Rewolucjonistka – ANNISS

Rewolucjonistka - ANNISS
Ma mocno ukształtowaną estetykę z odrobiną fetyszu, futuryzmu i zreinterpretowanej elegancji. Absolwentka Wydziału Rzeźy ASP, studiów doktoranckich na kierunku Intermedia ASP w Krakowie oraz University of Wolverhampton Design & Media Arts. Swoje kolekcje prezentowała na wielu polskich eventach modowych oraz na London Fashion Week. Kilkukrotnie uczestniczyła w pokazach FashionPhilosophy Fashion Week Poland – Designer Avenue i OFF Out of Schedule. O sztuce performance, realiach polskiego rynku i byciu rewolucjonistką rozmawiam z Anną Syczewską – projektantką mody, artystką interdyscyplinarną, twórcą marki Anniss.

Zrzut ekranu 2016-02-24 o 10.06.26
Czym dla Ciebie jest moda?

Moda to potrzeba zmian. Ma bardzo szerokie znaczenie i nie odnosi się tylko do ubioru.
Ma różne oblicza, w różny sposób się przejawia, ale zawsze odnosi się do ludzkiej psychiki. To tworzenie nowego, za każdym razem ulepszanego wizerunku kogoś lub czegoś. Zawsze dąży do doskonałości, chce być komunikatem, który mamy lubić, śledzić, oznaczać. To poprawianie istniejącej formy, tej prawdziwej, naturalnej – jak na przykład ludzkiego ciała, przez okrycie, tak żeby wpisywał się w klasyfikacje obecnie obowiązujących kanonów, czyli trendów. To nadawanie nowej, powierzchownej jakości. Próba ukazania postaci, przedmiotu, przestrzeni takiej, jaką chciałoby się być, mieć, widzieć. Ubarwionej, przerysowanej, a w końcu upragnionej. To wreszcie przebranie maskujące wady, a uwydatniające te walory, którymi chcemy się pochwalić. To karmienie zmysłów. Sposób zaspokojenia potrzeb, fanaberii, spełniania pragnień, dążenia do bycia doskonałym, wymyślonym przez siebie lub przez innych. To oczyszczenie się z wad, kompleksów. To bycie zawsze na czasie, a nawet przed czasem. Jeszcze w podsumowaniu wniosków tej analizy dodam – mimo wszystko bycie sobą.

Modą zainteresowałaś się kilka lat temu. Wcześniej Twoje projekty interdyscyplinarne prezentowane były na całym świecie. Tworząc modę czerpiesz z nich inspirację?

Droga do projektowania ubioru prowadziła od czystych dyscyplin artystycznych, które zawsze związane były z ciałem i przestrzenią. Rzeźba, instalacja, performance – sztuka żywa. Zawsze inspiracją i fascynacją do kreowania dzieła, artefaktu czy działania była postać, aparycja, wizerunek. Szczególnie w performance było to przedstawienie historii wychodzące od „zaprojektowania” wyglądu głównego bohatera i jego najbliższego ciału otoczenia. Zawsze te aspekty grały pierwsze skrzypce przy formułowaniu przekazu. Kolejnym krokiem było to, jak można tak przygotowane elementy wykorzystać w projektowaniu ubioru – czyli funkcjonalność mniej lub bardziej racjonalna.

Zrzut ekranu 2016-02-24 o 10.05.29

Czy performance to zamknięty rozdział?

Moje życie traktuję jak ideę otwartego procesu. Nieustannie toczą się w nim zmiany, gdzie wszystko przenika i wzajemnie na siebie oddziałuje, otwiera kolejne wątki. Jednak żaden rozdział wpisany w moje życie nie pozostaje bez znaczenia wobec innych. Performance wpisał się mocno w moje osobiste i artystyczne doświadczenia. Tak jak zainspirował mnie do projektowania ubioru i wejścia w świat mody, tak chcę, żeby „ta branża” inspirowała mnie do kolejnych performatywnych projektów. Nie przewiduję zamknięcia tego rozdziału. Obustronne inspiracje do działania są bardzo stymulujące.
Obecnie jestem na etapie przygotowywania obrony pracy doktorskiej ze specjalizacji performance, w której w dużej mierze widoczne będą związki z samym projektowaniem ubioru i specyficzną aparycją. Ciekawy dialog (śmiech).

