Szacowna gra w kulki owocuje!

Flippery – zręcznościowe, mechaniczno-elektroniczne maszyny do gier miały zakończyć swoje dzieje pod sam koniec XX wieku. Ale stało się inaczej, mają się świetnie, może nawet zbyt dobrze, bo obecna sytuacja przypomina klęskę urodzaju.
W swojej historii pinballe, bo tak brzmi oryginalna nazwa flippera, przeżywały wzloty i upadki. Korzeniami sięgają zabawkowej formy bilardu zwanego bagatelą. Gdy ją zmniejszono, usunięto sukno, postawiono pod kątem, a kij zastąpiono mechanizmem sprężynowym wybijającym kulę, nastąpiła rewolucja. Był rok 1871, a działo się to w Stanach Zjednoczonych, które do dziś są ojczyzną flipperów.
Owoc zgniłego Zachodu wart zachodu

Zanim zbudowano urządzenie, które znamy dzisiaj, flippery przeszły poważną ewolucję. Jeszcze w latach 30. XX wieku zaczęto produkować elektryczne modele, które uruchamiało się poprzez wrzucenie monety. Do 1947 r. gra w pinball opierała się na wypuszczeniu kuli na pole gry, tak by wpadła w najwyżej punktowane miejsca. W tym właśnie roku zamontowano specjalne ruchome odbijaki zwane flippers. Od tej pory gracz mógł posłać kulę, gdzie tylko chciał.

turniej w Printimus Pinball w Bytomiu
turniej w Printimus Pinball w Bytomiu

Kolejną poważną zmianą było nadejście elektroniki, która zdominowała świat flipperów w latach 70. I właśnie wtedy podczas gierkowskiego otwarcia Polski na Zachód pinballe trafiły do Polski wraz z Coca-Colą, Marlboro i Małym Fiatem. Prawdopodobnie pierwszy salon gier w PRL uruchomiono w Warszawie w 1972 r. Nie zabrakło tam oczywiście flipperów.
Jedną z pierwszych osób, która sprowadzała je do Polski, był pomieszkujący w Krakowie zawodowy tancerz pan Adam Brańka. To on, na początku lat 70. otworzył pierwszy salon gier w stolicy Małopolski, czyli Klub Pod Słoneczkiem w bramie przy ul. Grodzkiej. Później podobne lokale działały m.in. przy Rynku Głównym, ul. Krakowskiej, Nowym Kleparzu, na Plantach oraz w Podgórzu i Nowej Hucie. Na pinballach można było też – jak w całym kraju – pograć w knajpach, dyskotekach, akademikach, klubach, a nawet w domach wczasowych, na dworcach i w hotelach.

Wizard of Oz, zagracie na nim w bytomskim Printimus Pinball
Wizard of Oz, zagracie na nim w bytomskim Printimus Pinball

Elektronika stała się dla flipperów wielką szansą, ale równocześnie pułapką. Dała niezwykłe możliwości, przede wszystkim pod względem skomplikowania konstrukcji, a co za tym idzie zasad gry. Ale z czasem zaczęła zniechęcać mniej zaawansowanych graczy. Poza tym nafaszerowanie elektroniką podnosiło koszty projektowania i produkcji oraz nasiliło awaryjność. Ta stała się szczególnie problematyczna wobec naporu maszyn z grami wideo, zwanych u nas grami telewizyjnymi. Ich popularność szybko zaczęła konkurować z pinballami i wypychać je z rynku. Następnie doszły konsole, wreszcie Internet. Na progu XXI wieku firma WMS mająca tak słynne marki flipperowe w portfolio, jak Williams i Bally ,po nieudanym projekcie łączącym pinballe z grami wideo pt. „Pinball 2000” zakończyła ich produkcję. Na szczęście tuza tej branży, Gary Stern, założył własną firmę.

Dorodne owoce południa Polski

Do 2013 r. Stern Pinball był jedynym na świecie producentem flipperów. Dwa lata temu coś jednak drgnęło, powstała druga kompania – Jersey Jack Pinball. Od tej pory firmy zaczęły pączkować, także poza Stanami Zjednoczonymi; w sumie istnieje ich już prawie 20!
Skok popularności widać również po rosnącej liczbie imprez flipperowych (zwłaszcza turniejów) oraz lokali z tym maszynami, także w Polsce. W Krakowie działa największy w naszym kraju, a kto wie może nawet w Europie, pub flipperowy Chmiel. W lokalu przy ul. Stradomskiej znajdziecie ich blisko 25. Warto również odwiedzić bytomski klub Printimus Pinball, który dysponuje 35 pinballami, co jest rekordem Polski. Można tam zagrać na kultowych maszynach – pierwszym tytule JJP „Wizard of Oz” oraz urządzeniach Sterna z lat 70.-90. oraz oczywiście marki Williams i Bally.
W obydwu lokalizacjach organizowane są turnieje (w Printimus Pinball także o randze międzynarodowej, w tym zaliczane do ECS – serii mistrzostw Europy) oraz ponadlokalne ligi. Gromadzą rosnące grono fanów, którzy przyjeżdżają zagrać nawet po kilkaset kilometrów, by zagrać na niezwykłych maszynach. Trzecia ważna dla Polski lokalizacja to łódzka galeria Port Łódź, gdzie znajdziecie siedem flipperów.

Sporą zasługę w polepszeniu sytuacji ma polski dystrybutor Stern Pinball Flippery.pl z Rzeszowa. Jak widać, południe Polski rządzi! Co więcej, niedaleko stąd jest przecież do Budapesztu, a tam działa największe w Europie muzeum flipperowe! Oferuje ono ponad 120 maszyn arcade, z czego zdecydowana większość to pinballe.
PS Flipperów nie należy mylić z jednorękimi bandytami zwanymi popularnie owocówkami! Grając na pinballach można wygrać tylko przedłużenie zabawy lub darmową grę.

Łukasz Dziatkiewicz
Prezes Polskiego Stowarzyszenia Flipperowego, popularyzator flipperów, kolekcjoner i dziennikarz niezależny

Współpraca Kapitan Huk

Kontakt: dziatkiewicz@gmail.com

Komentarze