Opowieści apetyczne i niezjadliwe

Nowa, długo wyczekiwana książka Doroty Masłowskiej – „Więcej niż możesz zjeść – felietony parakulinarne” – w końcu zagościła na półkach księgarni. Jeśli autorkę kojarzycie głównie z chlebem i kanapkami z hajsem, ta pozycja zdecydowanie mile Was zaskoczy. Dotąd mimo wszystko zajmowała się przecież twórczością wręcz akuchenną. W swoich felietonach podaje przepisy na to, jak zjeść nie gotując i jak czerpać z tego przyjemność. Składnikami są tu miejsca i ludzie, którzy tworzą klimat napędzając jej rozmyślania.

W lekki sposób, chociaż z charakterystycznym dla siebie przejaskrawieniem i błyskotliwą ironią opowiada nie tylko o jedzeniu. Tłumaczy dlaczego niejechanie do Chin ma więcej zalet niż jechanie tam, mówi o spuszczonych ze smyczy kontrolowanego przesytu Polakach na wakacjach all inclusive i o cofaniu się w czasie. Nie zabraknie odwołań do niezupełnie bezzasadnych stereotypów o blokach z wielkiej płyty i polskiej wsi. Dowiecie się miedzy innymi jak w ambitny sposób zniszczyć sobie życie za pomocą urodzin dziecięcych, dlaczego zakupione w Castoramie dębowe meble i obrazy z kwiatem wiśni kojarzą się Polakom z japońskim przepychem i jak gotują mężczyźni. Autorka przedstawia racjonalne argumenty tłumaczące nieracjonalne odżywianie Amerykanów, opowiada o różowych włosach starszych Słowenek i przestrzega przed nieznajomością kulinarnych idiomów. Jej barwny styl przenosi nas z łatwością w świat smażonych na fryturze panierowanych frytek na Cape Cod, gofrów ze śmietanowymi girlandami znad Polskiego morza i nowojorskich toalet rodem z horroru „Nie wchodźcie nigdy do toalet w McDonalds II”.
Książka jest zbiorem felietonów publikowanych w magazynie „Zwierciadło”. Nie przypomina to jednak w żadnym aspekcie klasycznej rubryki kulinarnej. Masłowska opisuje „jedzone jedzenie” nie w kategorii smaku czy estetyki podania, ale atmosfery i wydarzeń, jakie się z nim wiążą. Obrazowymi opisami zbiera nas do miejsc w stylu „za czymś mi tak żal” polecając przysmaki serwowane przez nieco zapomnianego kucharza – Straszny Głód. W felietonach, co zaskakujące, obok purée z cieciorki i dyni, lodów waniliowych z syropem o smaku bzu czy turbota w maśle, znajdzie się miejsce dla drożdżówek z nieistniejącym nadzieniem, żylastych kebabów, mrożonej pizzy i jajecznicy na oleju. Parakulinarność według Masłowskiej otwiera oczy czytelnika na kwestie, których na pierwszy rzut oka nie dostrzega myśląc o kuchni, restauracjach, posiłkach. Książka opatrzona jest genialnymi ilustracjami Macieja Sieńczyka. Polecam – niekoniecznie przy jedzeniu!

Aleksandra Kosarska

Komentarze

Nowa, długo wyczekiwana książka Doroty Masłowskiej – „Więcej niż możesz zjeść – felietony parakulinarne” – w końcu zagościła na półkach księgarni. Jeśli autorkę kojarzycie głównie z chlebem...
" />