Jak sama mówisz: inspiracją do tworzenia i  działania jest postać, aparycja, wizerunek, przedstawienie historii poprzez zaprojektowanie wyglądu głównego bohatera i jego najbliższego ciału otoczenia. Czy moda była dla Ciebie oczywistym kolejnym krokiem twórczym?

Moda istnieje w życiu każdego człowieka, w jego mentalności i głębokiej psychice – tak jak to ujęłam w odpowiedzi na pierwsze pytanie. Moim zdaniem nie ma człowieka, na którego moda nie miałaby wpływu pośrednio lub bezpośrednio, ponieważ nie ma ludzi, którzy nie mają potrzeb i pragnień. Tutaj bardziej określiłabym, że moim kolejnym krokiem twórczym nie była moda, ale projektowanie ubioru. Każdy z nas jest żywą rzeźbą. Chciałam przede wszystkim wyrzeźbić albo raczej prze-rzeźbić wizerunek człowieka w stopniu użytecznym. Zależało mi na emocjach, które mamy w sobie, z którymi chcemy się identyfikować. Studiowałam Rzeźbę, potem zajęłam się wideo i wreszcie perfomance’m. Zawsze w moich artystycznych działaniach byłam skupiona na człowieku: na ludzkiej postaci, sylwetce i otaczającej ją przestrzeni. Od rzeźby budującej nieruchome, zimne formy przeszłam do sztuki żywej, której podstawowym elementem i narzędziem twórczym jest sam człowiek, żywa, miękka tkanka – główny bohater, osadzony w pewnym kontekście. Widocznie była to moja naturalna potrzeba zmian i konsekwentna droga twórcza, która doprowadziła mnie w końcu do projektowania ubioru, mającego tą samą bazę – głównego bohatera, osadzonego w tym wypadku w określonym przez style i mody kontekście.

Zrzut ekranu 2016-02-24 o 10.05.57

Twoje projekty są połączeniem kostiumów i mody subkulturowej. Czy takie projekty mają prawo bytu w polskich realiach?

Polska ulica nie jest ciągle gotowa na Anniss. Ja chcę dawać emocje, a znaczna część ludzi w Polsce jest ich pozbawiona. Nie chodzi o to, aby kipieć z wrażeń, ale żeby mieć temperament, więcej odwagi i dystansu do siebie i otoczenia. Aby pokazać indywidualność, bo każdy z nas jest inny. Oczywiście moje ubrania nie są dla każdego, nie nadają się do masowej produkcji. Świadomie stawiam na unikatowość i oryginalność – i to ma dużo z subkultury. Spoglądając z szerszej perspektywy i z dystansem, każde ubranie jest kostiumem – tworzy wizualny obraz nas samych. Sposób, w jaki łączymy kolory, wybieramy tkaniny i dodatki, potrafi na pierwszy rzut oka zbudować w oczach innych pełne wyobrażenie. Tak jak kostiumy, tak ubrania interpretują osobowość i rolę, którą odgrywamy w życiu.
Jesteś wybitną projektantką, laureatką wielu nagród. Dlaczego zdecydowałaś się na pracę w Polsce, a nie w Berlinie czy w Paryżu?

W takich realiach się znalazłam i stąd wychodzą moje korzenie, ale nie jestem patriotką. Jakiś czas temu wierzyłam, że będę w stanie przekonać Polaków do emocji, ekscentryczności, odwagi bycia sobą. Myślałam, że mam misję, a teraz już wiem, że byłam w błędzie. Nie mam takiej mocy sprawczej (śmiech). Wszystko ma swój czas i właśnie teraz przyszedł mój czas na zmiany. Myślę, że może trochę za długo czekałam, ale teraz jestem już przekonana o zmianie swojej lokalizacji. Planuję mocno poszerzyć swoje grono odbiorców poza granicami kraju, którzy identyfikują się z moją ideologią. Już podjęłam pierwsze kroki do takiego działania. Oczywiście, zawsze będę miała gdzieś z tyłu głowy nadzieję, że uda się Polaków wreszcie rozluźnić.

Spokojnie mogę powiedzieć, że jesteś wszechstronną osobą. Jaką pozycję w Twoim życiu zajmuje moda?

