Opel Insignia Sport Tourer – ideally na urlop [test]

Opel Insignia Sport Tourer - ideally na urlop [test]
Prawie 5-metrowe nadwozie pięciodrzwiowego kombi z 560-litrowym bagażnikiem idealnie wpisuje się w opis rodzinnego auta. I to takiego, które pomieści nawet sporą familię z psem i kotem na czele.

 

Pewnie już wyobrażacie sobie parkingi w Kołobrzegu lub pod największymi atrakcjami Chorwacji lub innych kurortów w czasie wakacyjnych urlopów. Zejdźmy jeszcze na chwilę na ziemię, ponieważ do urlopu, przynajmniej mojego, czasu jeszcze sporo, ale nowa Insignia sprawdzi się w tym celu idealnie, zwłaszcza z dieslem pod maską.

To ten dwulitrowy motor pod maską o oznaczeniu CDTI, kryjącym turbosprężarkę czyni z tego sporego samochodu idealny transport w daleką trasę. Moc 170 koni mechanicznym nie powoduje, że Insignia jest samochodem super szybkim. Mimo, że maksymalny moment obrotowy (400 NM) dostępny jest już od 1750 obrotów, to masa 1,7 tony mocno spowalnia samochód. Samochód do setki rozpędza się w 8,4 sekundy i potrafi pędzić aż 224 km/h.

 

Masa obciąża też hamulce i układ kierowniczy, co czuć podczas prowadzenia.

W aucie nie zdecydowano się na zamontowanie różnych trybów jazdy, co pochwalam, aczkolwiek do jazdy Insignią trzeba się przyzwyczaić. Ruchy kierownicą przekazywane są na koła dość przeciętnie, a nadwagę czuć w zakrętach oraz przy szybkich dohamowaniach. Należy pamiętać również o sporych wymiarach tego auta. By zachować karoserię w dobrej kondycji do dyspozycji mamy między innymi kamerę cofania z czujnikami parkowania oraz kamerę pokazującą obraz z nad samochodu, a także układ autonomicznego parkowania (działa bardzo dobrze!).

Wspomniany motor w naszym egzemplarzu zestawiono z ośmiobiegowym automatem, który w długich trasach i korkach świetnie wyręcza kierowcę. Fajnie działa również jego manualny tryb i sterowanie za pomocą łopatek przy kierownicy – wówczas biegi zmieniają się tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Mały problem pojawia się przy szybszych manewrach samochodem. Mam na myśli mocniejsze używanie gazu przy wyprzedzaniu lub dynamiczne przemierzanie miasta. Wówczas czuć małe opóźnienie, do którego trzeba się po prostu przyzwyczaić, by nie być potem niemiło zaskoczonym chwilowym brakiem mocy.

Miłe dla oka będą na pewno rachunki za paliwo, ponieważ Insignia z tym silnikiem jest jednym z aut o największym zasięgu, które ostatnio testowałem. Mimo, że średnie spalanie to okolice 7-8 litrów, a w mieście można przekroczyć nawet 10 litrów, to ilość paliwa na wskaźniku spada bardzo powoli. Pojemność baku ma dokładnie 62 litry. Gorzej w odbiorze auta jest dla ucha, ponieważ diesel ten strasznie klekocze.

 

Mówiąc o jeździe nie sposób ominąć spodu auta.

Zawieszenie Opla dzięki gazowym amortyzatorom jest nastawione na zachowanie względnego komfortu w każdych warunkach. Nawet na 18-calowych kołach samochód zapewniał odpowiednią wygodę, a wszelkie drogowe ubytki nie robiły na nim żadnego wrażenia. Powiedziałbym, że to wielka zaleta, ponieważ odpowiedni tonaż auta mógłby mocno nadwyrężać zawieszenie samochodu, a w ogóle tego nie czuć dzięki czemu Insignią podróżuje się bardzo przyjemnie.

