Plastic fantastic? Pożegnanie ze sztucznością

plastic fantastic
W swoim codziennym życiu, w pracy, mam do czynienia z wieloma kobietami i często ulegam tzw. „zawodowemu zboczeniu”. Sporo z nich nie ma pojęcia o makijażu. Nie mówię tutaj jednak o tych, które nie malują się wcale, to pół biedy. Mam na myśli te, które używają kosmetyków w nadmiarze. Zatem, jak już tak patrzę, przyglądam się i nie ukrywam-oceniam, to wiem, że właśnie nadmiar każdej z tych kobiet szkodzi. I oto pojawia się lista błędów makijażowych, które najczęściej sprawiają, że nie mogę oderwać oczu od czyjejś twarzy, myśląc „dlaczego?”. My, kobiety często nie znamy umiaru. Tak jest w przypadku przygód z medycyną estetyczną, diet, ćwiczeń itp. Identycznie jest również w makijażu.

Zacznijmy od podkładu. Stoję naprzeciw klientki i widzę, a właściwie nie widzę, aby choć jeden por prześwitywał przez grubą warstwę fluidu, korektora, pudru. Skóra jest gładka jak na figurze woskowej. Mam wrażenie, że kiedy się uśmiechnie to coś pęknie i odpadnie. Nie wiem, po co jej tyle tego na twarzy. Drogie Panie, skóra musi wyglądać jak skóra! Oczywiście, dajcie nieco mocniejszy podkład, jeśli czujecie potrzebę, zakryjcie niedoskonałości korektorem, ale nie tynkujcie sobie twarzy. Jak to zmyć wieczorem? Murarze mają już pełne ręce roboty, serio. Zrezygnujcie też z nadmiaru opalenizny. Ciemne lica są już passé, a mimo tego tak wiele pań wygląda, jakby dopiero co wróciły z Majorki. Do tego dołóżmy jasną, cielistą lub lawendową szminkę i efekt plastic fantastic gotowy!

Kolejna sprawa, ta powszechnie używana perła pod brew. Lata osiemdziesiąte mamy już dawno za sobą. Dlaczego wciąż panuje przekonanie, że ten połysk na łuku brwiowym wygląda dobrze i jest tak bardzo pożądany? Otóż nie, nie wygląda to ładnie, jest nieestetyczne, staromodne i… a co tam, jest wieśniackie. Przestrzeń pod łukiem brwiowym należy wykończyć matowym cieniem, jak najbardziej zbliżonym do koloru skóry bądź korektorem/podkładem, tak aby kolor na tym często podrażnionym pęsetą miejscu miał taki sam odcień jak reszta twarzy. Zatem ten biały, perłowy cień po prostu wyrzućcie do kosza.

Nadmiar różu na policzkach nie sprawi, że będziecie wyglądały bardziej świeżo. Jeśli efekt był zamierzony i któraś z Was chciała wyglądać jak lalka, to wiedzcie, że karnawał niestety się skończył. Przy stosowaniu różu ilość ma znaczenie. Nie zawsze musi być też różowy. Dostosujcie go do koloru cery, włosów, tęczówki. Rozetrzyjcie niewielką ilość na kościach policzkowych, nie stawiajcie sobie „stempli”.

Na koniec – tusz do rzęs. Suchy tusz nakładany warstwami, grube grudy… to wygląda przerażająco! Nie ma nic gorszego, niż ociekające kilogramami tuszu rzęsy. To nie jest zachęcające, nie wygląda jakbyście miały piękne, grube wachlarze. Jak właściwie przy takim obciążeniu otwiera się oczy? Pięknie, gdy rzęsy są podkreślone, ale muszą być rozczesane i nieposklejane. Macie tusz starszy niż pół roku, pozbądźcie się go natychmiast! Na Waszych rzęsach nic ładnego już nie stworzy.

W makijażu nie lubimy plastiku, sztuczności, przesady… I zdecydowanie się tego wystrzegamy!

Karolina Ciochoń

fot. http://tuningpp.com/lindsay-hancock-plastic-princess/

Komentarze

W swoim codziennym życiu, w pracy, mam do czynienia z wieloma kobietami i często ulegam tzw. „zawodowemu zboczeniu”. Sporo z nich nie ma pojęcia o makijażu. Nie mówię tutaj jednak o tych, które nie malują...
" />