Oskariada, czyli o maczyzmie [Oskar Bachoń]

Dzisiaj o mnie i moim więzieniu, z którego wyszedłem pewnego dnia. Bo to nie było tylko moje więzienie. To cela każdego faceta, urodzonego i wychowanego w tym kraju. W tej mentalności, która ma dokładny plan na to, jak zostać mężczyzną.

I nie chodzi tylko o to nieszczęsne posadzenie, drzewa, spłodzenie syna i wybudowaniem domu, ale o coś jeszcze. O to, że każdy element nas samych jako facetów jest przedmiotem bezpardonowych komentarzy innych.
Jestem mężczyzną, chociaż nie lubię i nie umiem grać w piłkę nożną. Zwykły mecz nudzi mnie śmiertelnie. Generalnie WF to nie był mój ulubiony przedmiot. Co ze mnie za facet, skoro Lewandowski nie jest moim guru?
Jestem mężczyzną, chociaż nie kręcą mnie samochody. Spokojnie mógłbym sobie pozwolić na wypasioną furę, ale ni cholery mnie to nie podnieca. Wolę pojechać na droższe wakacje niż szukać miejsca parkingowego w zatłoczonym centrum miasta dla mojego czerwonego statusu męskości. Taksówka jest dla mnie ok.

Jestem mężczyzną, chociaż nie potrzebuje przekazać genów kolejnemu pokoleniu.

Od zawsze wiedziałem, że małe dzieci nie są moją pasją. Nawet żartem zaproponowałem koleżance, która przyszła na farbowanie z trzyletnim grzdylem, że możemy go kajdankami przypiąć do kaloryfera. Grzdyl zresztą równie zabawnie się odwdzięczył, bo jak nikt nie patrzył, to wysypał do matczynej torby wszystkie moje czekoladki, co ona odkryła dopiero w domu. A poważnie, to po prostu nie moja bajka. I mam do tego pełne prawo.
Świat każe nam, mężczyznom żreć jakieś syfy białkowe, wygładzać mięśnie na siłowni, pod żadnym pozorem nie płakać i nie pokazywać uczuć. Im większym gnojem i twardzielem się jest, tym lepiej.
Sorry boys. Ja nie gram w tę grę. Nazywam się Oskar. Jestem mężczyzną. Chociaż płaczę, gdy mi jest smutno. Szanuję kobiety i ich uczucia. Bo szanuje swoje uczucia. Umiem o nich głośno mówić. Umiem stawiać granice i dlatego potrafię być empatyczny. Gdy czegoś potrzebuję, mówię o tym głośno i otwarcie. Moje męskie jest definiowane w zwierzęcej tęsknocie to tego, by być blisko z własnymi potrzebami. Wtedy jestem czuły i miękki. Ale gdy ktoś spróbuje naruszyć moje granice, to robię się agresywny. Ale dopiero wtedy. Nie muszę wcześniej demonstrować światu własnej agresji. Jestem Oskar. Jestem mężczyzną. Sorry boys.

Oskar Bachoń

www.oskarbachon.pl

Komentarze