Test: Hyundai Tucson – pozytywne zaskoczenie

Znacie ten dziwny stan kiedy kupujecie sobie samochód i jeżdżąc nim nagle zaczynacie zauważać inne egzemplarze tego samego modelu? Doznałem tego właśnie przy okazji testu Hyundaia Tucson i okazało się, że spotyka się ten model dość często. Postanowiłem znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie Tucson jest tak często wybierany przez klientów?

Poprzednikiem Tucsona jest Hyundai ix35, którego nazwa jest równie bezduszna jak jego design, choć ten model zyskał spore grono zwolenników na rynku rozsądnie skonfigurowanym cennikiem. Tucson to zupełnie inna bajka. Jego nadwozie jest dłuższe, szersze, ale niższe niż u poprzednika, co korzystnie odbiło się na proporcjach samochodu. Od razu zaznaczam, że testowany egzemplarz stoi na opcjonalnych felgach w rozmiarze 19 cali. Nie wiem jak Tucson wygląda na standardowych 17-tkach, ale to właśnie większe felgi wydają się najbardziej proporcjonalne do tego modelu. Szczelnie wypełniają łuki nadkoli, które są dodatkowo optycznie powiększone przetłoczeniami błotników. Do tego duży grill i lampy o ciekawym układzie. Najwyraźniej projektowanie pod europejskie gusta wychodzi Koreańczykom na dobre, bo Tucsonowi nie można zarzucić ani monotonii ani stylistycznego chaosu. Ciekawostka: wersję z silnikiem benzynowym można poznać po ozdobnej, podwójnej końcówce wydechu; diesle są pozbawione tego detalu.

1 of 7

Komentarze