Nadjeżdża nowe

Zapomnijcie o nużącej jeździe autostradą, warkocie wkręcającego się na obroty silnika benzynowego oraz przyciskach i pokrętłach w Waszych samochodach. Jedzie nowe i, czy Wam się to podoba, czy nie, samochód w znanej dotąd formie odchodzi powoli do lamusa. Ewolucja samochodu osobowego, jakiej jesteśmy świadkami do roku 2025 będzie znacznie bardziej dynamiczna i znacząca, niż w ciągu 130 lat, jakie upłynęły od momentu, w którym Karl Benz zastąpił konia silnikiem spalinowym. Kierunek tej ewolucji określą trzy główne trendy, które obecnie możemy zaobserwować: autonomia, elektryfikacja oraz cyfryzacja.
Nadjeżdża samodzielnie

Ekspansja systemów wspomagających kierowcę będzie mieć swoją kulminację w postaci samochodów autonomicznych. Czołowe marki motoryzacyjne, np.: BMW, Audi czy Mercedes, już od dawna pracują nad technologią pozwalającą pojazdowi poruszać się bez angażowania kierowcy. Dzięki komputerowi auta potrafią samodzielnie przejechać pętlę toru wyścigowego, zaparkować (wcześniej wyszukując wolną przestrzeń) i podjechać po kierowcę w określone miejsce. Na początku tego roku sześciu największych producentów samochodów zadeklarowało, że pojazdy autonomiczne pojawią się na drogach publicznych między 2017 a 2020 rokiem. Obecnie największych problemem wcale nie jest technologia, ale raczej odpowiednie zapisy prawne regulujące odpowiedzialność za zachowanie takiego samochodu. Kto bowiem będzie odpowiedzialny za potrącenie pieszego, skoro kierowca w czasie wypadku w pełni legalnie przeglądał poranną prasę? Autonomiczne samochody wcale nie muszą być takie złe i jestem pewien, że na autostradach sprawdzą się wyśmienicie. Wyobraźcie sobie, że wsiadacie do samochodu w Warszawie i w drodze do Poznania macie trzy godziny tylko dla siebie. Wcześniej trzeba jedynie opracować system poboru opłat na bramkach, który nadąży za tą autonomią.

Reaguje na dotyk i gesty

Kolejnym wyraźnym trendem jest całkowita zmiana sposobu obsługi podstawowych urządzeń w samochodzie. Jeszcze do niedawna służyły do tego tradycyjne przyciski i pokrętła. Powoli jednak możemy o nich zapomnieć. Coraz częściej zastępują je duże ekrany dotykowe (patrz nowe Volvo XC90, Ford Mondeo), czyli po prostu samochodowe tablety wbudowane w deskę rozdzielczą. Z jednej strony taki krok to konieczność, bo jakoś trzeba skonfigurować połączenie ze smartphonem czy sieć Wi-Fi, obsługiwać nawigację z Google Maps i rozmaite dodatkowe aplikacje. Z drugiej, ze względów ekonomicznych na tablet przerzucana jest również obsługa klimatyzacji oraz radia, co przynajmniej na razie utrudnia obsługę tych urządzeń. Sprzed oczu znikają nam również tradycyjne, analogowe wskaźniki. Rozległe, cyfrowe wyświetlacze zaznaczają swoją obecność i tutaj. Następny krok to sterowanie gestami – za kilka lat wszystko będziemy mieć na skinienie palcem.

Jeździ na prąd

Nie uciekniemy też od elektryki. W połowie tego roku BMW ogłosiło, że znacząca część ich gamy modelowej do 2022 roku będzie napędzana silnikiem elektrycznym. Ten spalinowy posłuży jedynie jako generator prądu, który pozwoli na wydłużenie zasięgu auta na silniku elektrycznym. Obecnie niemal każda marka posiada w ofercie już nie jeden, a dwa modele hybrydowe. Sposób wykorzystania silnika elektrycznego różni się w zależności od producenta i obecnie wygląda to tak, jakby inżynierowie na żywych organizmach (kierowcach) testowali najbardziej efektywny sposób wykorzystania energii elektrycznej do napędzania samochodu. Ze względu na efekt skali technologia hybrydowa w ciągu kilku kolejnych lat stanie się tańsza, a przez to powszechniejsza i zawita nawet do popularnych modeli aut. Nadal jednak nie ma pewności, czy prąd to na pewno dobry kierunek rozwoju motoryzacji. Zdaje się raczej formą przeczekania na rozwój technologii ogniw paliwowych, czyli rozpowszechnienia napędu na wodór. Tak czy inaczej, powoli możemy się żegnać z tradycyjnym silnikiem spalinowym.

Tekst: Michał Sztorc/PremiumMoto.pl
Zdjęcia: producenci

Komentarze