Twoje prace są warte tyle, ile ktoś chce za nie zapłacić [Michał Massa Mąsior]

Pasja [Michał Massa Mąsior]
 Zawsze zastanawia mnie, jaką miarę przykłada oceniający, decydując o artyzmie jednej fotografii, a odmawiając cech sztuki kolejnej. Z drugiej strony, wiele razy usłyszałem już opinię o zdjęciu, że jest artystyczne, i nie zawsze oznaczało to coś pozytywnego. Bo jeśli się podoba, ale nie wiadomo z jakiego powodu, albo jeśli się nie podoba, bo odbiorca inaczej sobie to wyobrażał. Zawsze wówczas można wypowiedzieć powyższe nic nie znaczące zdanie, tłumacząc brak zrozumienia dla ocenianego obrazu.

Jednocześnie, wpisanie do przeglądarki hasła „najdrożej sprzedane zdjęcia świata” u wielu spowoduje spore zdziwienie. Większość zainteresowanych nie zrozumie powodu, dla którego właśnie te fotografie słyną z kilkumilionowych cen w dolarach. No bo dlaczego ktoś zapłacił dużo za nieostre zdjęcie albo komu przyszło do głowy, żeby wyładować tyle pieniędzy na zdjęcie przypominające kadr z filmu. A już zupełnie nikt nie rozumie powodu, dla którego przez kilka ostatnich lat najdrożej sprzedaną fotografią był „Ren II” Andreasa Gurskiego.

Fotografia przedstawiająca niebo, rzekę, trawnik i deptak. Bez ludzi i bez tak zwanej dobrej pogody. A dlaczego w tych zestawieniach nie ma fotografii z pięknie wybarwionymi kolorami? Dociągniętą do granic ostrością i efektami przypominającymi te, do których dążą fotograficzni amatorzy?

Odpowiedzi jest wiele. Fotografia ma już prawie dwieście lat. Od prawie stu sprzęt fotograficzny pozwala na łatwe przemieszczanie się z nim, a robienie zdjęć, między innymi dzięki Georgowi Eastmanowi, założycielowi marki Kodak, stało się bardzo popularne. Kolejne pokolenia artystów uwieczniały na kliszach, a od niedawna kartach pamięci, bardzo różne zdarzenia.

 

Należy pamiętać, że funkcja fotografii niezwykle ewoluowała na przestrzeni wieków.

Trzeba też zdać sobie sprawę, że dzisiaj, w dobie cyfryzacji i przeładowania świata informacjami, fotografia jest głównym narzędziem zapamiętywania. I jak wiele lat temu mawiał Laszlo Moholy-Nagy –  kto nie zrozumie fotografii, nie pojmie świata i zostanie w tyle…

Artyści poszukują różnych form przekazu. Jedni uwieczniają piękno, dla innych walorem jest brzydota, naturalizm. Jedni lubią upiększać, kolejni wolą podkreślić prawdę lub wręcz ją przerysowywać.

Często stosowaną zasadą jest ta o „decydującym momencie”, według której zdjęcia robił Henry Cartier Bresson, ojciec fotografii dokumentalnej. Wielu go do dzisiaj naśladuje. Inni natomiast, tacy jak Joel Meyerowitz, zrywają z tą regułą, by świadomie zrealizować swój sposób patrzenia na rzeczywistość. Świat fotografii także bardzo zmienił się na przestrzeni czasów, a ten,kto nie ma wystarczającego obycia ze zdjęciami, nie zrozumie powodów, dla których fotografie Cindy Sherman czy Andreasa Gurskiego są tak bardzo cenione.

Bardzo przykro jest to stwierdzić, ale my – Polacy, prawie wszyscy, nic nie wiemy o fotografii.

Z reguły nikt nam nie pokazywał dobrych zdjęć. Lekcje plastyki czy aktualnie sztuki w szkołach, to przedmioty traktowane z przymrużeniem oka. I jeśli ktoś nawet trafił na dobrego pedagoga, który chciał i umiał przekazać trochę wiedzy, to dalej fotografia w programie nie była ważnym elementem. Muzea w znakomitej większości nie mają w swoich statutach zapisanej promocji fotografii. Nie są nią zatem specjalnie zainteresowane.

Polscy artyści związani z fotografią nie mogą się pochwalić podobną sławą lokalną, jak rodzimi malarze, rzeźbiarze czy aktorzy. Poza kilkunastoma nazwiskami, które zrobiły karierę zagraniczną, trudno doszukać się wielu polskich fotografów, znanych szerszej publiczności. Doskonałym przykładem tej opinii była zeszłoroczna wystawa  pt. „Fotoreporterzy” w krakowskim Muzeum Fotografii. Poziom prezentowanych prac niczym nie odbiegał od najlepszej światowej fotografii dokumentalnej. Podczas otwarcia ochy i achy słyszalne były bez przerwy, a nazwiska podpisane pod fotografiami pozostały znane bardzo wąskiej grupie ludzi.

Niektóre kraje zachodniej Europy kładą większy nacisk na edukację z zakresu sztuki. Na rynku rozwiniętych państw dostępnych jest także o wiele więcej magazynów kolorowych poświęconych fotografii. Za każdym razem odwiedzając europejskie stolice można trafić na świetne wystawy fotograficzne, a półki fachowych księgarni pękają od albumów fotograficznych.

Jak zawsze jesteśmy w tyle za światem postępowym. Na szczęście dzisiaj mamy do dyspozycji wolny internet (oby jak najdłużej). Dostęp do gigantycznej wiedzy, do sklepów wysyłkowych, muzeów wirtualnych, stron artystów, video-blogów. Podróżujemy, wywalczyliśmy sobie to, że możemy bez granic przemieszczać się po całej cywilizowanej Europie. Wystarczą zatem chęci, byśmy mogli szerzej poznać świat fotografii.

 

Michał Massa Mąsior

Komentarze