Stolica mody: Kraków czy Warszawa?

fot. digart.pl / !Adamus75
Ciekawa rzecz wydarzyła się podczas jednego ze spotkań w ramach zeszłotygodniowego Cracow Fashion Week. Absolutnie fenomenalna Carol Morgan ze szkoły Central Saint Martins w Londynie wypytywała zebraną na wykładzie publikę o kulturowe dziedzictwo polskiej mody oraz o jej aktualny stan na rynku rodzimym i międzynarodowym.

Dyskusja jak na Polaków przystało była żywa, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę język w jakim była prowadzona- angielski, którego nie wiadomo czemu część z nas boi się używać na forum publicznym. Jednak o naszych narodowych lękach i słabościach kiedy indziej, bo dla mnie istotna była wymiana zdań między uczestnikami wykładu, która otworzyła puszkę Pandory przechowującą wieloletnie utarczki między dwoma pięknym miastami Polski. Zgaduję, że na wykładzie nie było zbyt wielu rodzimych Warszawiaków, ale z pewnością brały w nim udział osoby z małopolski, które z różnych, a zazwyczaj finansowych przyczyn przeniosły się do Warszawy.

No właśnie, teraz trochę o tych finansach, szansach i nowych perspektywach, które według niektórych dla krakowiaków są jak utopijny warszawski sen. Dyskusja sprowadziła nas na chwilę na tor rywalizacji Kraków-Warszawa, rozpatrując tym razem nie ilość biurowców, zagranicznych firm czy wielkości zarobków, ale potencjał rynku modowego jaki posiada każde z miast. Pierwsza opinia stanowcza, oczywista dla większości zgromadzonych – Warszawa to jedyne miasto w Polsce, gdzie osoba pracująca w modzie (projektant, stylista, redaktor, itd.) ma jakiekolwiek szanse rozwoju, zarobienia pieniędzy czy wypromowania własnej marki. Nie trzeba było czekać długo, aż zagrzmiała odpowiedź z drugiego końca sali – „Nie prawda. Kraków to stale rozwijający się rynek mody. Coraz więcej tu wydarzeń, pokazów, dobrych szkół i butików wspierających młodych polskich projektantów”. Część publiki pomruczała przytakująco, na co druga opcja pokręciła głowami, rozszerzyła źrenice i zdumiała się jak można wygadywać takie rzeczy. Przecież od  dawna wiadomo, że Warszawa to centrum wszystkiego. Zwłaszcza mody, bo tutaj jest telewizja, najważniejsze wydawnictwa, największe pokazy i skupisko najlepszych osób z branży.

Tak, to prawda. Jestem Krakuską i przyznaję, że Warszawa daje nieporównywalnie większe, albo raczej szybsze, możliwości promowania siebie i swojej usługi w ramach rynku modowego. Pieniądze też są inne, ale też nie zawsze „są”. W Krakowie podobno większość rzeczy z zakresu mody robi się hobbystycznie – projektuje, stylizuje, maluje czy pisze. Jest w tym dużo przykrej prawdy, ale Warszawa nie pozostaje dłużna i często oferuje nam „zlecenia” w zamian za satysfakcję, nową praktykę czy możliwość łyknięcia „wielkiego świata”. Mówiąc wprost – hajs zgadza się zazwyczaj starym wyjadaczom, a nie poczatkującym markom czy jednostkom, niezależnie czy to Kraków czy Warszawa. To problem ogólnokrajowy, a nie wojewódzki.

Tylko, czy moda to ten „hajs” właśnie? Czy może jednak coś większego, głębszego, co ociera się o  inne dziedziny życia, o doznania które wymagają czasu i zatrzymania, o chwilę podziwu i zastanowienia czy to co widzimy nas fascynuje czy jednak powiela schematy? Jeśli tak, to mniejsze miasta, takie jak Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź i wiele innych, są naprawdę dobrym miejscem na chłonięcie mody, na uczenie się jej i dostrzeganie w niej tego, co najistotniejsze. Tutaj czas płynie trochę inaczej, ludzie nieustannie czegoś szukają, mają więcej czasu na rozmowy, wystawy i obserwację. Tutaj też są szkoły, które dają dobre podwaliny pod twórcze i świadome tworzenie. Artyści rodzą się nie tylko w Warszawie, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że znaczna ilość z nich pochodzi z dużo mniejszych miast. Część z nich wybiera potem opcję  satysfakcjonującego ogólnokrajowego sukcesu czy dorobku i owszem rusza do stolicy, bo tam jest łatwiej, więcej i szybciej.

Lepiej? To kwestia indywidualna i jednostkowych ambicji, celów. Znam osoby, które nigdy nie pracowały w Warszawie, a osiągnęły wiele i co najważniejsze nadal mają perspektywy rozwoju, bo przecież jest on możliwy i dostępny wszędzie tam, gdzie są chęci i determinacja. Zamiast więc toczyć wewnętrzne spory o to, które miasto powinno wygrać plebiscyt na miano stolicy mody, może lepiej połączyć talenty, chęci i pomysły i zawalczyć o polepszenie międzynarodowej pozycji kraju, bo bez tego Kraków, Warszawa czy każde inne miejsce pozostanie jedynie drobną kropeczką na mapie światowych  rynków mody.

Malwa W

Komentarze

Ciekawa rzecz wydarzyła się podczas jednego ze spotkań w ramach zeszłotygodniowego Cracow Fashion Week. Absolutnie fenomenalna Carol Morgan ze szkoły Central Saint Martins w Londynie wypytywała zebraną na wykładzie...
" />