Test Fiat 500 – czy można mu tak wiele wybaczyć?

Test Fiat 500 - czy można mu tak wiele wybaczyć?
Małe, miejskie samochody to domena Fiata, a wszystko zaczęło się od samochodu, który zmotoryzował Włochy – kultowego modelu 500 z 1957 roku. Sprawdzamy ile ducha przeszłości czuć w najnowszej „500”.

Gwoli ścisłości – ‚pięćsetka’ zmotoryzowała nie tylko Włochy, gdyż do 3,8 mln wyprodukowanych w ojczyźnie egzemplarzy należy doliczyć jeszcze produkcję na licencji jako Puch 500 na rynek austriacki. Kultowy dziś model wtedy był dla wielu ludzi szansą na własne 4 kółka – był mały, ekonomiczny (około 4,4 l/100 km!) i bardzo prosty konstrukcyjnie. Silnik o mocy 13 KM rozpędzał tego szkraba do zaledwie 85 km/h, ale i tak Włosi go pokochali i ta miłość trwa do dziś. Nowy rozdział Fiat utworzył w 2007 r., dokładnie w 50. rocznicę debiutu modelu 500. Nowożytne 500 czerpie garściami z modelu lat 50., ale czy nie zatraciło swojego charakteru?

zrzut-ekranu-2016-11-21-o-14-12-32

Odwołania do przodka najłatwiej dostrzec na zewnątrz, ale nawet ludzie, którzy nie znają tej całej historii, dostrzegają czynnik retro w stylizacji Fiata. Trudno nie darzyć sympatią tej bąblowatej sylwetki z uśmiechniętym przodem i sekwencją okrągłych świateł. Jak na niecałe 3,6 m długości projektantom udało się tu upchnąć wyjątkowo dużo stylistycznych smaczków takich jak chromowane wstawki, trójwymiarową kratkę przedniego grilla czy tylne lampy z lakierowanym elementem w środku. W stosunku do modelu z roku 2007 wydaje się, że samochód przeszedł jedynie lifting, ale Fiat podkreśla: to jest nowy model, w którym dokonano aż 1800 zmian. W przypadku stylistyki kierowano się jedną zasadą: po co zmieniać coś, co jest dobre?

zrzut-ekranu-2016-11-21-o-14-11-44

W środku ogromny element z lakierowanego na kolor nadwozia plastiku ma przypominać o czasach, gdy w samochodach deska rozdzielcza składała się głównie z gołej blachy. Wsiada się przez duże, dość płaskie drzwi, które w ciasnych miejscach mogą okazać się zbyt nieporęczne. Fiat nigdy nie przyzna, że to samochód stricte dla kobiet, ale pozycja za kierownicą wydaje się to potwierdzać: siedzi się wysoko, a pedały ustawiono tak, żeby wygodnie operowało się nimi w butach na obcasie. W środku największa zmiana to na stałe umocowany panel systemu multimedialnego identyczny jak w nowym Tipo. Reszta to szczegóły. Zgodnie z oczekiwaniami miejsca z tyłu jest niewiele, tak samo jak w bagażniku. 185 litrów przestrzeni to niestety mniej niż u innych przedstawicieli tego segmentu.

Na pokładzie testowanego Fiata oczywiście nie zabrakło kilku ciekawych opcji np. skórzana tapicerka w kolorze tytoniowym (4400 zł), pakiet CITY (navi + czujniki parkowania + lusterko elektrochromatyczne; 2750 zł), reflektory biksenonowe (3300 zł) czy lakier zielony pastelowy (1350 zł). Z tej krótkiej listy obowiązkowo wykupiłbym tylko pakiet CITY – reszta to miłe, lecz niekoniecznie potrzebne opcje. Oprócz tego Fiat oferuje niezliczoną liczbę konfiguracji wzorów felg, lakierów, naklejek zewnętrznych, chromowanych dodatków i innych elementów. Wszystko to powoduje, że spotkanie identycznego egzemplarza jest niemal niemożliwe, a na drodze mały Fiacik będzie błyszczał wśród szaro-czarnej masy innych samochodów.

