Piwa Rzemieślnicze – chwilowy kaprys czy rewolucja?

fot. abbeymecca.com
Wąsosz, Podgórz, Artezan – to nie nazwy prasłowiańskich bóstw a browarów rzemieślniczych, które zdążyły już podbić swoimi piwami podniebienia smakoszy w Polsce. Choć znane tylko wtajemniczonym, browary te coraz śmielej zdobywają rynek piwny w Polsce.

Piwna rewolucja zaczęła się – jakże by inaczej – w USA w latach 70. ubiegłego stulecia, kiedy to z opanowanym przez wielkie firmy rynkiem boksowali się Anchor czy New Albion. Rewolucja rozkręcała się powoli: jeszcze na początku lat 80. browarów za oceanem była raptem nieco ponad setka a na półkach sklepowych królowało piwo „lite”, o smaku zbliżonym do… niczego. Rzemieślnicy tworzyli na małą skalę i skromnymi środkami. Warto wspomnieć choćby o Jacku McAuliffe, mechaniku wojskowym, który zakładając New Albion w Kalifornii, zbudował go w niewielkiej hali przetwórni owocowej, korzystając m.in. z beczek pepsi. New Albion nie przetrwał, ale McAulieffe wrócił do browarnictwa kilka lat temu, warząc swoje piwa w Bostonie i Sierra Nevada. To trudne do uwierzenia, ale obecnie w Stanach Zjednoczonych działa niemal 4 tysiące małych browarów rzemieślniczych.

Początki rewolucji w Polsce też nie były łatwe. Kto dziś pamięta o krakowskim browarze Relakspol, który pracował od początku lat 90. Trafił na zły czas: koncerny przejmowały niewielkie browary a klienci zachłystywali się reklamą i przemysłowymi lagerami. Autor niniejszych słów dobrze pamięta własny udział w ślepych testach piw koncernowych, których smak był praktycznie nieodróżnialny a wyniki („to jest to samo piwo!”) skrupulatnie i z wyraźnym zadowoleniem zapisywane przez ankieterów w arkuszach testowych. Relakspol po kilkunastu latach walki poległ. 10 lat temu zaliczył jeszcze przygodę wynajmując linię produkcyjną browarowi kontraktowemu* (Browar Stary Kraków, piwo Smocza Głowa) i w 2008 roku zamknął się na dobre.

Tymczasem już dwa lata później, sukces odtworzonego po latach polskiego klasyka: piwa Grodziskiego otworzył drzwi do ogromnego sukcesu Pinty, największego obecnie browaru kontraktowego, który w ciągu paru lat potężnie rozkołysał rynkiem piwnym w Polsce. Potem nastąpiła prawdziwa erupcja nowych inicjatyw. Obecnie w Polsce działa dobrze ponad setka browarów rzemieślniczych i trudna do oszacowania liczba browarów kontraktowych. W samym Krakowie dział kilka minibrowarów: CK Browar, TEA Time, Stara Zajezdnia czy Twigg. Dużo więcej jest tzw. Multi Tapów, czyli pubów, w których jest szeroka (kilkadziesiąt pozycji) oferta z browarów z Polski i całego świata, gdzie z zasady nieobecne są piwa koncernowe.

Jak widać gusta Polaków są coraz bardziej wysublimowane i przestały im wystarczać nijakie piwa z wielkich koncernów. Jakość, naturalne metody warzenia i region z jakiego pochodzą piwa zaczynają mieć coraz większe znaczenie. Rynek piw rzemieślniczych w Polsce rośnie z roku na rok i jestem przekonany, że trend ten będzie się utrzymywał” – mówi Marcin Wnuk z krakowskiego Browaru Beer City.

Browary rzemieślnicze zdobywają serca coraz większej ilości fanów i doczekały się już kilku imprez w Polsce. Scena Craft, bo tak nazywa się środowisko piwnych rzemieślników ma swoje osobne trendy i obyczaje. Obce są w niej garnitury, konferencje w SPA czy procesy sądowe. Nierzetelni kontrahenci są szybko eliminowani a pożyczenie brakującego worka słodu jest w dobrym tonie. Ma też swoje mody: obecna to fusion stylów i bogate chmielenie amerykańskimi, owocowymi odmianami chmieli.

W pierwszy weekend marca w Fabryce na krakowskim Zabłociu, podczas 01 Craft Beer Week, zagości kilkadziesiąt piwnych inicjatyw z całego kraju. Obok uznanych już firm jak np. Doctor Brew czy Jan Olbracht pojawi się niedawno otwarty Browar Dukla z – a jakże – Dukli czy najnowszy browar kontraktowy z Krakowa – Beer City.

* Browar kontraktowy to typ przedsiębiorstwa, nie posiadającego własnego zakładu produkcyjnego. Wynajmuje linie produkcyjną w działającym browarze i warzy piwo wg własnej receptury i z własnych surowców.

 


{aktualizacja – 19.10.2016}

Do powyższego tekstu otrzymaliśmy sprostowanie od Pana Tomasza Tekielaka, które publikujemy poniżej:

Będąc PH browaru w latach 2006-7 nie mogę zgodzić się z przedstawionym wyżej obrazem, z którego wynika, że to browar Relakspol dysponował wiedzą, by tworzyć nietuzinkowe piwa.
Państwo Siudków dawno sprzedałoby browar lub zakończyło działalność przed rokiem 2008, gdyby nie Tomek Jabłoński i Browar Stary Kraków, czyli piwa Smocza Głowa.

Prosiłbym zatem o korektę tekstu, bo nie jest zgodny z prawdą.

Pozdrawiam
Tomasz Tekielak

Komentarze