Dalekowschodnie fetysze

Dalekowschodnie fetysze
Imaginechina/Corbis
Fetysze, seksturystyka, dziwne erotyczne zabawki – kojarzą się z Japonią albo Tajlandią.

Ale Chiny? Podczas panowania cesarzy były stolicą sztuki miłości, w latach „polityki jednego dziecka” seks stał się tematem tabu. Teraz Chińczycy wkraczają w erę niekoniecznie jawnej rewolucji seksualnej. To, co robią w ukryciu, zaskakuje i szokuje teoretycznie bezpruderyjnych Europejczyków – choć miłosnym uniesieniom oddajemy się na tych samych łóżkach „made in China”.

 Punkty zdrowia seksualnego

Myślę, że większość ludzi (może z wyjątkiem Japończyków) odczuwa oparty na obawie typu „co ludzie powiedzą” dyskomfort związany z odwiedzaniem sklepów z akcesoriami erotycznymi. Jednak w państwie, w którym władza bardziej niż religii obawia się seksualności, doskonale prosperuje biznes „lotnych” sex shopów. Wybrane towary zamawia się przez telefon, a następnie są one dyskretnie dostarczane do domu zleceniodawcy. Aby uzyskać społeczne przyzwolenie na używanie erotycznych gadżetów, sex shopy nazwane zostały „punktami zdrowia seksualnego”. Wyglądem przypominają apteki. Obsługa w białych kitlach bardzo profesjonalnie opowiada o medycznym zastosowaniu wibratora czy bardziej i mniej naturalnych afrodyzjaków. Szklane gabloty w elegancki sposób prezentują mało eleganckie przyrządy. Wszystko za zezwoleniem Urzędu do Spraw Opieki Zdrowotnej. Klienci czują się mniej zawstydzeni, przecież to wszystko dla zdrowia.

1 of 4

Komentarze