Strzeżcie się, Off Plus Camera nadchodzi

„Wszystko przez te przeklęte filmy. Kino człowiekowi w głowie mąci. Poważnie mówię”

– tak twierdził Holden Caufield w Buszującym w zbożu, J.D. Salingera. Ale z tego co pamiętam, nie wspominał nic o bywaniu na festiwalach filmowych. Szczęściarz – bo z festiwalami to są dopiero problemy. Weźmy taką Off Plus Camerę w Krakowie. Gdy dostajesz do ręki karnet, twoje kłopoty tak naprawdę się zaczynają. Start: nie dość, że czas jest ograniczony (10 dni), to do tego ograniczoną masz przyswajalność (5 filmów dziennie to chyba maksimum?), a lista filmów do obejrzenia zdaje się absolutnie nie mieć końca (ponad 100). Bo przecież są tu takie, których nigdzie indziej nie będzie się dało zobaczyć, są nowości i premiery, które zobaczyć trzeba i filmy, które się już widziało, ale nie w kinie, więc zobaczyć się bardzo chce. Co robić? Jak to wszystko ogarnąć? Jak wybrać? Jak żyć? No i właśnie: jak przetrwać Off Plus Camerę, która zaraz, lada moment się zacznie? Jak dotrwać do mety?

Uwaga, bo w dniach 2-11 maja w Krakowie też zbyt łatwo nie będzie. Ten festiwal to twardy przeciwnik, który dysponuje wypracowaną strategią mącenia widzom w głowie. Już przecież to multi-kolorowe tornado nad miastem zwiastuje spore niebezpieczeństwo. I niestety, nie dość, że są tu dwa konkursy (międzynarodowy i polski), z których filmy wypadałoby je znać, to do tego jeszcze kilka sekcji na tematy ważne, ciekawe i modne… Jakby tego było mało, dla utrudnienia pojawił się też dział serialowy. A żeby przypadkiem zatwardziałym kinofilom, którzy uwielbiają oglądać te filmy, które już doskonale znają, też nie było zbyt łatwo, jest dział nadrabiania zaległości. Do tego spotkania, wykłady, warsztaty… Aż się w głowie, no właśnie, mąci. Poważnie mówię.

Nie wiem, jak mogę pomóc innym, których to czeka. Chyba jedyne co mogę zrobić, to podzielić się moim w pocie czoła stworzonym planem działania, moją małą strategią i OffPlusCamerowym zestawem surwiwalowym. Rządzą nim trzy podstawowe zasady: temat, postać i kinofilia.

Zasada pierwsza: temat

Gdy już nie wiadomo, czym się kierować, szukaj tematu. Zasada ta doskonale sprawdza się w kinie dokumentalnym, ale nie tylko. Bo kiedy słyszę o bombie ukrytej w fortepianie (Grand Piano), albo Mii Wasikowskiej idącej z wielbłądami przez pustynię (Tracks) to przecież muszę to zobaczyć. Z dokumentów stawiam na The Summit o niesławnej wyprawie na K2 i oscarowy O krok od sławy. Sam festiwal stara się ułatwić sprawę jak może, a podział na sekcje (na liście mam DORASTAJĄC NA OPAK i towarzyszące sekcji spotkania) trochę uspokaja skołatane nerwy.

Zasada druga: postać

Aktor, reżyser, bohater – oni zawsze pomagają dokonać wyboru. Benedict Cumberbatch przyjeżdża z nowym filmem (Little Favour)? Wiadomo, że odhaczam. Ellen Page i Alexander Skaarsgard grają w The East o grupie anarchistów? Jasne. Będą nowe filmy Kevina MacDonalda, Michaela Winterbottoma, Azazela Jacobsa i Claire Denis? Będę i ja. A do tego zupełnie inny niż dotąd film Michela Gondry’ego (The We and the I) i wszystko, co najlepsze od Stanleya Kubricka (przy okazji wystawy w Muzeum Narodowym).

Zasada trzecia: kinofilia

W tym roku zdecydowanie trudniej będzie wygrać tę walkę, do filmów dołączają bowiem seriale. A już i tak było wystarczająco ciężko: niesamowity The Hanging Garden, miażdżące kości Mysterious Skin Arakiego, Psy Pasikowskiego, Autor widmo Polańskiego… Już się w głowie mąci, a to dopiero pierwsza runda. W kolejce jeszcze seriale: bo przecież kto nie chciałby jeszcze raz (albo pierwszy raz) obejrzeć S01 absolutnie genialnego Prawa ulicy? Albo świetnego Detektywa, który jest bardziej filmowy niż niejeden film i naprawdę chce się obejrzeć go na wielkim ekranie? No a Gra o tron i sam tron, który przyjedzie do Krakowa? Ja bym chciała zobaczyć to wszystko. Poważnie mówię.

To będzie naprawdę trudne 10 dni w Krakowie. Bądźcie dzielni i niech los zawsze wam sprzyja. Do zobaczenia na placu bitwy.

Kaja Klimek
Publicystka popkulturowa i tłumaczka. Te przeklęte filmy od lat mącą jej w głowie.

Komentarze

„Wszystko przez te przeklęte filmy. Kino człowiekowi w głowie mąci. Poważnie mówię” – tak twierdził Holden Caufield w Buszującym w zbożu, J.D. Salingera. Ale z tego co pamiętam, nie wspominał nic o bywaniu na festiwalach...
" />