Toskańska odsłona w Krakowie

Toskańska odsłona w Krakowie
Kiedy usłyszałam o planowanym toskańskim tygodniu w „PINO” od razu przypomniały mi się wszystkie smaki lata, a zwłaszcza to, jak w prawie każdej włoskiej lokalnej małej knajpce serwowano wołowinę, która potrafiłaby przekonać wielu wegetarian do mięsa. Podana w akompaniamencie wina, zakończone słodkim, puszystym i wyrazistym w smaku tiramisu bądź też grappą i cantuccini.

Kucharz krakowskiego Pino – Krzysztof Salawa – to właśnie tam szkolił się, aby później przełożyć swoją wiedzę i pasję na jakże pyszne dania, które określiłabym kolokwialnie jako włoskie niebo w buzi. Smaki, które uwodzą nasze podniebienie; zapachy, dzięki którym przemieszam się do słonecznych wzgórz Toskanii i estetyczna uczta dla oczu. Krzysztof Salawa proponuje właśnie takie dania, które są połączeniem jego umiejętności z nowo- zdobytym doświadczeniem.

Zrzut ekranu 2016-03-04 o 10.35.08

Same dania są wg mnie kontrastem – prostota smaków i składników, które odpowiednio przygotowane stanowią kulinarną wirtuozerię. Dużą rolę odgrywają składniki, które są sprowadzone z Włoch. To właśnie dzięki takim detalom będzie można spróbować kremowego risotto, które rozpływa się w ustach, czy też toskańskiego makaronu. Znajdzie się także na pewno coś dla wielbicieli ryb i dziczyzny. Na koniec takiej tygodniowej uczty deser jest wręcz obowiązkową przyjemnością, podsumowaniem i dopełnieniem posiłku. Pino zakończy naszą toskańską podróż pistacjową pana cottą oraz tartą podaną w towarzystwie lodów z szałwii, które były dla mnie równie ciekawym, jak i pysznym „odkryciem”.

Zrzut ekranu 2016-03-04 o 10.35.17

Po skosztowaniu stylowych dań przygotowanych specjalnie na ,,tydzień włoski” (7.03 – 13.03) z chęcią tam powrócę. W restauracji będzie czekała na Gości codziennie inna propozycja toskańskiego specjału. Tygodniowa podróż do Włoch z Pino to smaczne oderwanie się od dnia codziennego; namiastka lata w trakcie zimy, Toscania w Krakowie.

Tekst i foto: Adriana Cybulska

Komentarze

Kiedy usłyszałam o planowanym toskańskim tygodniu w „PINO” od razu przypomniały mi się wszystkie smaki lata, a zwłaszcza to, jak w prawie każdej włoskiej lokalnej małej knajpce serwowano wołowinę,...
" />