Subaru WRX STi 300 KM

Czasy, w których spędzałem długie godziny przed komputerem niszcząc strzałki na klawiaturze dawno już minęły, ale zachwyt na autami WRC trwa do dziś. Chociaż aktualny motosport to nie to co dekadę temu to nikt nie może zapomnieć o niebieskim Subaru Impreza lub konkurencyjnym Lancerze EVO…

IMG_9993

Wówczas były to wozy kultowe, które dziś są już klasykami i nie wiedząc czemu producenci nie widzą sensu w dalszej produkcji ich wersji seryjnych… a szkoda! Ostatnim bastionem tej tradycji jest Subaru, które wróciło na rynek z nową „Imprezą” w postaci szybkiego sedana, a nie pseudo-hatchbacka. Niestety w nowej odsłonie zmieniła się nazwa auta na WRX, ale jeżdżąc nim nie sposób nie poczuć klimatu dobrej imprezki.

IMG_0103

Mimo, że do dyspozycji miałem egzemplarz w białym kolorze z grafitowymi felgami i niskoprofilowymi oponami to moje dziecięce marzenie i tak się spełniło. W końcu klawiaturę i ekran mogłem zamienić na prawdziwą kierownicę i pedały, więc kwestię niebiesko-złotego koloru mogę już przemilczeć. Zwłaszcza, że WRX w bieli też błyszczy na ulicach. Jest to zasługa jednak agresywnej sylwetki z wielkim wlotem powietrza na masce, poszerzonymi progami bocznymi oraz wielkim spoilerem na klapie bagażnika. Ta „ławka”, „skrzydło” lub inaczej zwana „półka” jest opcjonalna, ale bez niej auto traci cały swój zawiadiacki charakter.

IMG_0074

Uzupełnieniem tego designu są ostre reflektory (niestety bez paska LEDów) pomiędzy, którymi pojawiła się spora atrapa chłodnicy w fakturze plastra miodu. Na niej znalazły się też trzy istotne literki w czerwonej czcionce, czyli STi. Emblemat widoczny jest już z daleka, co od razu zapowiada szczególność tego modelu i jego niemałe możliwości.

Z tyłu natomiast pod zderzakiem znalazło się miejsce na dyfuzor wyglądający jak z supersamochodów oraz cztery końcówki rur wydechowych, które potwierdzają słowa z końca wcześniejszego akapitu i dla tak właśnie powinien wyglądać szybki samochód.

IMG_0085

Ten surowy i sportowy obraz karoserii WRX nie wkrada się do wnętrza auta. Owszem pojawiły się tutaj sportowe akcenty, jak czerwona nić, sportowe fotele i faktura plastików przypominająca karbon. Wnętrze WRX jest jednak bardziej ucywilizowane niż choćby w BRZ. Znalazło się tu miejsce na system infomedialny Starlink (niestety bez nawigacji i niedziałającymi aplikacjami) lub automatyczna klimatyzacja, a nawet podgrzewane siedzenia.

Na szczęście nie przeszkadza to w odbiorze auta, które niczego nie udaje. Pozostały najważniejsze elementy sportowego auta, czyli mała kierownica, drążek hamulca ręcznego oraz krótki lewarek manualnej skrzyni biegów. Do tego aluminiowe oraz ciężko chodzące pedały i kwestia wygodnych i komfortowych podróży odchodzi w zapomnienie. Zostają jedynie zakwasy na przedramionach i łydkach, bo Subaru WRX STi to auto nie dla każdego!

IMG_0053

Czas wrócić jednak do rzeczy. Co prawda WRX jest autem czterodrzwiowym to jazdę polecałbym jedynie dwójce osób. Miejsca w środku jest wystarczająco, ale komfortowo czuję się jedynie kierowca. Subaru posiada nawet spory bagażnik o pojemności 460 litrów, aczkolwiek ze względu na przeznaczenie auta wrzucałbym tam tylko miękkie rzeczy. Aczkolwiek nikt o zdrowych zmysłach nie kupi takiego auta dla ergonomii i komfortu wnętrza!

Zrobi to dla uturbionego Boxera o pojemności 2,5 litra i mocy 300 KM, które przekazywane są za pomocą krótkiej i manualnej skrzyni biegów (6 przełożeń) na cztery koła tej bestii. Dzięki stałemu, symetrycznemu napędowi AWD oraz systemowi Torque Vectoring maksymalny moment obrotowy 407 NM jest efektywnie wykorzystywany, zwłaszcza w zakrętach. To wszystko sprawia, że WRX STi wykorzystuje swoje możliwości prawie w stu procentach.