Silnik 1.2 to już dość archaiczna konstrukcja. Wolnossący, tylko ośmiozaworowy motor o mocy 69 KM będzie jednak najtańszy, trwalszy i na pewno mniej kłopotliwy niż silniki dwucylindrowe TwinAir. Wada jest taka, że cztery cylindry muszą spalić więcej paliwa niż dwa, ale umówmy się – 5,4 l/100 km to i tak dobry wynik, a tyle właśnie wynosi realne średnie spalanie. Dziwi mnie tylko brak systemu start/stop, który mógłby jeszcze poprawić ten wynik, zwłaszcza w aucie miejskim. W trasie da się zejść do 4,7 litra. W tym aucie przyspieszenia i prędkość maksymalna schodzą na dalszy plan ze względu na jego przeznaczenie. Trasa to nie jest żywioł Fiacika, ale obejdzie się w miarę bezboleśnie pod warunkiem utrzymywania prędkości około 90-100 km/h. Wtedy spalanie jest najniższe, a hałas jeszcze nie dokucza.

zrzut-ekranu-2016-11-21-o-14-12-06

Na czas manewrowania po parkingu przydaje się tryb CITY wzmacniający znacząco siłę wspomagania. Ponieważ siedząc w 500 masz wrażenie, że przód kończy się tam gdzie twoje stopy, a tył tuż za plecami, manewrowanie jest bajecznie łatwe i nie przeszkadza brak kamery cofania. Drugie niecodzienne doznanie zza kierownicy to uczucie prędkości. Auto nie zachęca do szybkiej jazdy nie tylko małą mocą, ale także tym, że jadąc ledwo 70 km/h czujemy się jak w innych samochodach przy 100 km/h. Ponadto przy większych prędkościach auto staje się bardziej podatne na kiepskie drogi. Na dziurach Fiat 500 traci stabilność i myszkuje po drodze, nawet mimo całkiem dobrych, sprężystych nastaw zawieszenia.

zrzut-ekranu-2016-11-21-o-14-12-41

Zastrzeżenia można mieć do obsługi pokładowych urządzeń, która jest moim zdaniem mało intuicyjna. Już sama czytelność zegarów pozostawia wiele do życzenia, a komputer pokładowy jeszcze dokłada swoje przysłowiowe 5 groszy. Wyświetlacz za kierownicą obsługujemy przyciskami nie na kierownicy, a na obudowie zegarów, co podczas jazdy jest kłopotliwe. Wskaźnik chwilowego zużycia paliwa znalazłem po dwóch dniach, bo należy go szukać na ekranie centralnym w menu APPS, a nie tam gdzie się go spodziewałem, czyli na ekranie za kierownicą. Nie można tego usprawiedliwić faktem, że jestem nieprzyzwyczajony do obsługi Fiata. A jeszcze na koniec dodam, że odpada słuchanie ulubionego wykonawcy z płyty, bo nie ma tu tak banalnej rzeczy jak odtwarzacz CD.

Podsumowanie zacznę jak zwykle od pytania: ile to kosztuje? Uwzględniając aktualne promocje, Fiata 500 z silnikiem 1.2 w wersji Lounge można mieć od 47 600 zł. Nasz doposażony egzemplarz to koszt około 63 000 zł. Sporo, jak na dodatek do torebki. Na pewno można odpuścić sobie część drogich opcji i oszczędzić ładnych kilka tysięcy. A co u konkurencji? Od 37 900 zł Renault może sprzedać nam Twingo, które ma 5 drzwi i silnik o porównywalnej mocy, a przy tym jest równie oryginalne. Będzie trzeba go jednak doposażyć w kilka opcji. U Opla model Adam 1.2 70 KM startuje od 52 400 zł w bogatej wersji Slam. Warto dodać, że u Opla można zamówić jeszcze więcej dodatków, w tym niektóre są niedostępne u Fiata.

Biorąc pod uwagę powyższe zestawienia Fiata polecam ludziom przywiązującym większą wagę do stylu. Cena nie jest okazyjna, ale ‚Pięćsetka’ jako jedyna oferuje styl retro – pożądany przez klientów. Auto ma swoje wady, a największymi z nich, oprócz ceny, jest mało intuicyjna obsługa, skromny bagażnik i braki we właściwościach jezdnych. I wiecie co? Zupełnie mnie to nie obchodzi.

Ze względu na ogrom sympatii jaką wzbudza to auto w niebanalnej konfiguracji jestem w stanie mu wiele wybaczyć. A czy czuć w Fiacie rocznik 2016 ducha lat 50.? Pierwotne Cinquino było czymś w rodzaju wołu roboczego – miało być dostępne dla ludzi jako pierwszy i jedyny samochód w rodzinie. Było spartańskie, wolne i słabo wykonane, ale stało się ikoną pewnej epoki. Jeśli charakter bierze się ze stylu, a nie z przeznaczenia, to rzeczywiście, jest on wyczuwalny. Dziś posiadanie Fiata 500 nie jest koniecznością, a tylko wyborem. Decydując się na ten model możemy być pewni, że wywoła uśmiech na naszej twarzy.
Bartłomiej Puchała
zdjęcia: Zuzanna Olejniczak, Karolina Domagała

www.motopodprąd.pl

Komentarze