Pasja [Michał Massa Mąsior]

Pasja [Michał Massa Mąsior]

Wyobraź sobie, że ktoś zainteresował Cię kolarstwem. Oglądasz Giro d’Italia, jego bajeczne podjazdy, niemożliwie wytrenowanych kolarzy, fantastyczne widoki, gorąco reagujących kibiców. Zaczynasz dostrzegać marki rowerowe. Każdy mijający rower oceniasz po jego wyglądzie. Nagle jesteś w stanie określić wartość roweru po pierwszym spojrzeniu na niego. Kupujesz jeden z nich i jeździsz.

Początkowo nie masz siły, by przejechać więcej, niż dziesięć kilometrów. Tyłek boli od twardego siodełka niemożliwie. Po kilku tygodniach możesz już przejechać 20-30km. Decydujesz się na pierwsze podjazdy, ale jest ciężko. Nie odpuszczasz, bo ktoś pokazuje Ci kanały youtube poświęcone kolarstwu, wciąga jeszcze bardziej. Frapują cię modne ciuchy rowerowe, akcesoria, udogodnienia.

Podjazdy dalej męczą, ale przyjemność z jazdy coraz większa. Zmęczenie jest coraz fajniejsze, znajdujesz znajomych z podobnym zainteresowaniem. Wspólnie jeździcie. Planujesz wyjazdy urlopowe związane z rowerem. Raz długa trasa, innym razem szybka, godzinna przejażdżka, kawa na koniec i powrót do domu. Kolejny sezon, kolejne Giro, ale wcześniej oglądasz klasyki wiosenne, później Tour de France, Vuelta, Tour de Pologne.

Gdzieś w międzyczasie na Twojej kanapie pojawia się coraz więcej magazynów poświęconych kolarstwu. Podjazdy dalej męczą, ale jeździsz dla widoków i właśnie tego fantastycznego rodzaju zmęczenia. Może nie interesuje Cię start w wyścigach, ale śmiało możesz powiedzieć, że rower stał się twoją pasją….

Dziadek pokazał Ci swój stary aparat fotograficzny, którym robił zdjęcia za młodu.

Przyglądasz się, zauważasz pewną magię. Postanawiasz sprawić sobie swój albo użyć tego dziadkowego, kupujesz pierwszą rolkę filmu. Czujesz motyle w brzuchu, kiedy naświetlasz pierwsze klatki. Zanosisz do labu, odbierasz odbitki, efekt mizerny. Część prześwietlonych, część niedoświetlonych, całościowo wygląda kiepsko, ale zauważasz potencjał. Zakładasz więc drugą rolkę, trzecią itd… W końcu orientujesz się, że coś wychodzi. Kupujesz podręcznik, zapisujesz się na kurs.

Tam pokazują Ci bardzo szeroki świat fotografii. Nazwiska, wielkich twórców, najsłynniejsze zdjęcia i historie z nimi związane. Powoli dociera do Ciebie, jaki typ fotografii najbardziej Ci odpowiada. Próbujesz się wyspecjalizować. Kolejny kurs jest już wybrany ze względu na prowadzącego. Zaczyna się poszukiwanie mistrzów, autorytetów. Być może rozwiązaniem jest dłuższy kurs, kolejne książki.

Otwierają się horyzonty, im więcej się dowiadujesz, tym większy ocean niewiedzy odkrywasz. Gapisz się na klatę każdego przechodnia z aparatem na szyi. Poznajesz kto ma dobry, a kto kiepski. Twój aparat przestaje Ci wystarczać, sięgasz głębiej do kieszeni, by móc pracować lepszym, bardziej wydajnym sprzętem. Odkrywasz nowe możliwości i kolejne ograniczenia. Zagłębiasz się w szukaniu swojej ścieżki rozwoju, swojego sposobu widzenia. W towarzystwie możesz opowiadać o zdjęciach godzinami.

Dni i ich pory zaczynasz dzielić na te z właściwym i niewłaściwym światlem do zdjęć. Orientujesz się, że sofa jest pełna magazynów fotograficznych, a zakładki przeglądarki internetowej pełne są zdjęć. Łapiesz się na tym, że pasek do aparatu jest elementem garderoby, a na Twoich T-shirtach coraz częściej nadrukowany jest symbol związany z fotografią… Wyjazd za granicę to już nie tylko zwiedzanie miast, ale także poszukiwanie galerii, w których pokazywane są prace znanych fotografów…

 

Być może jestem idealnym konsumentem, który śledzi nowości, wydaje pieniądze na kolejne aparaty i obiektywy.

Być może nazwą mnie nudziarzem, który każdą rozmowę sprowadzi do zdjęcia i roli fotografii. Być może wyśmieją moje zapędy do wyszukiwania lansiarskich toreb fotograficznych i gadżetów z nimi związanych. Pewnie także pomyślą, że robię to tylko dla chwały i wyrywania dziewczyn.

Ale podobnie jak większość narodu fascynuje się aktualnie kolarstwem, bieganiem, dietą, śpiewaniem i gotowaniem, to spora grupa, do której i ja się zaliczam, zadurzyła się w sztuce robienia zdjęć. Zatrzymanym na ułamek sekundy czasie, w którym może zdarzyć się tak wiele, że nikt z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić. Sprzęt i gadżety są tylko fasadą tej pasji, sercem jej jest mózg i myślenie o idealnym kadrze. Poszukiwanie, niekończące sięoglądanie zdjęć, ucieranie swoich ścieżek i sposobu patrzenia na świat.

Fotografia to znacznie więcej, niż smartfon pełen selfików i zdjęć z dmuchanymi, różowymi flamingami. To podróż, w którą można się wybrać nawet bez umiejętności robienia zdjęć. Bo fotografia to także galerie, albumy, odbitki kolekcjonerskie, miesięczniki zatrudniające wybitnych artystów i reklama. Zachód od dawien dawna ma fotografię reklamową na najwyższym poziomie, a i w Polsce możemy oglądać coraz lepsze billboardy i reklamy prasowe. Czy istnieją zdjęcia, które zapamiętujemy na zawsze, lub też takie, do których często wracamy myślami, a może takie które wręcz stają się naszym fetyszem? Ja takie mam, a Wy?

 

Michał Massa Mąsior

Komentarze