Pat Guzik: Nasz głos robi różnicę [ wywiad ]

Pat Guzik: Nasz głos robi różnicę [ wywiad ]
fot: Redress
Pat Guzik wygrała EcoChic Design w Hongkongu, największy konkurs dla projektantów stosujących zasady zrównoważonej mody.
fot: Kasia Bielska
Dlatego w numerze poświęconym hasłu #greenery pytamy ją, czym jest moda społecznie odpowiedzialna i jak wygląda w Polsce – rozmawia Rafał Stanowski
Dlaczego moda nie jest eko?

Przemysł modowy jest drugim, po branży olejowej, który najbardziej zanieczyszcza globalne środowisko. Nie chodzi jednak tylko o kwestię wpływu na naturę, lecz również o relacje społeczne. Chodzi o warunki pracy w fabrykach odzieżowych. Dlatego coraz głośniej jest o modzie społecznie odpowiedzialnej, która łączy troskę o środowisko i człowieka.
Z drugiej strony „moda ekologiczna” może okazać się pewną pułapką. Co zrobić, by nie zamknąć tego pojęcia w niszy skierowanej dla grupki szaleńców i aktywistów? Moda eko powinna być przecież globalna i masowa – tylko wtedy ma sens.
Moda zrównoważona to szerokie pojęcie, w którym kryje się wiele tematów. Można ją rozumieć jako aktywizację lokalnych społeczności, rzemieślników, restytucję dawnych zawodów. Może być produkcją tkanin, przy tworzeniu których nie zanieczyszczano środowiska. Są to działania zarówno w procesie
produkcyjnym, jak i wzbudzanie świadomości wśród odbiorców, czyli klientów. Może to być temat no waste, czyli takie projektowanie i konstruowanie ubrań, by powstawało jak najmniej ścinek. Możemy być eko, bo używamy takich tkanin, które zostały spisane na straty lub np. walczymy o prawa zwierząt. Projektant mody zrównoważonej nie musi działać we wszystkich tych obszarach jednocześnie.

fot: Kasia Bielska
Wielkie koncerny odzieżowe coraz częściej organizują akcje proekologiczne, pokazując „my też popieramy zarównoważoną modę”. Myślisz, że to autentyczne podejście czy raczej zabieg piarowy?

Na pewno jest to zabieg piarowy, w trendbookach takie terminy jak ekologia, recykling czy upcykling są prezentowane jako modne. Ale nawet jeśli kryją się w tym intencje piarowe, jest tu również pozytywny przekaz – takie akcje uczą konsumentów, wzbudzają świadomość, że istnieje realny problem i klient ma wpływ na poprawę tej sytuacji. Poza tym nie ma nic piękniejszego niż wyprodukowanie np. 100 tysięcy kurtek, przy konstrukcji w których powstała na przykład minimalna ilość ścinków. To już robi dużą różnicę.

Czy tworzenie mody ekologicznej jest droższe, czy to mit?

Gdyby było tańsze, robiłyby to wszystkie firmy. Produkcja jest nie tyle droższa, co bardziej skomplikowana. Wymaga więcej czasu, umiejętności, zaangażowania. W dobie fast fashion czas jest niezwykle ograniczony, więc firmy wolną zrobić coś taniej i szybciej. Kiedy jest się świadomym projektantem, niezwykle ważna jest satysfakcja z faktu, że robimy coś dla innych, działamy prospołecznie. Świadomość, że nasz głos robi różnicę. To napędza do działania.

Wygrałaś konkurs EcoChic Design w Hongkongu, potem pracowałaś tam dla dużej firmy modowej. Jak ten temat postrzega się w Azji, która z jednej strony jest globalnym trendsetterem, a z drugiej szwalnią napędzającą fast fashion, czyli mody projektowanej i szytej w niezwykle szybkim tempie?

Godzinę drogi od Hongkongu znajduje się wiele zakładów produkujących modę. To często wioski fabryczne, które zasiedlają pracownicy, z własnymi sklepami, zakładami usługowymi. Z drugiej strony Azjaci są coraz bardziej świadomi tematów ekologicznych. Podobnie jest wśród studentów projektowania, coraz więcej z nich zajmuje się tym, by poprawić wizerunek Chin. Tamtejsze uniwersytety są nastawione na rozwój technologiczny, skupiają się na tworzeniu nowych tkanin, których produkcja jest na przykład bardziej przyjazna dla środowiska. Badania są mocno wspierane przez organizacje państwowe, co stwarza ogromne warunki do rozwoju.

fot: Kasia Bielska
A jak jest w Polsce? W Szkole Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie, gdzie wykładasz, prowadzisz kursy no waste, uczysz młodych projektantów, jak ważne jest myślenie ekologiczne. Jak oni reagują na ten temat?

Różnica między nami, starszą grupą wykładowców, a młodszymi studentami jest taka, że my wynieśliśmy z domu ogromny szacunek do przedmiotów. Pamiętamy czasy, kiedy nic nie było, nasi dziadkowie i rodzice nauczyli nas, że jeśli coś się zepsuje, nie trzeba tego od razu wyrzucać. Młodsze pokolenia dorastały w nadmiarze rzeczy, więc mają inną perspektywę. Staramy się ich przekonać, że w stare, niechciane rzeczy można tchnąć nową energię.
Moda zrównoważona rośnie siłę w kontrze do fast fashion, która zamieniła branże w wyścig.

