Weronika Kosińska: „Pstrykam, kiedy mi się podoba” [wywiad]

Weronika Kosińska: „Pstrykam, kiedy mi się podoba” [wywiad]
 Weronika Kosińska należy do młodej fali niezwykle zdolnych artystów obiektywu, którzy traktują fotografię mody jako sposób na przekazywanie emocji. O swoim pierwszym aparacie, poszukiwaniu piękna i fotografowaniu znanych osób rozmawia Rafał Stanowski.

Czy pamiętasz swoje pierwsze zdjęcie, z którego byłaś dumna?

Na początku swojej drogi dość łatwo było mi się zachwycić, przyjemność fotografowania przyćmiewała wszystko inne. Z czasem coraz trudniej mi o zachwyt, który przetrwa próbę czasu, ale cenię to sobie. A pierwszego zdjęcia, niestety, nie pamiętam.

 

Twój pierwszy aparat? Na ile sprzęt jest dla ciebie ważny, a na ile jest nim ludzkie oko?

Gdy miałam dziesięć lat, dostałam od Dziadka malutki automatyczny aparat firmy Kodak. Mam go do dzisiaj i czasem robię nim zdjęcia swoim przyjaciołom. Sprzęt jest istotny, bo pomaga oddać to, co noszę w głowie, ale to właśnie głowa, wrażliwość, sposób patrzenia są dla mnie najistotniejszymi elementami w fotografowaniu.

 

Czy fotografia jest dla ciebie poszukiwaniem piękna?

Kiedyś poproszono mnie o podanie swojego motta i pierwsze, co mi przyszło do głowy, to zdanie: „Pstrykam, kiedy mi się podoba”. Tak, mnie w fotografii chodzi o piękno, to eteryczne, melancholijne, czasem sentymentalne i jak czasem odnoszę wrażenie – niemodne. I przede wszystkim kocham fotografię za to, jakie budzi we mnie poczucie – bycia zafascynowanym, beztroskim dzieciakiem, którego w sobie uwielbiam.

 

Zauważyłem, że lubisz portrety – co jest w nich takiego szczególnego?

Jest coś takiego w ludzkich oczach, co bardzo mnie przyciąga i powoduje, że podchodzę coraz bliżej i bliżej. A potem się okazuje, że robię wiele bliskich ujęć.

Za tobą projekty Nowo Obsadzenii Światłoczuli. Czy lubisz fotografować znanych ludzi, czy mają w sobie coś, co sprawia że robienie im fotografii jest szczególnie ciekawe?

Bardzo lubię pracować z aktorami czy muzykami. Nie chodzi o bycie znanym, tylko o spotkanie z osobowościami z artystycznego świata, z którymi można coś wspólnie stworzyć. Wiele z tych spotkań noszę w sercu i planuję powtórzyć.

 

Żyjemy w czasach, w których mamy nadprodukcję zdjęć, niemal każdy może uważać się za fotografa, często z niezłym efektem, wspomagany filtrami Instagrama lub innej aplikacji. Jak do tego podchodzisz?

Nie jestem mocno instagramowa i pewnie znaczna część tego zjawiska mnie omija. Jeśli komuś robienie zdjęć  i komponowanie ich sprawia przyjemność, to dla mnie świetnie. Nikt nam nie każe tego oglądać ani komentować.

 

Instagram dokonał pewnej rewolucji w myśleniu, stał się uniwersalnym językiem komunikacji, opartym w dużej mierze na wizualności. Czy dla ciebie jako fotografa to pozytywny aspekt, czy może dokonał pewnej dewaluacji tego zawodu, bo zdjęcia stały się tak powszechne, jak zjedzenie śniadania lub wypicie kawy?

Każdy z nas patrzy troszkę tendencyjnie, bo przez własne okulary, a ponieważ moje są dość różowe, to dla mnie ta rewolucja ma w sobie dużo ciekawych i fajnych rzeczy. Zawód stoi i ma się nieźle.

Na ile fotografia stała się pracą zespołową? Co decyduje dzisiaj o powstaniu dobrego zdjęcia?

Każda osoba w zespole jest jego ważną częścią i potrafi pociągnąć cała sesję w górę, ale też w dół. I to na każdym etapie – od przygotowań do postprodukcji.

 

Jesteś z tych, którzy patrząc na pierwszą okładkę polskiego wydania „Vogue’a”, byli na tak, czy na nie?

To nie był rodzaj piękna, który mnie porusza, ale doceniam nieszablonowe podejście.

 

Polscy fotografowie mody coraz częściej pojawiają się w międzynarodowych mediach. Czy można mówić o czymś takim, jak polska szkoła fotografii, czy dostrzegasz coś, co was łączy?

Mimo wszystko wydaje mi się, że jeszcze za dużo  czerpiemy z zewnętrznych inspiracji.

Fotografia to również biznes, w którym oprócz pomysłu fotografa liczy się odwaga klienta zamawiającego zdjęcie. Czy w tym kontekście jesteśmy konserwatywni, jeśli chodzi o pomysły na sesje zdjęciowe?

Polski rynek mocno się zmienia i myślę, że idzie w dobrą stronę. To, czego bardzo bym życzyła sobie i wszystkim fotografom i artystom w ogóle, to większego zaufania i swobody ze strony klientów, gdyż nie bez powodu oddają swoją wizję w czyjeś artystyczne ręce.

 

Rozmawiał Rafał Stanowski

Komentarze