Nie oceniajmy książki po okładce

Nie oceniajmy książki po okładce
Jakiś czas temu amerykańska piosenkarka i jurorka programu The Voice of USA – Alicia Keys, zaczęła pokazywać się w mediach bez makijażu. Reakcje na decyzję Alicii zastanawiają. Tabloidy zadawały pytania: „Czy to jakiś manifest? Czy Alicia jest chora?”. Gwiazda musiała wielokrotnie wyjaśniać, że postanowiła na jakiś czas rezygnować z kolorowych kosmetyków. Czuła, że jej samopoczucie za bardzo zależało od tego, czy była odpowiednio wymalowana.

To, w jaki sposób kreujemy swój wizerunek, zależy od setek rożnych kwestii. Są jednak pewne kulturowe założenia, którym w mniejszym lub większym stopniu ulegamy wszyscy. Makijaż u kobiet nikogo nie dziwi, a mężczyzna stosujący kolorowe kosmetyki, to nadal nowość. W przestrzeni scenicznej ekstrawagancki makijaż u ośmiolatek jest normą, jednak na korytarzu w gimnazjum – wywołuje emocje. W programach telewizyjnych widzimy, jak kobiety poddane metamorfozie fryzjersko-kosmetycznej, płaczą ze szczęścia. Na każdym kroku dostrzegamy, że wygląd posiada bardzo wiele znaczeń.

Alicia Keys dała wspaniały przykład kobietom, które swoje uzależnienie od makijażu postrzegają jako problematyczne. Ale czy każda osoba, dla której wygląd i wizerunek są wyjątkowo ważne, powinna iść w jej ślady? W psychologii posługujemy się prostym i skutecznym kryterium – jeśli dana skłonność nie powoduje u nikogo cierpienia i nie wpływa negatywne na inne sfery życia – problemu nie ma. Są jednak osoby, które obsesyjną dbałością o powierzchowność, chronią się przed światem – szczególnie tym, który kryją w środku.

Nie oceniajmy książki po okładce

W podejściu psychoanalitycznym diagnozowane jest kilka podstawowych struktur osobowości. Na ich podstawie doświadczony psychoanalityk jest w stanie zdiagnozować każdego, kto zawita w progach jego gabinetu. W jednej ze struktur osobowości, nazywanej histrioniczną lub histeryczną – podkreślanie walorów urody ma podłoże głębsze niż u innych typów. Osobowość Histrioniczna najczęściej diagnozowana jest u kobiet, chociaż dotyczy także mężczyzn. Osoby takie posiadają typ psychiki, w której postrzeganie świata jest zdominowane przez kwestie związane z płcią.

Nancy McWilliams – specjalistka w dziedzinie psychoterapii psychoanalitycznej, w swojej książce przeznaczonej dla profesjonalnych psychoanalityków, pisze o kobietach traktujących swoją seksualność jako jedyną drogę do męskiego świata. Uroda, kobiecość i infantylnie okazywana słabość, to jedyne narzędzia, w których widzą swoją wyrazistość. W pozostałych sferach podświadomie postrzegają się jako z góry przegrane w starciu z mężczyznami, których uważają za silniejszych i lepszych od kobiet. McWilliams zauważa pewną interesującą sprzeczność: „Dostrzeganie przewagi płci przeciwnej prowadzi do paradoksu u histerycznych kobiet: pomimo nieświadomego przekonania, że siła nieodłącznie wiąże się z męskością, ich autoprezentacja jest niezaprzeczalnie żeńska. Ponieważ czują, że jedyny potencjał żeński to atrakcyjność seksualna, mogą do przesady zajmować się swoim wyglądem i ponadprzeciętnie obawiać się procesu starzenia”.

Poczucie własnej wartości u osoby o typie histrionicznym opiera się na seksualności i podkreślaniu atrybutów płci. Dlatego zadaniem terapeutów zmagających się z pacjentem histrionicznym jest zachęcanie ich – zarówno kobiet jak i mężczyzn – do poszukiwania innych niż atrakcyjność fizyczna dziedzin, w których mogliby się spełniać.O takiej przemianie opowiada Eliza – niegdyś zawodowa modelka, która w pewnym momencie życia zaczęła potrzebować zmian. „Moja kariera rozwijała się prężnie od czasu, gdy byłam jeszcze nastolatką. Ciało to główne narzędzie mojej pracy, więc większość wolnego czasu spędzałam na dbaniu o urodę i zdrowie. Tak minęły lata. Potrafiłam sama komponować składy swoich kremów z naturalnych produktów, znałam się na fryzjerstwie, body paintingu i oczywiście modzie. Kiedyś zobaczyłam reportaż o dziewczynie, która w wyniku poparzenia właściwie straciła twarz.

Zaczęłam się zastanawiać, co bym zrobiła na jej miejscu i dotarło do mnie, że mogłabym się tylko zabić. Te myśli prześladowały mnie przez kilka miesięcy, aż postanowiłam, że znajdę hobby, którym mogłabym się zajmować nawet gdy stracę urodę. To był dla mnie przełom. Zaczęłam łączyć swoje zainteresowania kosmetykami naturalnymi z ziołolecznictwem i homeopatią. Skończyłam kilka profesjonalnych szkoleń. W tym momencie mam trzydzieści cztery lata i powoli odchodzę od modelingu. Założyłam firmę i mam sklep z produktami pochodzenia naturalnego. Czasem zastanawiam się, co bym dzisiaj robiła, gdyby nie ten reportaż o dziewczynie, którą życiowy dramat pozbawił twarzy”.

Kierowanie się stereotypami to mało ciekawa i często szkodliwa droga. Jeśli słyszymy wewnętrzny głos, podpowiadający, że jedyne co mamy do zaoferowania światu to nasza uroda – nie dajmy się oszukać. To działa też w przypadku naszego postrzegania innych – widząc modelkę o nieprzeciętnej urodzie, maszerującą na szpilkach po modowym wybiegu, możemy zakładać że nie posiada innych atrybutów. A jednak warto sobie w pełni uświadomić i popatrzeć z wielu perspektyw na ludową mądrość, mówiącą aby nie sądzić książki po okładce – nie tylko tej, którą oceniamy, ale także tej, którą sami jesteśmy.

Antonina Dębogórska

źródło: Diagnoza psychoanalityczna
autor: Nancy McWilliams

Fot. unsplash.com

Komentarze