Postęp? Jaki postęp? #tbt

Postęp? Jaki postęp?
Audi niedawno pokonało okrążenie toru wyścigowego bez udziału kierowcy. Nowy Volkswagen Passat potrafi samodzielnie zaparkować nawet z doczepioną przyczepą. Za rogiem czekają już na nas reklamy wyświetlane w nawigacji i auta, które będą prowadzić się same. To nie S.F., to kwestia najbliższych kilku lat!

Historia automobilu liczy niecałe 150 lat. Niektórzy twierdzą, że przez ten czas w motoryzacji było już wszystko, a wiele rozwiązań, które stosowano w samochodach na początku ich istnienia, dzisiaj przeżywa drugą młodość tyle, że w nieco bardziej zaawansowanej formie. I jest w tej teorii trochę prawdy. Były już światła skrętne, tylko takie operowane za pomocą sznurka doczepionego do kierownicy. Mieliśmy już do czynienia z systemami ułatwiającymi parkowanie, ale takimi realizowanymi przez skręcanie się przednich kół równolegle do własnej osi (rok 1927). Ba, były nawet samochody z napędem elektrycznym, jeszcze zanim panowie Daimler i Benz pod koniec XIX wieku rozpoczęli spalinową rewolucję. Elektromobile potrafiły rozpędzić się do 100 km/h jeszcze w 1899 roku. Dzisiaj elektryczne BMW i3 może osiągnąć prędkość 150 km/h. Postęp?

Z drugiej jednak strony dynamiczny rozwój elektroniki otworzył przed przemysłem motoryzacyjnym nieograniczone możliwości. Inżynierowie skrzętnie z tego skorzystali. Układy scalone momentalnie wdarły się na pokład samochodu. Pojawiło się mnóstwo „wspomagaczy” kierowcy – od kamer cofania, przez asystenta parkowania auta nawet z doczepioną przyczepą (patrz nowy Passat), po system ostrzegający o obiektach w martwym polu lusterek, hamujący za kierowcę w krytycznych sytuacjach czy alarmujący o niezamierzonej zmianie pasa ruchu. Postęp? Nie do końca. To tak naprawdę jedynie gadżety, które w niewielkim stopniu pchnęły rozwój samochodu spalinowego do przodu. Oczywiście, elektronice zawdzięczamy znacznie więcej, bo ESP czy ABS faktycznie ratują życie, ale to inna kwestia.

Kierowca nieważny?

Motoryzacja zmierza do marginalizacji roli kierowcy w procesie kierowania pojazdem. Nie ma się co oszukiwać, to człowiek jest w nim najsłabszym ogniwem. Technologia, dzięki której samochód staje się autonomiczną maszyną jest już dostępna. Pod koniec zeszłego roku Mercedes-Benz klasy S samodzielnie pokonał 100-kilometrową trasę między Mannheim a Pforzheim. Upamiętnił tym samym wyczyn żony Carla Benza sprzed 125 lat, która tą samą drogą odbyła pierwszą długodystansową podróż ówczesnym automobilem. Z kolei Audi w połowie października br. zaprezentowało specjalną wersję modelu RS7, który kierowany jedynie elektroniką wykonał kilka okrążeń wymagającego toru Hockenheim. Kierowcy wyścigowi mieli nietęgie miny… Wiodące koncerny motoryzacyjne zapowiadają, że w ciągu najbliższych siedmiu lat wprowadzą w autach seryjnych technologię, która zapewni samochodom pełną autonomię.

My dzięki temu za kierownicą będziemy mogli oddać się rozrywce. Tak, Internet w samochodzie wraz z Androidem i iOS, to zaraz po napędzie elektrycznym jeden z silniejszych trendów we współczesnej motoryzacji. Większość marek premium już od jakiegoś czasu oferuje możliwość korzystania z zasobów sieci z poziomu systemu multimedialnego auta. Dostęp do Facebooka, streaming stacji radiowych z całego świata, dokładna informacja turystyczna z usługą Google Street View… Pięknie. Jednak już niebawem przyjdzie czas na monetyzację tych rozwiązań. Nawigacja w samochodzie poinformuje nas o promocjach w sklepach w najbliższej okolicy, tanich noclegach albo poleci konkretne restauracje. A to dopiero początek. Zamknięci w przytulnych kabinach naszych aut, zdegradowani do roli pasażera, staniemy się więc jedynie kolejnym dobrze sprecyzowanym „targetem” dla reklamodawców. Postęp? Jaki postęp?

Michał Sztorc PremiumMoto

Zdjęcia: Producenci

 

Komentarze

Audi niedawno pokonało okrążenie toru wyścigowego bez udziału kierowcy. Nowy Volkswagen Passat potrafi samodzielnie zaparkować nawet z doczepioną przyczepą. Za rogiem czekają już na nas reklamy wyświetlane w nawigacji...
" />