Test: Seat Leon Cupra – szybka i zwinna bestia

Stanąłem naprzeciwko niej z kluczykami, zmierzyliśmy się wzrokiem i po kilku chwilach zająłem miejsce za kierownicą. Długo o tym myślałem – jak to będzie i czy bardzo będę się jej bał. Gdy 280 koni obudziło się ze snu, wszelkie wątpliwości zniknęły, zaczęła się prawdziwa jazda!

Jej ostre, rozpalone czerwonym lakierem rysy, olbrzymie felgi, podwójny wydech oraz kilka znaczków Cupra nie zdradzają na pierwszy rzut oka z jak szybkim autem mamy do czynienia. W końcu niejeden Leon w specyfikacji FR wygląda równie dobrze, a z pakietem Aero nawet lepiej. Do tego, patrząc na konkurencję – Renault Megane RS czy choćby Focusa ST, Cupra jest jedynie szorstkim kociakiem z wyglądu. Ale to dobrze. 280-konny silnik bardzo szybko nadrabia braki.

Również wewnątrz ta ostra Hiszpanka nie ma zbyt wielu typowo sportowych akcentów do zaoferowania. Tu i tam znaczki sportowej sekcji Seata, dobrze trzymające, ale nie kubełkowe fotele z białym paskiem, mięsista i świetnie leżąca w rękach kierownica z łopatkami do zmiany biegów oraz wyskalowany do 300 km/h prędkościomierz. Koniec. Za to pozycja za kierownicą jest perfekcyjna, a w środku bez problemu zmieszczą się 4 dorosłe osoby i ich bagaże.

Muzyka niepotrzebna

Dochodząc do wniosku, że nie ma sensu dalej się jej przyglądać przekręcam kluczyk. Tuż po „zagadaniu” silnika, z układu wydechowego wydobywa się krótkie fuknięcie. Włączam „D” na skrzyni biegów i odjeżdżam. Niższe o 25 mm podwozie zachowuje się nad wyraz dobrze, nawet na mniej uczęszczanych lokalnych drogach. W trybie Komfort samochód jest bardzo potulny i wcale nie narzuca się swoją mocą. To świetny tryb na co dzień…

Chociaż nie, wróć, to nie ma sensu – nie po to kupujemy hot-hatcha. Szybko przeskakuję więc ustawienie Individual i wciskam Sport. Układ kierowniczy się utwardza, dźwięk płynący z kolektorów staje się bardziej chropowaty, perfekcyjnie działająca 6-biegowa skrzynia biegów podtrzymuje obroty wyżej, a mnie wbija w fotel niesamowite przyspieszenie. Po kilku minutach zaczyna mi jednak czegoś brakować. Na szczęście Seat przygotował też coś specjalnego. Dotykam przycisk Cupra. Dźwięk silnika staje się jeszcze bardziej dosadny, opór na kierownicy jeszcze bardziej zwarty, a reakcja na gaz jeszcze szybsza. Do tego wszelkie układy wspomagające przełączają się w tryb pozwalający na jeszcze więcej szaleństwa, z lekkim uślizgiem na zakrętach włącznie. Co więcej, w 280 konnym Seacie pomyślano nawet o możliwości całkowitej dezaktywacji układu ESP. Bajka!

Czas na trochę zabawy. Rozpędzanie wygląda tak. 0-100 km/h? Rwie włos z głowy. 70-130 km/h? Nie zdążysz powiedzieć o cupra. 110 – 160 na szóstym biegu? Ona nadal się rozpędza i robi to zabójczo skutecznie. Dojście do 200 km/h jest dziecinnie proste, a ona chce jeszcze i jeszcze. Bardzo łatwo można się zapomnieć. W dodatku ten dźwięk…. jak na 2-litrówkę jest naprawdę rewelacyjny. Przy każdym zrzuceniu biegu tłumiki pokaszlują i charczą. Szybko wyłączam więc nieźle grające radio.

Na mokrej nawierzchni problemy z trakcją

W kwestii szybkich przyspieszeń warto dodać, że Grupa Volkswagena od wielu lat stosuje w swoich autach funkcję launch control. Nie mogło jej więc zabraknąć w Cuprze. Na czym polega działanie tego urządzenia? Wciskasz gaz, przytrzymujesz hamulec, a gdy obroty zaczną się podnosić puszczasz hamulec i w drogę. Na suchej nawierzchni wciśnięcie w fotel jest fe-no-me-na-lne! Oczywiście system ASR wkracza co jakiś czas do trzeciego biegu, bo koła Cupry potrafią się unieść lub stracić trakcję, ale jak na przednionapędówkę jest naprawdę nieźle. Gorzej, jeżeli spadnie deszcz i zrobi się ślisko. Wtedy zaczyna się ostra walka. Samochód kompletnie traci trakcję, gubi się, przód w szybko pokonywanym zakręcie chce iść taranem w linii prostej, prowadzenie staje się nerwowe, a osiągi… Cóż, na mokrej nawierzchni Cuprę spokojnie „obiedzie” o wiele słabszy zawodnik. Gdyby śladem Golfa R zamontować w niej napęd 4×4, problemy szybko zostałyby rozwiązane. A tak, trzeba po prostu uważać.

Na szczęście na czas mojego testu pogoda dopisała. Tylko jeden dzień był deszczowy, a w pozostałe mogłem docenić fenomenalne osiągi, niezłą trakcję i bardzo pewne zachowanie w zakrętach. Leon Cupra ma na pokładzie hydrauliczną blokadę dyferencjału VAQ, a dzięki niej, koło z lepszą przyczepnością zbiera się ochoczo do wydajnej pracy zdejmując ten z obowiązek z tego mniej przyczepnego – zdecydowanie przydaje się to na ostrych szykanach. Olbrzymią przyjemność sprawia też skrzynia DSG, która po raz pierwszy w testowanym przeze mnie samochodzie VAG-a jest dokładnie taka, jak sobie wyobrażałem – szybka i intuicyjna. Polecam też zabawę manetkami. Przy tej mocy bardzo łatwo 100 km/h zamienić w 180 km/h – wystarczy jedno kliknięcie. W wytracaniu takich szybkości pomagają ostre jak żyletki hamulce. Tylko uwaga – szybkie przyspieszanie i hamowanie do zera może u współpasażera wywołać nudności, dlatego nie przesadzajcie!

Nieokiełznana, jak kobieta

Czekałem na nią długo, ale gdy już zająłem miejsce za jej kierownicą zrozumiałem, że było warto. To diabelski samochód, ale dla wybranych, którzy w pięknie motoryzacji dostrzegają także jej nieprzewidywalność. Z Cuprą jest więc jak z kobietą – niby wszystko ok, ale w każdej chwili obraz może obrócić się o 180 stopni. Taki rollercoaster, a ja to uwielbiam!

Tekst i zdjęcia: Adam Gieras, Motopodprąd.pl

 

Komentarze

Stanąłem naprzeciwko niej z kluczykami, zmierzyliśmy się wzrokiem i po kilku chwilach zająłem miejsce za kierownicą. Długo o tym myślałem – jak to będzie i czy bardzo będę się jej...
" />