W głowie każdego człowieka moda zajmuje pewną pozycję. W rzeźbie, sztuce wideo czy performance też mają znaczenie style, trendy i mody. U mnie nie wychodzi z mody tylko to, że lubię być wszechstronna i sprawdzać się w różnych dziedzinach. Projektowanie ubioru stało się dla mnie teraz podstawową dyscypliną twórczą, w której szeroko wykorzystuję swoje doświadczenia artystyczne. Wiem, że jest to moją pasją, tym, co chcę robić. Miejscem, gdzie mogę osadzić najbardziej interesujące mnie obszary – postać, przestrzeń i kontekst w czysto użytkowym sensie i w szerszym kręgu niż dyscypliny czysto artystyczne.

Zrzut ekranu 2016-02-24 o 10.06.14

Tworząc kolekcje sugerujesz się trendami, aspektami sprzedażowymi i tym, czy możesz na nich zarobić?

Staram się brać pod uwagę takie dane, ale nie zawsze idzie to w parze z ideologią, która identyfikuje Anniss. Czasem trzeba nagiąć się, iść na kompromis, aby kolekcja czy konkretny projekt miał większe szanse na sprzedaż. Poziom tego nagięcia zależy od nastawienia i możliwości finansowych. Szczególnie takie wymuszone kompromisy dotyczą polskiego rynku. Trendy to obecnie obwiązujący kanon, który co sezon wprowadza kolejne zmiany. To światowe domy mody i wielcy kreatorzy, którzy dyktują style. Sugerowanie się prognozami zwiększa  możliwość dotarcia do szerszego grona odbiorców i etykietkę „trendy”,  jednak nie każdy projektant sugeruje się takimi aspektami, ale każdy powinien mieć ich świadomość.

Wielu początkujących projektantów przegrywa walkę z „Goliatem”, jakim jest polski rynek i podejmuje pracę w korporacjach odzieżowych na stanowisku projektanta. Nie skusiłabyś się na taką posadę?

Oczywiście, że skusiłabym się. Jestem tu i teraz. Polski rynek jest bardzo trudnym zawodnikiem. Mocno odczułam niejednokrotnie na swojej skórze, jak smakuje uparte dążenie do spełnienia swojego celu, nie poddawanie się presjom. Do tej pory „to” czuję. Bardzo trudno jest utrzymać się finansowo ze sprzedaży swoich produktów projektantom, którzy nie są w streem’ie. Często wsparcie, szczególnie finansowe, jest konieczne. Nie widzę nic złego w pracy dla korporacji, a raczej dostrzegam przywilej wspięcia się na kolejny szczebel na drabinie umiejętności, który może doprowadzić do celu. Potrzebna jest tylko determinacja, wiara we własne możliwości i walka o własne cele.
Otrzymałaś nagrodę BLACK SHEEP – wyróżnienie Not Just A Label London dla projektantów rewolucjonizujących przemysł modowy. Czujesz się rewolucjonistką?

Black Sheep to przede wszystkim wyróżnienie i zaszczyt znalezienia się w gronie międzynarodowych projektantów, którzy nie płyną z prądem, ale są indywidualistami i to stanowi ich atut. Nie boją się wychodzić przed szereg. Jak wspominałam wcześniej, wierzyłam w to, że miałam misję. Teraz wierzę w siebie, wykreowałam własny styl i  stworzyłam swoją małą ideologię. Trzymam się swojej ścieżki i nie poddaję się wpływom. Otrzymałam już kilka takich etykiet jak: Panna Rebeliantka, czy Anniss – moda buntowników. To jest moja rewolucja. Może misja się kiedyś ziści, a może nie. Nie mam już na to ciśnienia. Wiem jaką drogą chcę iść i docierać do ludzi, którzy identyfikują się z ideologią Anniss, a przede wszystkim potrafią docenić moją pracę i autentyczność. Rewolucja to awangarda, ideologia, która potrzebuje wsparcia, żeby stać się faktem. Kiedy już się stanie, będę szukać dalej (śmiech).

Rozmawiała Monika Gąsiorek-Mosiołek

Zdjęcia kolekcji:
foto: Krzysztof Wyżyński
make-up: Magdalena Klaman
hair: Free Style Studio
models: Justyna Rusnak, Sylwia Sordyl

Komentarze

Ma mocno ukształtowaną estetykę z odrobiną fetyszu, futuryzmu i zreinterpretowanej elegancji. Absolwentka Wydziału Rzeźy ASP, studiów doktoranckich na kierunku Intermedia ASP w Krakowie oraz University of Wolverhampton Design &...
" />