Natalia Lesz w wielkim mieście

Spędziła w nim 12 lat. Choć zaraz po przyjeździe miała kłopoty z zaśnięciem, teraz nie przestaje tęsknić za miastem, które nigdy nie zasypia. Nowy Jork jest istotnym punktem w biografii popularnej wokalistki i aktorki, w którym spotykają się jej pasje, marzenia i przeżycia. Bez nich nie byłaby pewnie tym, kim jest teraz – gwiazdą sceny i ekranu. Zabieramy was w podróż po Nowym Jorku z Natalią Lesz – z artystką rozmawia Rafał Stanowski.

Most Queensboro

Pamiętam to, jakby wydarzyło się dzisiaj. Miałam 17-18 lat. Wysiadłam z samolotu na lotnisku Kennedy’ego, ruszyłam na Manhattan, na róg Lexington i pięćdziesiątej pierwszej, gdzie miałam zarezerwowany pokój. Czułam się abstrakcyjnie, z dnia na dzień zostawiłam całe swoje życie w Polsce: rodziców, z którymi byłam niezwykle zżyta, przyjaciół, wzięłam trzy walizki i wyjechałam na drugi koniec świata. Jechałam przez Most Queensboro pełna ambiwalentnych uczuć – z jednej strony światła, ruch, energia, z drugiej ogromny strach, co mnie czeka. I cały ten zgiełk – a ja jestem raczej introwertyczką. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Dopiero rok później poczułam, że kocham Nowy Jork.

Ulice

Co rano na jednej z nowojorskich ulic kupowałam kawę w kubku na wynos i bajgla z cream cheese. Do dzisiaj, gdy myślę o Nowym Jorku, od razu przypomina mi się smak słodkiej bułki i gorzkiej kawy. To była dla mnie zupełna nowość, w Polsce jadło się wtedy zupełnie inaczej. Gdy mieszkasz w Nowym Jorku i nie posiadasz samochodu, masz do wyboru – metro lub spacery. Jeśli miałam wolny czas, najczęściej w weekend, wyruszałam na piesze wycieczki i zwiedzałam. Wszystko – począwszy od atrakcji turystycznych, aż po mniej uczęszczane zakątki, Manhattan dosłownie zeszłam wzdłuż i wszerz. Gdy dotarłam do East Village, a potem do Soho, które leżą na południu wyspy, moje serce mocniej zabiło. Uwielbiam ich klimaty, ten stare kamienice z czerwonej cegły, rozłożonych co kilka metrów ulicznych malarzy. Poczułam się tu jak w domu.

Soho

Moje ukochane miejsce Nowego Jorku. Z sentymentem wspominam naukę na New York University, gdzie studiowałam aktorstwo. Mieści się na rogu parku- placu Waszyngtona , wyjątkowo urokliwego miejsca, pełnego zieleni i oddechu od miejskiego zgiełku. Gdy było ciepło, przychodziłam tu z kocem, który rozkładałam na trawie, czytałam, patrzyłam  na przechodniów, chłonęłam atmosferę miasta. NYU mieści się w pięknym, zabytkowym budynku, często chodziłam też do mieszczącej się obok biblioteki uniwersyteckiej, gdzie panowała absolutna cisza i można było złapać chwilę wytchnienia od wszechobecnego w Nowym Jorku hałasu. W ogóle nie czułam potrzeby, by jeździć w górę Manhattanu, w pobliże drapaczy chmur, gdzie toczy się życie biznesowe. Soho było moją oazą.

1 of 5

Komentarze

Spędziła w nim 12 lat. Choć zaraz po przyjeździe miała kłopoty z zaśnięciem, teraz nie przestaje tęsknić za miastem, które nigdy nie zasypia. Nowy Jork jest istotnym punktem w biografii popularnej...
" />