Frederick Rossakovsky-Lloyd – Sztuka bycia człowiekiem #tbt

Jest wybitnym artystą malarzem. Stworzył własny, niepowtarzalny styl, a postaci z jego obrazów, otrzymały od krytyków unikalną nazwę. Chodzi o Fredericka Rossakovsky-Lloyd i jego The Noughties – mimo iż głośno o nich dopiero od kilku lat, wiszą w galeriach i prywatnych kolekcjach na całym świecie.

W roku 2013 artysta przedstawił nowy cykl, składający się z 12 obrazów – Historie zakazanego pożądania. Po raz pierwszy, pokaz nowej kolekcji obrazów będzie miał miejsce w Polsce. Działalność Fredericka jednak nie ogranicza się tylko do malarstwa. Do chwili obecnej artysta wydał 7 tomików wierszy, napisał kilka dramatów, z których dwa zostały wystawione na deskach teatrów.

Fredericku, jesteś jednym z niewielu współczesnych artystów, którzy błyskawicznie osiągnęli sukces. Wszystko czego się dotkniesz obraca się w złoto.

– Niech twoje słowo ciałem się stanie <śmiech>. Błyskawiczne sukcesy to domena Łukasza Jakóbiaka. To wszystko przez ten jego seksowny nochal – wyniuchał odpowiednie miejsce i czas. Zaistniał i jest na topie.

frederick
Zazdrościsz mu?

– No pewnie. Oczy mu wydrapię! <śmiech>.

Albo złamiesz nos.

– Jego nos mi się podoba. Nie niszczę rzeczy pięknych.

Wracamy do twojego sukcesu.

– Ale ja nie chcę mówić o sukcesie. Możemy mówić o pracy, o pasji albo o rzeczach, które mnie kręcą. Sukces jest celem zamierzonym i osiągniętym. Ja niczego nie zamierzałem, nie zrealizowałem celów, bo ich nigdy nie wyznaczyłem.

Bardzo chętnie porozmawiam z tobą o tym, co cię kręci.

– Kręci mnie seks. Szczególnie teraz, kiedy pracuję nad dwoma projektami ściśle z erotyką związanymi. Pierwszy to projekt malarski – historie zakazanych pożądań – pokazuję na nich akty osób, w sytuacjach dwuznacznych. Dla niektórych obrazy są aseksualne, dla innych stanowią esencję pożądania. Mnie podnieca już samo myślenie o tym co namaluję <śmiech>.

Drugi projekt jest o wiele bardziej złożony i ciągle zmieniany. Mówię o Profanum – performance, nad którym pracuję. Przedstawienie będzie pokazem zamkniętym z wielu względów.

Seks to twoja pasja?

– Jestem 40-letnim mężczyzną. To chyba normalne. Zresztą seks jest wszędzie. W domu i w ogrodzie (śmiech). Reklamy, teledyski, filmy – cała sztuka przesiąknięta jest seksem. Cieszę się, że miałem okazję odrodzić się w czasach seksualnego wyzwolenia. Takie wyzwolenie niesie ze sobą wolność w ogóle. Emancypacja kobiet – wychodzenie z ukrycia gejów, lesbijek i osób transseksualnych – równość etniczna. Wzrasta świadomość społeczeństwa – duchowieństwo nie ma monopolu na rację – można odczuwać radość podczas życia a nie po śmierci.

Czujesz się wolny?

– Jestem. Nigdy nie liczyłem się z opinią innych ludzi. Niezależnie od tego czy wieszali na mnie psy, czy chwalili – pozwoliłem temu spływać. Zawsze patrząc na rzeczy wiedziałem, że są śmiertelne. Nie przetrwa nic. Nawet pamięć po nas – po nas wszystkich – zgaśnie. Kiedyś. Jaki ma więc sens ograniczanie swojej wolności?

Smutne to, co mówisz.