Oprócz wszelkich rozwiązań technicznych dba o to również wnętrze samochodu. W środku Opla jest równie komfortowo i wygodnie, ponieważ skórzane fotele zapewniają wysokie doznania i miło otulają ciało. Wszystkie są podgrzewane, a te z przodu dodatkowo wentylowane, co w majowe upały były nieocenione, ponieważ klimatyzacja w aucie (automatyczna i dwustrefowa) działała bardzo kiepsko. Gdyby tego było mało kierowca mógł skorzystać z masaży.

Nikt w środku na pewno nie będzie za to narzekał na brak miejsca. Mimo, że kokpit Insigni dość mocno otacza podróżujących, nie czujemy się w niej klaustrofobicznie. Przestrzeni nie braknie na pewno w bagażniku. Wspomniane 560-litrów można powiększyć poprzez złożenie tylnej kanapy uzyskując aż 1665 litrów. Co ważne, bagażnik wyposażony został w szyny jak w dostawczaku, więc kufer łatwo uporządkować. Proste będzie również wkładanie do niego rzeczy, ponieważ próg załadunku jest bardzo nisko, a klapa unosi i zamyka się elektrycznie.

To nie jedyne bajery wnętrza auta. Oprócz dobrych jakościowo materiałów znajdziemy tutaj pół-cyfrowe zegary, w których możemy znaleźć nie tylko wskazania komputera pokładowego, ale także nawigacji. Ciekawostką w tym elemencie samochodu jest wskaźnik ładowania – czyżby przygotowania do wersji elektrycznych? Drugim ekranem w aucie jest odświeżony, ale nadal archaiczny i dotykowy ekran systemu multimedialnego. To w nim znajdziemy większą nawigację, połączenie z telefonem przez USB lub Bluetooth oraz inne dane na temat auta.

Minus wnętrza? Tylko jeden.

Oplowi niestety brakuje precyzyjnego spasowania materiałów we wnętrzu auta. Ten mankament pojawił się również w naszym egzemplarzu testowym. Mimo iż, nie wyglądają one źle i są przyjemne w dotyku, to pod naciskiem potrafią zaskrzypieć. Dzieje się tak również poprzez przejazdy po nierównościach, co może źle prognozować na większe przebiegi i dalsze użytkowanie.

Sam projekt wnętrza jest dla mnie atrakcyjny, chociaż zdecydowanie bardziej podoba mi się karoseria samochodu. Szkoda jedynie, że nasz testowy egzemplarz został pokryty białym lakierem. Ten kolor zdecydowanie szpecił lekko spójną bryłę tego samochodu, a szkoda, bo uzyskanie ładnego kształtu tak dużego kombi musiało być nie lada wyzwaniem dla projektantów.

Najciekawszym elementem nadwozia jest dla mnie przód auta i reflektory Intellilux, które nie dość, że ładnie wyglądają, to są jeszcze bardzo efektywne. Duży grill i agresywne światła do jazdy dziennej sprawiają, że nisko położona maska może się podobać, a ten nos auta widać z daleka, również po zmroku. Co ważne po designie samochodu nie widać jego masy.

A ile takie stylowe i wygodne kombi kosztuje? Najtaniej samochód ten można mieć za 104 tysiące złotych. Wersja z naszym silnikiem to już niestety 40 tysięcy więcej, a z całym wypełnionym konfiguratorem, którym może pochwalić się nasz samochód, cena sięgnęła 180 tysięcy złotych.

Czy to dużo? Patrząc na konkurencję wydaje się, że nie, chociaż mam taki problem, że Insignia z zewnątrz zmieniła się bardzo dobrze. We wnętrzu brakuje trochę tej nowoczesności, ale za to jest wszystko inne czego od auta się wymaga. Dla mnie Opel Insignia Sports Tourer to idealny zjadacz szos i w tym zadaniu na pewno was nie zawiedzie.

Konrad Stopa
Fot. Grzegorz Wawryszczuk

Komentarze