Test Renault Koleos 2.0 dCi 4×4 Intens – przyjemny i stateczny

Test Renault Koleos 2.0 dCi 4×4 Intens – przyjemny i stateczny
Renault, po bardzo udanym Megane, kolejny raz mocno u mnie zapunktowało. Kadjar i Talisman nie wzbudziły mojego pożądania, ale Koleos – kurczę naprawdę jest nad czym się zastanawiać!

Renault Koleos – wiecie, że to już druga generacja? Poprzednik był… mało urodziwy, ale niezwykle trwały. Można wiele mówić o wpadkach Francuzów, ale kilka aut zrobili naprawdę dobrze. Szczególnie okres 2007-2014 był dla nich bardzo łaskawy. Laguna III (sam mam i złego słowa nie dam powiedzieć), Megane III, Clio III czy właśnie Koleos to bardzo udane, mało kłopotliwe auta. Na korzyść Laguny i Koleosa niech świadczą proste zawieszenia, trwałe silniki (szczególnie diesla – 2.0 dCi) i bliskość technologiczna z japońskim Nissanem. Warto dodać, że Koleos I to tak naprawdę mało francuskie auto. Produkowany był w zakładach Samsunga na zlecenie Renault. Jeżeli więc szukacie bezproblemowego SUVa za około 35 tys. zł to warto przyjrzeć się używanym ofertom Renault z bliska. Poza wyglądem nie powinniście być zawiedzeni.

 

 

 

 

No właśnie. Wygląd. A co powiecie na to, że i ten aspekt został poprawiony? Nowy Koleos jest bardzo, ale to bardzo ładny. Jako bliźniak Nissana X-Traila stylistycznie deklasuje Japończyka, a przecież ten też nie kuje w oczy. Zresztą nie tylko jego. Patrząc na klasowych rywali, Koleos spokojnie plasuje się w stylistycznej czołówce. Oczywiście moim zdaniem. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze – obecna linia Renault, czyli dzieło Laurensa van den Ackera na pewno nie jest nijaka. Ostre linie, chromowane listwy idące od reflektorów do atrap (niestety) wlotów powietrza w błotnikach, linia okien pnąca się zdecydowanie ku tyłowi, ledowe lampy tylne rozchodzące się na szerokość całej klapy – jest nowocześnie, ale nie nachalnie. Minus za atrapy rur wydechowych w zderzaku, ale niestety nie tylko Renault ma ten grzech na sumieniu.

1 of 6

Komentarze