Volkswagen Polo – lekko zadziorna recepta na sukces [test]

Volkswagen Polo - lekko zadziorna recepta na sukces [test]
Kiedy do redakcji przyjechał nowy Polo w wersji Highline w jednym z bardziej rzucających się kolorów w oczy (Energetic Orange Metalic), niemal czułem, że los pozwoli mi go bliżej poznać. Tak po prawdzie to wręcz wybłagałem go o to.

Oczywiście najchętniej chciałbym się przejechać nowym Polo w wersji GTI, ale niestety nie można mieć wszystkiego. A skoro ptaszki ćwierkają, że to również jest dobre auto, to nie wypadało już wybrzydzać.
Sam model jakim jest Polo towarzyszy nam już ładnych parę lat, a ja sam nadałem mu kiedyś pieszczotliwą nazwę „Baby Golf”.

Z dziećmi tak jest, że rosną z wiekiem, a tym samym urósł sam Polo (wedle wszystkich znaków na ziemi równając się wymiarami z Golfem VI). Choć przyznam szczerze że dalej w głowie mam małego Polo, które nigdy nie podrośnie.

Testowana wersja wyposażona była w silnik 1.0 TSI o mocy 115KM i manualną 6-biegową skrzynią biegów. Wersja silnikowa może specjalnie nie powala na kolana, ale uważam że warto jednak wziąć ją pod uwagę w razie kupna samochodu. Tak się złożyło, że kilka dni wcześniej jeździłem Skodą Rapid również z silnikiem 1.0 TSI/110KM, więc mogłem przy okazji porównać jazdę obydwoma autami. Nie będzie to zaskoczeniem, że porównanie wygra VW Polo.

Czemu?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Wydaje mi się że Polo ma lepiej „dopasowany” silnik do skrzyni biegów. Domniemywam, że sam silnik może mieć też zmiany w oprogramowaniu. Ogólnie „polówka” sprawiała wrażenie bardziej zwinnej w mieście. Podobnie w trasie, chociaż przy większych wzniesieniach i wyprzedzaniu na nich pojawiała się lekka zadyszka. Nie przejmowałem się jakoś bardzo spalaniem auta i sam siebie specjalnie też nie pilnowałem, ale średnie spalanie oscylowało w okolicach 5,4 l/100km. Może nie jest to najlepszy wynik, ale też nie jest najgorszy.

Wnętrze polówki jest proste, ale jednakowo bardzo przytulne. Kolorystykę wnętrza można sobie skonfigurować wedle własnych potrzeb. Mnie osobiście jasna podsufitka nijak pasowała do reszty wnętrza, które było utrzymane w czerni. Pewnym mankamentem i małym minusem jest dekor deski, który szybko pokrywał się odciskami palców.

Tak wiem, czepiam się, ale osobiście przeszkadzało by mi spoglądanie na wiecznie upaprane elementy auta. Mam też wrażenie, że inżynierowie przewidzieli chyba większość ruchów kierowcy. Polo nie wymagało ode mnie szukania odpowiednich przycisków. Wszystko było w zasięgu dłoni, a zarazem obsługa (radia, przycisków) odbywała się wręcz intuicyjnie.

Jedną z kilku opcji wyposażenia dodatkowego, która najbardziej przypadła mi do gustu były reflektory w technologi LED.

Kiedy przesiadałem się do polówki była już w zasadzie noc, światła była odpalone i jedyna myśl która mi przyszła do głowy to „o nieźle święcą te biksenony”. Kiedy w czasie jazdy chcąc sobie doświetlić drogę włączyłem „długie”, nie słyszałem charakterystycznego kliknięcia co dało mi do myślenia że coś tu jest nie tak.

I owszem po sprawdzeniu specyfikacji okazało się że faktycznie znajdują się w aucie reflektory LED. Nie miałem jak specjalnie porównać reflektorów bi-ksenonowych z reflektorami LED, ale organoleptycznie stwierdziłem moimi pięknymi oczętami, że specjalnej różnicy w jakości światła zza kierownicy nie widzę. Choć wydaje mi się, że reflektory LED ciut mniej oślepiały kierowców z naprzeciwka.

Ogólnie muszę stwierdzić że nowe Polo jest autem godnym uwagi (choć z prezentowanym silnikiem raczej do miasta). Lekko zadziorny wygląd, całkiem niezłe wnętrze, i spore wyposażenie standardowe może być całkiem niezłą receptą na sukces. Należy jednak pamiętać, że to jedna z wyższych wersji i pomimo tego, że Polo zrobiło na mnie ogromne wrażenie, to wydaje mi się, że cenowo niestety powala na kolana i zmusza do szukania kompromisów w postaci wyrzucania z konfiguratora pewnych opcji.

Choć może się okazać, jak i w tym konkretnym przypadku, że po dopłaceniu około 7 tysięcy złotych, kupimy już Polo GTI. Testowany egzemplarz kosztował około 80 tysięcy złotych.
Różnica nie jest wielka, więc podejrzewam, że ktoś konfigurując Polo tak jak testowana wersja naprawdę zastanowi się, czy za takie pieniądze nie kupić już właśnie wersji GTI.

www.motopodprad.pl
Tomasz Knapik

Komentarze