Wiek kreatywności

Wiek kreatywności
fot. Aneta Siemieniuk

Młodość charakteryzuje się szaleństwem, natomiast dojrzały wiek rozwagą i zachowawczym podejściem do mody – czy aby na pewno? Pani Anna, finalistka „Przyłapanych na modzie” udowadnia, że moda nie zna wieku, a kreatywne podejście do codziennych stylizacji może sprawiać ogromną radość i być inspiracją dla innych.

Jak Pani wspomina galę „Przyłapanych na modzie” i sam moment „przyłapania”?

Byłam bardzo zaskoczona, gdy zostałam „przyłapana”, zwłaszcza że wcześniej nie słyszałam o tej akcji. Było mi bardzo miło, że wśród tylu młodych ludzi znalazłam się również ja. Jeśli chodzi o samą galę, to byłam bardzo zestresowana, ale chciałam wystąpić. Czułam się onieśmielona. Szczególnie, że znalazłam się w gronie tylu młodych i pięknych dziewczyn i chłopców ale bawiłam się świetnie. Atmosfera była fantastyczna, a Pani Dorota Wróblewska bardzo życzliwa i sympatyczna.

Jak określiłaby Pani swój styl?

Swój styl określiłabym jako umiarkowaną elegancję z odrobiną fantazji. Jeśli chodzi o kolory to zdecydowanie jest to granat, biel, niebieski oraz czerń, ale w połączeniu z bielą lub innym kolorem. Czasami stawiam na mocny akcent kolorystyczny w postaci dodatku np. czerwonej torebki, szala, rękawiczek czy biżuterii, którą również robię sama. Unikam eksperymentów z krzykliwymi trendami i neonowymi odcieniami. Klasyka sprawdza się praktycznie zawsze. W takich zestawach nie będzie nudy, jeśli wzbogacimy je akcentem, który odzwierciedla nasz charakter. To jest ta nutka fantazji, którą lubię.

Co sądzi Pani o kampaniach reklamowych z udziałem dojrzałych kobiet?

Bardzo mi się podobają. To są kobiety starsze nawet ode mnie. Wyglądają pięknie! Cieszę się z tego typu inicjatyw. Moda nie jest skierowana jedynie do młodych kobiet, ale i do tych w dojrzałym wieku. Ciężko jest sobie wyobrazić, jak będzie się wyglądało w reklamowanej rzeczy, gdy prezentuje ją bardzo młoda modelka. Kobiety 60+ nie są już babciami bujającymi się w fotelach i dziergającymi na drutach. Bardzo często jesteśmy aktywne zawodowo i rozwijamy nasze zainteresowania, a przy tym chcemy ładnie wyglądać i się podobać.

Co mogłaby Pani doradzić kobietom po sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce odnośnie stylu ubierania się?

Przede wszystkim nie ubierać się na czarno! Dawno temu powiedziałam sobie, że nie będę ubierać się na czarno i szaro. Te kolory dodają lat i uważam, że wygląda się w nich smutno. Ewentualnie w grę wchodzi zestaw czarno-biały. To zawsze przejdzie. Należy korzystać z kolorów. Umiarkowanie, ale korzystać. Bardzo podobają mi się kobiety, które nie boją się mocnych zestawień w swoich stylizacjach. Oczywiście dobór kolorów to kwestia indywidualna, ale z doświadczenia wiem, że ciepłe, energetyczne barwy potrafią poprawić humor, nawet w bardzo pochmurny dzień.

Pani zdaniem biały kolor też odmładza?

Tak, kobieta staje się bardziej promienna. W pewnym wieku biały kolor działa jak dobry korektor pod oczy – rozjaśnia i odmładza.

Ze względu na wiek zrezygnowała Pani z jakiegoś trendu, ulubionych ubrań?

Tak, zrezygnowałam ze zbyt kolorowych koszulek z nadrukami. Zostawiłam sobie jedną z napisem „I love Paris” i te z motywami kwiatowymi, bo są zawsze modne. Resztę niestety musiałam odłożyć. Z wiekiem zmienia się styl, podejście do mody i królujących trendów. Coś, co świetnie wygląda na młodej osobie, na dojrzałej już niekoniecznie.

Inspiruje się Pani stylem znanych osób?

Oczywiście, przeglądam kolorowe czasopisma modowe, ale nigdy nie wzoruję się na kimś konkretnym. Oglądam stylizacje, patrzę jak kobiety dobierają poszczególne części garderoby, ale nigdy nie szukam w sklepach gotowych zestawów. Bawię się modą. Kieruję się poczuciem smaku i estetyki. Lubię interpretować trendy na swój własny sposób i podążać za stylem, który (mam nadzieję) już wypracowałam i czuję się w nim dobrze.
Rozmawiała Monika Gąsiorek-Mosiołek
Zdjęcia Aneta Siemieniuk

Komentarze