Urządź dom z feng shui

Czy tradycja licząca sobie ponad trzy tysiące lat, może się stać przedmiotem całkiem współczesnej mody? Tak, o ile nastaną czasy sprzyjające wzajemnemu przenikaniu się kultur. Więcej wolności to również szansa na bardziej różnorodne życie. Nieco znudzeni zachodnim stylem życia, zaczęliśmy już kilkanaście lat temu z coraz większym zainteresowaniem przyglądać się egzotycznej i fascynującej filozofii Wschodu.

Holistyczne podejście do wielu wymiarów życia, niezależnie czy myślimy o duchowości, czy np. o wystroju wnętrz, pozwala zobaczyć rzeczywistość w zupełnie innym świetle. A światło… jak i cień, niczym yang i yin, tworzą feng shui – sztukę naturalnego planowania przestrzeni.

Wu xing, Chi, yang i yin… nad Jangcy i nad Wisłą

Każdy człowiek funkcjonuje w określonym miejscu. Feng shui, czyli w dosłownym tłumaczeniu – wiatr i woda, w przenośnym – naturalna siła, która choć nie do końca uchwytna, ma realny wpływ na życie – według wielowiekowej chińskiej filozofii powinna wspierać Chi – energię wypełniającą świat.

W swobodnym i dobroczynnym oddziaływaniu na daną przestrzeń nie powinno jej nic ograniczać, wręcz przeciwnie – warto zrobić wszystko, żeby Chi w ludzkich domostwach „czuła” się komfortowo, co w dużym stopniu warunkuje szczęśliwe życie.

Feng shui to nie, jakby się zdawało sceptykom, jeden z wielu modnych trendów, a nawet pewnych fanaberii. To oparta na doświadczeniu wielu pokoleń tradycja wyrosła z dociekliwych obserwacji praw rządzących naturą, ułatwiająca przeprowadzenie analizy potencjału energetycznego każdego miejsca. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że zasady feng shui miały nie tylko znaczenie przy aranżacji wnętrz, w starożytnych Chinach stosowano je również przy planowaniu przestrzennym miast, wsi i wszelkiego rodzaju budynków.

Niezależnie od tego, jakie miejsce chcemy urządzić zgodnie z filozofią feng shui, ważne jest, żeby zachować zdrowy rozsądek, umiar i dystans, do czego zresztą zachęcają znawcy tej tradycji. Moglibyśmy tu zastosować znane powiedzenie – „nic na siłę”, nic przeciwko sobie.

Przykładowo – powszechnie kojarzy się feng shui z różnego rodzaju „gadżetami”, moglibyśmy je bardziej trafnie nazwać – amuletami. Rzeczywiście – szczególnie wizerunek smoka czy słonia znajdziemy w wielu chińskich domach. Podobnie jest z dzwoneczkami – dobrą energią mają się „dzielić” przede wszystkim w kuchni – jednym z najważniejszych, według feng shui, miejsc w domu, z którego czerpiemy życiodajną siłę, przygotowując tam posiłki.

Z drugiej strony – każdy specjalista powie nam, że dzwonki mogą się znaleźć w aranżacji w stylu feng pod jednym warunkiem, że ich dźwięk odbieramy jako łagodny, uspokajający, jeśli nas drażni – zrezygnujmy z dzwonków!

I takie jest właśnie feng shui – dążące do logiki, z pokorą przyglądające się siłom natury, niosące pokój i spełnienie. Nie można więc podchodzić do tej tradycji ze zbyt dużym „namaszczeniem”, bez wyobraźni, a nawet pewnego dystansu.

Aby dom czy mieszkanie urządzone w stylu feng shui stało się dla nas prawdziwym azylem – kojącym i jednocześnie dającym siłę do życia – musimy poczuć, że kształty, kolory, światło, dźwięk i geometria – rzeczywiście nas wspierają, nie stanowiąc przeszkód dla dobrej energii – Chi.

Zbyt dosłowne stosowanie się do wszystkich zasad feng shui, bez wzięcia poprawki na rzeczywiste warunki przestrzeni, jaką dysponujemy, może doprowadzić np. do zbyt dużego zagęszczenia mebli i bibelotów, które według tego systemu, związane są z wu xing – pięcioma żywiołami tworzącymi wszechświat, w każdym jego wymiarze.

Żywiołom: drewnu, ogniowi, ziemi, metalowi i wodzie, podporządkowane są więc różne kształty i kolory, które mogą na siebie nieodpowiednio oddziaływać, jeśli jest ich zbyt wiele w ograniczonej przestrzeni, np. w mieszkaniu.

Tymczasem xing (żywioły, elementy, składniki) podporządkowują się nadrzędnej zasadzie – yin i yang, działając w tych dwóch, przeciwstawnych sobie kierunkach, zgodnie z koncepcją dążenia yin (żeńskiej zasady natury) do yang (męskiej) i odwrotnie. Yin, w przełożeniu na koncepcję organizacji przestrzeni, interpretowano jako zacienioną, a yang – nasłonecznioną stronę wzgórza. Spokój i wyciszenie kojarzymy dziś z tą pierwszą, energię i moc – z drugą. Ma to wszystko odzwierciedlenie w harmonijnym układzie kształtów, materiałów i kolorów.

1 of 3

Komentarze

Czy tradycja licząca sobie ponad trzy tysiące lat, może się stać przedmiotem całkiem współczesnej mody? Tak, o ile nastaną czasy sprzyjające wzajemnemu przenikaniu się kultur. Więcej...
" />