Szminką i Cieniem: Szymon Ziarek

Czy sztuka musi być piękna? Czy artysta powinien być wariatem? Czy samouk może być geniuszem? Oto wywiad z artystą, którego sztukę pokocha cała polska, oto Szymon Ziarek.

Urodziłem się po to, by malarstwem zgwałcić wszystko co niepotrzebne

Szymon, gdy zobaczyłam Twoje obrazy po raz pierwszy olśnił mnie kunszt malarski i oryginalność. Kiedy przysłałeś do mnie maila, wpisując w temacie „samouk”, pomyślałam: jest tak szczery, czy tak przewrotnie pewny siebie? Pozwól, że rozwinę moją myśl: „samouk” to osoba, która nie pobrała nauk w danej dziedzinie, kojarzy się więc z amatorstwem, a to z kolei kojarzy się raczej pejoratywnie, a w przypadku Twojej pracy to wyjątek, który nie potwierdza tej reguły. Powiedz, czy to taka Twoja gra, przekora, bo i tak doskonale wiesz, że jesteś bardzo profesjonalny i świetny w tym co robisz?

– Samouctwo w historii sztuki zapisywało się na różne skale, od cichej wewnętrznej potrzeby tworzenia, po egotyzm twórczy. Te obie wartości różniły się świadomym lub też nie, arywizmem, w którym rzadko zapisywane były zasady moralne. Bowiem według mnie, te dwie rzeczy się wykluczają – chęć rozrostu nazwiska i moralny debet wykonawczy. Ponoć tylko artysta nie ma prawa rozumieć, po co nim został. Tezę o profesjonalizmie konstatuję swym malarstwem. Brakuje mi obiektywizmu do metkowania mej sztuki na przydatną-nieprzydatną, profesjonalną-nieprofesjonalną. Jedyne co wiem, to to, że geniuszu nie czuje się permanentnie, jedynie można go odczuwać. Idąc dalej tym tropem, sądzę, że brakuje mi jeszcze kilkudziesięciu lat przed sztalugą, by mi ktoś potwierdził, to co ja wiem na temat mojego geniuszu teraz.

Czyż to nie Pycha?

– Nie, nie jestem pyszny, stanowię tylko zaszczutą prawdę.

Skoro sam jesteś sobie sterem i żeglarzem, to w jaki sposób dochodziłeś do tak sprawnego warsztatu? Jak długo malujesz? I czy nie studiując na ASP myślisz, że coś straciłeś?

– Rysuję odkąd kompensowałem wczesną młodość samotnymi spacerami z notesem. Już w wieku 8 lat znikałem na całe popołudnia. Jako raczkujący twórca „przespałem się” z różnymi mediami, od węgla po spray, najpełniej jednak odnalazłem się nago przed sztalugą i bawełnianym płótnem w 2008 roku. Od tamtego czasu pozostaję wierny tej technice. Dla mnie malarstwo bardzo szybko przestało być pasją, stało się narzuconym wyrokiem. Nieodebrana edukacja w akademii specjalnie mnie nie przygnębia. Metodą kontrastu w adaptacji mej osoby w sztukę, nie dałbym się oceniać, tudzież pozwolić na ingerencję.

O wiele wygodniej biegać w aksamitnej żeńskiej koszuli nocnej, jako czysty dziwak, twórca bez smyczy, po trawie zardzewiałej od schematów podróży po własnej karierze, aniżeli z profesorem na barana, który mi nie imponuje na płótnie. To nie moja wina, że malować potrafię i nie mam kompleksów, by je wyleczyć w progach akademii.

Te obrazy kojarzą mi się ze zdjęciami rentgenowskimi, kilkakrotnie nałożonymi na siebie. Jak wpadłeś na pomysł takiego postrzegania świata?

– Swoje prędkości pędzla pojmuję jako przymusowość. Mnie i malarstwo połączyła neurotyczna miłość bez seksu, który zastępujemy wyrzucaniem intuicji z mego wezgłowia. Bowiem tylko ona wyznacza mi moje obrazy. Intelekt i wiedza jest niczym w porównaniu do zastruganej intuicji, której nie można zdobyć i nie można wejść w jej władanie. Nie wiem dlaczego maluję, wiem jednak, że to nie potrzeba a cecha osobowości.

1 of 4

Komentarze

no, naprawdę super mu się udało, że Abbey House go wzięło pod swoje skrzydła. Chłopak dzięki temu nie zginie. a w dodatku jest zdolny, więc na pewno o nim dużo będziemy słyszeć jeszcze.

Szymona Ziarka jak się okazuje wspiera znany propagator twórczości Beksińskiego na świecie – Piotr Dmochowski. Tak pisze o ich znajomości: „Szymona Ziarka poznałem epistolarnie. Podziela on ze mną pasję do prac Zdzisława Beksińskiego. Lecz ten młody artysta umiał wydostać się spod wpływu genialnego twórcy i w swoich poszukiwaniach stworzył własny, oryginalny świat, własną atmosferę i własną estetykę. Obrazy jego przepełnione są zwierzętami, które jakby były namalowane na szkle, a szkło zostałoby stłuczone. Przypomina to trochę niektóre prace Marcela Duchampa, którego postacie, mające stworzyć wrażenie ruchu podzielone są na fragmenty jakby poklejone jedne do drugich. Lecz prace Szymona Ziarka nie mają na celu, jak to było na ogół z twórczością Duchampa, zaskoczyć, zdziwić i rozbawić. Jest to poważne malarstwo z prawdziwym i nieustannym dążeniem do tego, co w sztuce najistotniejsze – piękna. Wiele sobie obiecuję po tym młodym, pełnym ambicji, ale i talentu malarzu”.

Czy sztuka musi być piękna? Czy artysta powinien być wariatem? Czy samouk może być geniuszem? Oto wywiad z artystą, którego sztukę pokocha cała polska, oto Szymon Ziarek. Urodziłem się...
" />