Sylwia Gorak – sztuka w wielkim mieście

Kiedy zobaczyłam ją, pomyślałam: śliczna, młoda, zgrabna i utalentowana. Oddaję jej głos. Oto SYLWIA GORAK pisze o swojej światowej przygodzie ze sztuką… /Maggie Piu, cykl Szminką i Cieniem/

Uprawianie sztuki współczesnej w dzisiejszych czasach w Polsce wiąże się z wielkim ryzykiem, niestabilnością i niskimi dochodami. Z pewnością jednak nigdy nie może zabraknąć fascynujących przygód i podróży dookoła świata.

Artysta dziś często jest typem nomada. Tworzy fascynujące projekty artystyczne i dzięki międzynarodowym organizacjom promującym kulturę od czasu do czasu zapraszany jest do wielkich stolic sztuki światowej aby je zrealizować. Dla zainteresowanych takim stylem życia ważna informacja – potrzebna jest dzika determinacja, nieśmiertelna miłość do tego co się robi i wypracowana latami sieć kontaktów w internecie.

LONDYN – KRAKÓW – POZNAŃ

Zacząć wypada od Londynu – mojej pierwszej zagranicznej wystawy. Byłam wtedy studentką Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu i dzięki profesorowi Jarkowi Kozłowskiemu, który bardzo pomagał swoim studentom, wybraliśmy się do Byam Shawn School Of Art na krótką wymianę typu ‚student-exchange’. W tym czasie zajmowałam się głównie sztuką konceptualną opartą na wokalistyce i akustyce.

Rok wcześniej uległam fascynacji techniką wokalną stworzoną przez najwspanialszą polską śpiewaczkę awangardową – Olgę Szwajgier. Aby móc uczyć się wokalu, przeniosłam się na rok do Krakowa i zostałam uczennicą Laboratorium Głosu – Autorskiej Szkoły Wokalnej. Pobyt w Krakowie był nie do przecenienia. Ta niesamowita osobowość, jaką jest Olga oraz jej oparta na ezoterycy, wnikliwej analizie i koncentracji technika emisji głosu otworzyła mi zupełnie nowe horyzonty postrzegania. Ten sposób śpiewania jest przede wszystkim bardzo korzystny dla zdrowia, ciała i ducha. Głębokie oddychanie przeponą eliminuje przeziębienia i anginy. Kiedy dobrze zsynchronizuje się myśl i pragnienie ekspresji następuje moment, który z pewnością można nazwać doznaniem mistycznym. Otwierają się nowe możliwości percepcji zmysłowej, o której trudno jest nawet pisać i mówić. Niektóre z nich dotyczą fenomenu synestezji – można jasno i klarownie, a przy tym zupełnie spontanicznie, zobaczyć śpiewane właśnie dźwięki w postaci intensywnych barw. Do dziś pamiętam bogate purpurowe fiolety – ciepłe i wilgotne przy emisji niskich tonów i migotliwe oranże przy wyższych. Pragnę serdecznie podziękować Pani Oldze – naszej wspaniałej śpiewaczce z Krakowa, dodam – światowej sławy. Kilka lat później miałam przyjemność być na jej koncercie w nowojorskiej sali kameralnej Carnegie Hall.

Wyposażona w nowe umiejętności wybrałam się do Londynu. Projekcja mojego performance’u wokalnego Love Song na ścianie Fordham Gallery w White Chapel, a potem konceptualny performance w Byam Shawn School Of Arts.

Interesują mnie zjawiska w rodzaju echolokacji, akustyki, doznania spirytualno-zmysłowe związane z odbiorem i emisją dźwięku i tą drogą idę do dziś.

Londyn oczarował mnie pełną wiosną w środku lutego – kwitły już drzewa i żonkile, gdy u nas plucha i śnieg. Tymczasem Londyńczycy imprezujący w pubach zachwycali już nieco mniej.

Komentarze

iedy zobaczyłam ją, pomyślałam: śliczna, młoda, zgrabna i utalentowana. Oddaję jej głos. Oto SYLWIA GORAK pisze o swojej światowej przygodzie ze sztuką… /Maggie Piu, cykl Szminką i Cieniem/ Uprawianie...
" />