poznamy cenę, za jaką właściciela zmieniła butelka Hennessy Beaute du Siecle. Koniak ten został zlicytowany na ostatniej aukcji La Part des Anges za… 170 tys. euro. Powstało zaledwie 100 butelek tego wyjątkowego trunku. Do jego stworzenia wykorzystano natomiast sto różnych, minimum stuletnich destylatów, z czego najstarszy pochodził z 1907 r.

Podobne aukcje koniaku organizowane są właściwie przez wszystkie większe domy aukcyjne, wśród których można wymienić Christie’s, Sotheby’s czy Bonhams. Kwoty sprzedaży liczone w tysiącach euro nikogo w tych miejscach już nie dziwią. Zresztą najdroższy koniak w historii został wyceniony na 2 mln dolarów. Jest nim Henry IV Dudognon Heritage Cognac, XVIII-wieczny trunek zamknięty w platynowo-złotym dekanterze wysadzanym diamentami.

Rzadkie i coraz droższe

Rzadkie butelki koniaku, podobnie jak dzieła sztuki, czy różnego rodzaju przedmioty kolekcjonerskie zyskują w czasie na wartości. Ile? Wszystko oczywiście zależy od konkretnej butelki. Dla przykładu, butelka Remy Martin Black Pearl została sprzedana na aukcji Bonhams w kwietniu 2013 r. za równowartość 65,5 tys. zł. W maju koniak ten został sprzedany już za 75 tys., a w listopadzie za 85 tys. zł. Obecnie za butelkę tego trunku podwójnej wielkości (tzw. magnum) trzeba zapłacić w sklepie Whisky Exchange już ok. 200 tys. zł. To oczywiście nie jedyny przykład. Butelka L’Esprit de Courvoisier w grudniu 2012 r. została sprzedana na aukcji organizowanej przez Whisky-Online Auctions za ok. 10 tys. zł (bez uwzględnienia opłat aukcyjnych). Obecnie w sklepie Whisky Exchange taką butelkę można kupić za 25 tys. zł.

Koniak nad Wisłą

Co ciekawe kolekcjonerskimi edycjami rzadkich koniaków interesują się również Polacy, a producenci tego trunku dostrzegają potencjał naszego rynku. Dowodem na to może być chociażby fakt, że dom koniakowy Tiffon postanowił właśnie nad Wisłą urządzić światową premierę swojego najstarszego trunku. Limitowana edycja L’espirit de Tiffon została zabutelkowana wyłącznie dla polskich miłośników koniaku. W jej ramach powstało zaledwie 150 butelek.

Z punktu widzenia inwestora rynek koniaku jest niezwykle perspektywiczny. Nie zainteresowali się nim jak dotąd nabywcy nastawieni wyłącznie na zysk. W efekcie, w piwnicach niektórych posiadłości w okolicach Cognac, jeszcze dziś można znaleźć zupełnie wyjątkowe trunki, których wartość będzie właściwie doceniona dopiero za wiele lat. Świadomy kolekcjoner, który ma na uwadze przyszłą wartość swoich zbiorów, powinien zwrócić szczególną uwagę właśnie na limitowane edycje najwyższej klasy koniaków.

Komentarze