– To wcale nie jest smutne. Zobacz jak szybko wszystkim się nudzimy. Gdybyśmy żyli dwa razy dłużej, chodzilibyśmy pogrążeni w depresji. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jakim horrorem byłoby życie wieczne. Tak naprawdę ciągle się zmieniamy. Nikt z nas nie jest tym samym, kim był 20 lat temu. Łapiemy momenty istnienia, zapamiętujemy, bierzemy do siebie i myślimy – ja. Stąd biorą się wszystkie nieporozumienia i lęki.

Masz jakieś przesłanie?

– Jes­teśmy tym, co o so­bie myśli­my. Wszys­tko, czym jes­teśmy, wy­nika z naszych myśli. Naszymi myślami tworzy­my świat. To słowa Buddy. To moje przesłanie. Jest w nim wielka mądrość.

A twój ulubiony artysta?

– Tak naprawdę nie mam ulubionego artysty. Wielbię twórców uniwersalnych. Dla mnie autorytetem jest każdy, kto potrafi zrobić coś, co trudno powielić. Kocham pionierów. Jeśli chodzi o malarstwo, gustuje w kubizmie. Lubię Picassa. Zszedł ze świata dokładnie wtedy, gdy ja się na nim pojawiłem. Nawet o tej samej godzinie.

Kierunki w sztuce?

– Już powiedziałem. Lubię też nowości. W ludziach cenię kreatywność. Nowe rozwiązania pociągają mnie najbardziej. Z rzeczy starszych, jeśli chodzi o literaturę, gustuję w pozytywizmie.

Poetka Muriel Rukeyser niegdyś powiedziała: Jest tylko sztuka i nie-sztuka. Są to dwa wykluczające się universa (w sensie algebraicznym)…Wydaje mi się, że nazywanie udanego dzieła sztuką „dobrą”, a dzieła nieudanego „złą”, to tak jak uznawanie jednego koloru za „dobrą czerwień”, a innego za „złą czerwień”, podczas gdy ten drugi jest w rzeczywistości zielenią. Są Artyści, którzy sztukę nazywają swoją religią – czym zatem jest dla Ciebie i czy ją dzielisz?

– Nie zgadzam się z tym cytatem, który przytoczyłaś. Przede wszystkim dlatego, że dzieło nieudane jest w rzeczy samej – złe. Kolor zielony jest różny od czerwonego, nie jest jednak barwą nieudaną. Dlatego nie możemy kolorów oceniać w kategorii dobre – złe.Jestem twórcą. Tworzę prace lepsze i gorsze – to zupełnie naturalne. Jest dużo złych prac na świecie. Nie piszę o rzeczach, które mi się nie podobają, tylko o tworach, którym brak warsztatu. A czym jest dla mnie sztuka? Dowodem na to, że jesteśmy wrażliwi.

Prawdziwy Artysta ciągle studiuje przeszłość, teraźniejszość – traktuje dzieło jako proces – jak rodzą się Twoje dzieła?

– Wyrażam się różnie. Wiersze piszę, gdy zaświta mi jakaś myśl słowna. Jeśli nie mogę od razu jej rozwinąć zapisuję ją lub nagrywam. Słowa pojawiają się same. Proces tworzenia dzieje się gdzieś obok. Z obrazami jest trochę inaczej. Najczęściej inspirują mnie zdarzenia lub obrazy z ulicy. Czasami jednak pojawia się obraz w mojej głowie. Wtedy go zapamiętuję. Nigdy nie zapominam obrazów.

Pamiętasz sny?

– Oczywiście. Chyba nawet wszystkie. Jestem tak dziwnie skonstruowany, że nie potrafię o niczym zapomnieć. Pamiętam wszystko co przeczytałem, zobaczyłem lub czego doświadczyłem.

To cudowne. Nie boli cię od tego głowa?

– Pamiętam też wszystkie przykre rzeczy. Na szczęście potrafię rozdzielać wspomnienia od emocji. A głowa? Jeszcze mnie w życiu nie bolała. Mój brat i matka cierpią na migreny.

No właśnie. Brat, matka, rodzina. Jesteś obywatelem świata, ale Polska znowu Cię woła.