IMG_0062

By działo się to bezproblemowo Subaru zestroiło tego sportowca zarówno z przodu, jak i z tyłu na kolumnach McPhersona, a zawieszenie jest nastawione bardzo twardo. To procentuje genialnym prowadzeniem w zakrętach, ale prawie kompletnie dyskwalifikuje do poruszania się po polskich drogach. No chyba, że Wasz kręgosłup jest przyzwyczajony do tego typu przeciążeń. To z mocnym oporem układu kierowniczego i skrzyni biegów (małe i pewne skoki drążka) oraz twardym sprzęgłem czyni WRX autem trochę wymagającym.

Zapłatą za te lekkie męki jest jednak uśmiech, który pojawia się na twarzy kierowcy w momencie dociśnięcia gazu. Przyspieszenia oraz pomruk silnika ekscytująco podnosi adrenalinę i zachęca do zamieszkania w aucie. Subaru WRX STi to taka zabawka dla dużych chłopców, którym bez wątpienia stałem się podczas tego testu. Nawet głupie wyjście po pieczywo nabiera wówczas sensu wagi sprawy państwowej.

Nie inaczej jest nawet w teorii, bo sprint do setki na poziomie 5,2 sekundy mówi sam za siebie. Prędkość maksymalna graniczy wartość 255 km/h co nie jest może rekordowe, ale nie widzę sensu posiadania większych możliwości!

Poza tym Subaru WRX posiada trzy tryby pracy silnika, które zmieniają dostępność momentu obrotowego. Mowa tu o pokrętle znajdującym się koło skrzyni biegów, gdzie klikając włączamy tryb Intelligent, a kręcąc opcję Sport lub Sport Sharp # (najbardziej chuligański). Co ważne zmiany czuć od razu, zwłaszcza w przyspieszenie i migającej na czerwono diodzie koło obrotomierza, gdzie 7 tys. RPM zmusza do wrzucenia kolejnego biegu.

Subaru nie zapomniało również o profesjonalistach, ponieważ kierowca może zablokować „dyfer” lub ustawić jego działanie na jeden z 6 poziomów. Jedyne co zauważyłem bawiąc się tymi ustawieniami to fakt, że w opcje skrajnie „- ” auto miało spore zapędy do bycia tylnonapędowcem. Dzięki temu na kruchej lub mokrej nawierzchni WRX potrafił sunąć bokiem. Niestety moje umiejętności nie pozwoliło na dużo więcej, bo Subaru WRX STi to rajdowiec, który uwielbia szybkie pokonywanie zakrętów. Uważać jednak trzeba przy szybkich hamowaniach, ponieważ z wyłączonych ESP tył auta jest wówczas lekko niespokojny i myszkuje na boki.

Żeby mieć takiego niesfornego WRXa trzeba przygotować okrągłą sumkę 185 tys. złotych. Kwota może często ulegać zmianie, ponieważ wiele zależy od aktualnego kursu euro, w których to Subaru są sprzedawane. Dostępna jest jeszcze droższa wersja WRX o ok. 8-10 tys. zł, ale jest ot niepotrzebny wydatek, ponieważ podstawowa wersja wystarcza aż za nadto! Co do eksploatacji auta dodam, że spalanie oscyluje w granicach 17l/100 km, a bak starcza na około 300 kilometrów. To wyniki uśrednione bo bawiąc się WRX na maxa możecie zużyć nawet 30 litrów na 100 km.

To sprawia, że Subaru WRX STi to auto dla fana marki oraz mocnych sedanów. Jest bardzo wymagający, posiada kilka niedoróbek (przyciski na kierownicy, które niczego nie zmieniały lub oporne działanie sprzęgła) aczkolwiek i tak człowiek się w nim zakochuje i nie chce wysiadać. To auto, które daje tyle emocji co Mustang i pod tym względem myślę, że ciężko było mi wybrać któreś z nich. A to spora gratyfikacja dla Subaru!

Konrad Stopa

Fot: Jakub Głąb

www.motopodprad.pl

Komentarze

Czasy, w których spędzałem długie godziny przed komputerem niszcząc strzałki na klawiaturze dawno już minęły, ale zachwyt na autami WRC trwa do dziś. Chociaż aktualny motosport to nie to co dekadę temu...
" />