Jak sądzisz, co będzie dalej – moda jeszcze przyspieszy, będziemy mieć nowe kolekcje nie co miesiąc, ale co tydzień, czy zacznie zwalniać?

Tendencje się zmieniły, ludzie są zmęczeni fast fashion, kolekcji powstaje coraz więcej, nie zdążymy kupić nowej, a do sklepów wchodzi jeszcze nowsza. Klienci coraz częściej patrzą na jakość, zdają sobie sprawę, że można kupić coś za 29 zł, ponosić przez miesiąc i kupić następną rzecz, ale tak naprawdę lepiej zapłacić trzy razy więcej i mieć rzecz na dłużej, a tym samym kupować mniej. Żyjemy w czasach poszukiwania unikalnej tożsamości, bycia innymi niż reszta. Fast fashion nie jest tego w stanie zapewnić, dlatego wiele firm produkujących masową odzież wprowadza krótkie, limitowane linie, sygnowane często terminem eko.

grudniowym numerze rozmawiałem z Zuzą Skalską, która widzi przed Polską, która jest krajem silnie związanym z naturą, ogromną szansę: możemy stać się kuźnią produktów określanych pojęciem slow, a więc slow food, slow design, może też slow fashion?

Sami sobie nie zdajemy sprawy z tego, jakie mamy znakomite warunki w Polsce. Produkcja w Hongkongu czy Chinach, o czym się sama przekonałam, byłaby o wiele trudniejsza dla mnie, młodego projektanta, który nie dysponuje wysokim budżetem. Tam myśli się przede wszystkim skalą, dla nich mała produkcja to taka, która zaczyna się od 1000 sztuk. W Polsce nie ma problemu uszyciem 50 kurtek wykonanych z lokalnych materiałów. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Mamy długą tradycję włókienniczą i zakłady posiadające wysoką jakość, dlatego coraz więcej osób z zagranicy przenosi produkcję do nas.

A polskie szwaczki, które wyjeżdżają z Polski, pracują potem często w najlepszych londyńskich szwalniach tworzących dla wielkich projektantów.

No właśnie, mamy świetne warunki do tworzenia mody. To był jeden z powodów, dla których nie zostałam w Hongkongu i wróciłam do Polski.
Dziwię się tylko, dlaczego branża odzieżowa nie jest postrzegana przez polskich polityków jako istotna gałąź gospodarki, w której rozwój warto inwestować. Nie mamy aktywnie działającego Polish Fashion Council, czyli instytucji dbającej o rozwój mody danego kraju, w przeciwieństwie do większości zachodnich państw.
Trwamy w błędnym kole. Z jednej strony moda nie jest postrzegana w Polsce jako dziedzina sztuki, nie obejmują nas stypendia artystyczne czy programy wsparcia przeznaczone dla kultury. Z drugiej strony nie widzę wsparcia biznesowego, jest to sektor, który…

Jest zostawiony sam sobie?

Dokładnie.

Nie brzmi to optymistycznie. Co mówisz studentom na zajęciach?

Mówię, że bardzo wiele zależy od samego projektanta, od jego pomysłu i wytrwałości. Nie można oczekiwać wielkiego wsparcia finansowego. Inwestorzy wolą finansować duże nazwiska, nie chcą ryzykować we wsparcie młodych talentów…

I chcą, by wszędzie pojawiali się celebryci, którzy mają być magicznym magnesem przyciągającym klientów.

Zapominamy trochę, o co w tym wszystkim chodzi. Cała piarowa otoczka jest ważna, ale ważny jest też produkt. Mamy mnóstwo zdolnych, młodych ludzi, którzy kończą szkołę, nie mają pieniędzy, bo wydali je na kolekcję dyplomową. Warto pomyśleć o większym wsparciu dla nich, nie tylko finansowym, ale też medialnym. Potrzeba im zaufania i cierpliwości, a wtedy na pewno będą tworzyć dalej dobre i ciekawe kolekcje.

Tak sobie myślę, że mimo wszystko nam, Polakom, ciągle się chce tworzyć, nie tylko modę.

Mamy ogromny potencjał twórczy, począwszy od artystów malarzy czy rzeźbiarzy, przez projektantów, po stylistów i fotografów. Widzę w nas ogromną potrzebę działania i robienia własnych rzeczy. Gdybyśmy myśleli wyłącznie zdroworozsądkowo, podliczali zyski i straty, to wszystko byłoby pozbawione logiki. A my ciągle inwestujemy, wierzymy w sukces. Jest w nas, w środku, coś, co każe nam działać. I to jest piękne.

Rozmawiał: Rafał Stanowski

Komentarze

Pat Guzik wygrała EcoChic Design w Hongkongu, największy konkurs dla projektantów stosujących zasady zrównoważonej mody. Dlatego w numerze poświęconym hasłu #greenery pytamy ją, czym jest moda...
" />