– Nie tyle Polska, co ludzie. Ja już od dawna nie organizuję sobie zawodowego życia. Inni to robią. Jeżdżę tam, gdzie mnie zapraszają. Kiedyś w Polsce, na sztuce można się było dorobić tylko długów. Wybitni artyści klepali biedę. Do tej pory niektórzy żyją na granicy ubóstwa. Na szczęście sytuacja zaczęła się zmieniać.

Wielu ludzi związanych ze sztuką w Polsce jest sceptycznie nastawionych do polskiego rynku sztuki. Ty myślisz inaczej – dlaczego?

– Myślę, że to pytanie powinno zostać zadane organizatorom mojego pobytu w Polsce.

Czy ludzie kupują obrazy? A jeśli tak, dlaczego to robią?

– Kupują. Jedni dlatego, bo im się obrazy po prostu podobają. Znaczna większość inwestuje. W Polsce także zauważono, że obrazy sa długotrwałą lecz dobrą inwestycją. Pesymistyczna wersja jest taka, że obraz kupiony dzisiaj za kilkanaście tysięcy, za kilka lat podwoi swoją wartość. Wersje optymistyczne potrafią przypominać wygraną w lotka.

Czy ludzie inwestują w Twoje obrazy?

– Nie pytam nikogo, dlaczego kupuje to co namalowałem.

Nie bądź zbyt skromny. Twoje obrazy wiszą na całym świecie.

– Ja nie jestem skromny. Po prostu nie jestem bezczelny i nie pytam ludzi o takie rzeczy. Myślę, że obrazy które namalowałem wiszą na całym świecie, bo umiem malować. Moje wiersze zostały przetłumaczone na kilka języków, bo umiem pisać. Mam nadzieję, że ludzie nie wieszają sobie obrazów z moim podpisem tylko dlatego, że mam wystrzałową parafkę.

Artysta Twojego kalibru zna swoją wartość. Czy dzięki temu łatwiej obrosnąć w piórka?

– Nie wiem. Zawsze znałem swoją wartość. Każdy powinien znać swoją. Życzę ludziom, żeby potrafili być asertywni. A z tymi piórkami to wcale tak nie jest, jak się opowiada. Ale to nie na dzisiaj.

Powiedz.

– Chodzi mi o to, że człowiek mający odwagę realizować swoje marzenia, spotyka się często z zazdrością oraz różnego rodzaju roszczeniami wobec własnej osoby. Jeśli mu się udaje, pojawiają się starzy przyjaciele, znajomi sprzed lat a rodzina nagle staje się bliska. Gdy nie spełnia ich żądań, mówią, że obrósł w piórka albo, że woda sodowa uderzyła do głowy.

Zdarzyło ci się doświadczyć czegoś takiego?

– Chyba każdemu się zdarzyło.

Jesteś wszechstronnie wykształcony, poruszasz sie sprawnie w wielu dziedzinach nie tylko sztuk (oprócz malowania piszesz i rzeźbisz) ale i nauki, jesteś perfekcjonistą wymagającym sporo od siebie, ale też od ludzi, którzy są blisko Ciebie. Czujesz się spełniony?

– Wiele pytań mi zadałaś, na dodatek kilkakrotnie mnie oceniłaś. Zapomniałem pytania (śmiech). Czuję się spełnionym artystą. Tak. Spełniam się i realizuję, więc jak mam się czuć? Czy jestem perfekcjonistą? Nie sądzę. Nie wierzę w rzeczy idealne. Lubie po prostu dobrze wykonywać swoją pracę. Od innych wymagam tego samego. Jak idę do restauracji, chcę być obsłużony jak należy, dostać to, co zamówiłem i zapłacić tyle na ile jestem przygotowany. Każdy powinien znać swoje miejsce w hierarchii i robić to, co do niego należy. Nie interesuje mnie, że pani czyszcząca moje mieszkanie ma magistra. Dałem ogłoszenie, że potrzebuję pomocy domowej i rozliczam ją ze sprzątania. Tak działam.

Twoje obrazy są nasycone żywymi kolorami, zmysłowymi sylwetkami, w ogóle Twoja twórczość jest świadoma i obcowanie z nią pobudza świadomość -to jest seksualne, to niepokojące, to nas uspokaja, a to pobudza. Dlaczego zatem nazywasz to malarstwem naiwnym?

– Bo mi się nazwa podoba. Jeszcze lepiej brzmi prymitywizm (śmiech). Kiedyś tak malowałem, pierwsze dwa cykle „The Noughties” zaliczyłbym do tego nurtu. Ten rodzaju malarstwa przypomina malunki dzieci z charakterystyczną deformacją przestrzeni. Od początku jednak byłem figuratywistą. Ten nurt polega na ukazywaniu przedmiotów, zwierząt i ludzi w ich prawdziwych kształtach – ja nie malowałem twarzy. Moje obrazy można podciągnąć także pod fowizm – często odbiegają od naturalnej kolorystyki. Ideologicznie bliski mi jest dadaizm. W chwili obecnej zbliżam się do pop-artu a może nawet street-artu. Szczerze mówiąc wszystko mi jedno.

W takim razie opowiedz o najnowszej wystawie.

– Przygotowuję obrazy. Ciągle maluję. Mój nowy cykl nosi nazwę – prohibited desire stories – interesuje mnie to, co w człowieku skrywane. Ludzie wstydzą się pożądania. A przecież to nasz główny motyw działania. Dziwnymi istotami jesteśmy. Wydaję tez kolejny, ósmy już chyba, tomik wierszy. W związku z nim, będę miał kilka wieczorów autorskich i wykładów. W ogóle ostatnio siedzę po uszy w literaturze. Jestem jurorem w kilku konkursach, prowadzę też portal artystyczny, niezarobkowa działalność mająca na celu promowanie kultury polskiej na świecie. Portal e-sztuka.com zaprasza wszystkich kreatywnych ludzi.

O co jeszcze mogłabym Cię zapytać?

– Jest trzecia w nocy. Myślę, że wystarczy.

Dziękuję bardzo za długi wywiad.

– Pozwolę sobie zatrzymać pół przyjemności po mojej stronie. Dziękuję również.

Rozmawiała KATARZYNA ZAMOJSKA | Fundacja Art Humanitatis

Rossakovsky-Lloyd na 41 indywidualnych światowych wystawach, jak do tej pory pokazał kilka cykli The Noughties. Główne kolekcje obrazów to:

  1. The Noughties – beginnings - Londyn, Wrocław, Warszawa, Paryż.
  2. The Noughties - Londyn, Gdańsk.
  3. The Noughties – abstraction - Londyn, Gdańsk, Tokyo.
  4. The Noughties – let’s dance little stranger - Londyn, Gdańsk, Tel Aviv, Paryż.
  5. The Noughties – they look at you. Wystawy indywidualne na terenie Wielkiej Brytanii.
  6. The Noughties – goddess style. Londyn, Warszawa Birmingham.

Komentarze

Fryderyku, właśnie za to Cię cenię od samego początku, gdy Cię poznawałam, po dziś dzień. W każdym calu. Za to, że jesteś sobą i … jesteś wyjątkowy, w moich oczach przynajmniej 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie.
Viola M-K (Da….wo)

Po takim wywiadzie mogę Cie jeszcze lepiej poznać, choć już od jakiegoś czasu wyrobiłam sobie zdanie o Tobie. Frydericku człowiek powinien być sobą, mówić co naprawdę myśli, wtedy szczerość sprawia,ze widzimy jakim jesteś człowiekiem i przede wszystkim artystą. Jesteś wszechstronnie utalentowanym artysta o złożonej osobowości. Najważniejsze ,że znasz swoją wartość, nie masz kompleksów i potrafisz mówić o tym co czujesz , jednocześnie pozostajesz sobą.

Jest wybitnym artystą malarzem. Stworzył własny, niepowtarzalny styl, a postaci z jego obrazów, otrzymały od krytyków unikalną nazwę. Chodzi o Fredericka Rossakovsky-Lloyd i jego The Noughties – mimo iż głośno...
" />