Z Polską Metką: Muszka od Wąsowskiego

Muszka od Wąsowskiego
Z Polską Metką. Muszka od Wąsowskiego.
Wszystko zaczęło się blisko rok temu. Chciałem w swojej pracy wyglądać trochę mniej zwyczajnie. Krawaty są dla mnie bardzo eleganckie, ale trochę nudne. Pomyślałem więc o muszce.

Okazało się, że na rynku nie ma wcale szalonego wyboru, oprócz najprostszych modeli dostępnych u galeriowych potentatów za niemałą cenę (tak przynajmniej myślałem – dziś znam już naszą konkurencję). Pożyczyliśmy 
z Kasią starą PRL-owską maszynę do szycia od rodziców i uszyliśmy… pierwszą muchę. Gdy dziś na nią patrzymy to muszę przyznać, że wyglądała strasznie… kształtem przypomina walec. Chodziłem w niej jednak z dumą.

Katarzyna Wąsowska – zawodowa siatkarka (brązowy medal Polski z Dąbrową Górniczą), obecnie trener klubu 1. ligowego w Wieliczce, 
z wykształceniem pedagogicznym i dziennikarskim. W jej rodzinie dziadek Edward przez wiele lat prowadził zakład dziewiarski. Szymon Wąsowski na co dzień pracuje jako manager restauracji. Posiada wykształcenie muzyczne oraz ukończył studia filmoznawcze na Uniwersytecie Jagiellońskim. Obydwoje mieszkają w Wieliczce, choć ich życie jest mocno związane z
 Krakowem. Swoją przygodę z muchami rozpoczęli na przełomie listopada i grudnia 2015 roku. Pierwsze muchy powstały na własny użytek, 
z czasem pojawiły się zamówienia. Tak rozkręcił się pomysł na większą działalność. Oprócz much tworzą także krawaty oraz biżuterię. Bransolety to głównie domena Kasi, która kontynuuje wzory swojego zmarłego Taty. O fascynacji męskim dodatkiem opowiada Szymon Wąsowski.

Pomysł na działalność komercyjną przyszedł z czasem. Naszym pierwszym klientem był Patryk, kolega z pracy, który poprosił o muchę na święta. Tak do sylwestra sprzedaliśmy blisko 30 egzemplarzy. 
Z czasem to moja żona okazała się zdolniejszą „krawcową” i w zasadzie przejęła naszą chałupniczą produkcję. W tym tandemie ja jestem tym wariatem wymyślającym kolejne projekty, a ona cierpliwym rzemieślnikiem – bez tego połączenia byłoby nam bardzo ciężko.

Gdy wspominam nasze początki dochodzę do wniosku, że spory wpływ na nas miał około roczny pobyt w Niemczech. Mieszkaliśmy m.in. w Berlinie, który potrafi zachwycać kulturą, modą, trendami. Berlińczycy są odważni. Wiele stylizacji, które można zobaczyć na ich ulicach, wprowadziłoby u nas zamieszanie. Dla jasności, nie jest tak, że my tutaj powinniśmy się czegoś wstydzić. W Krakowie ludzie ubierają się dobrze. Nasi projektanci są powszechnie uznawani, doceniani za granicą. Marka z polską metką np. w Niemczech z mojego doświadczenia, jest wyznacznikiem dobrej jakości i pomysłu. Wiele osób zza zachodniej granicy przyjeżdża do Polski na zakupy, bo mogą tu znaleźć ciekawsze rzeczy. Brakuje nam jednak odwagi na co dzień. Często faceci mają problem, żeby odejść od kanonu, który tak naprawdę jest już zakurzony. Wyznacznikiem ich szaleństwa są kolorowe skarpetki do garnituru.

Dla mnie moda jest czymś, co sprawia przyjemność, mam do niej podejście utylitarne, lubię klasykę i przedwojenny szyk. Moim zdaniem nie kłóci się to ze współczesnymi materiałami i koncepcjami łączenia różnych dodatków garderoby. Chciałbym, żeby nasze muchy były ukłonem w tym kierunku. Tak mały dodatek może zmienić całego człowieka. W swoim dorobku mamy muchy eleganckie, ale moje ulubione to te bardziej codzienne, jak to się modnie mówi „casualowe”, które można śmiało zestawić z dżinsami i koszulą w kratę. Panie równie świetnie w nich wyglądają. Kasia często chodzi w naszych muchach, podbierając je z mojej szafy – muszę przyznać, że wygląda w nich doskonale.

Zakładając muchę stajemy się dostojniejsi, ale i weselsi. To, jak jesteśmy ubrani, motywuje nas do konkretnej postawy, co uważam za niesamowite. Przed ważnymi rozmowami, spotkaniami lubię być naprawdę dobrze ubrany, czuję się wtedy po prostu pewniej. Zamiast wydawać pieniądze na coacha proponuje przewietrzyć swoją szafę, odważyć się na coś nietypowego, dodającego sznytu. Może się okazać, że zadziała skuteczniej!

Nasze muchy skierowane są do wszystkich, którzy chcą się wyróżnić. Najmniejszy egzemplarz, jaki uszyliśmy, miał nieco ponad 6 cm i był zamówiony dla 3-miesięcznego gentelmana. Najstarsi odbiorcy to dojrzali seniorzy. Natomiast kilka much trafiło do eleganckich Pań w bardzo różnym wieku. Jak widać nie mamy sztywno określonej grupy docelowej i to nas bardzo cieszy. Jeśli to, co robimy, spotyka się z aprobatą, to jest to dla nas największa nagroda. Mam w zwyczaju osobiście przekazywać zamówienia. Za każdym razem Kasia pyta mnie, jaka była reakcja po przymiarce, czy mucha się spodobała… Są osoby, które regularnie zamawiają u nas muchy czy biżuterię. Odnaleźli się w tym stylu i to już prawie nasi brand ambasadorzy (śmiech).

Charakterystyczny dla naszej marki, oprócz materiałów i kolorystyki, jest kształt much, ponieważ w jednej z proponowanych wersji są one asymetryczne (wielkie domy mody w nieco innej formie, od dawien dawna, mają w swojej ofercie podobne egzemplarze). Ponadto pracujemy również nad krawatami. W tym przypadku moją fascynacją jest tweed i materiały mu podobne. Dodatkowo w ofercie pojawiły się klasyczne, wiązane muchy. Dla ułatwienia sprawy, są one już przez nas zawiązane, z regulacją oraz zapięciem – to najbardziej elegancka forma dla wymagających. Wszystkim, którzy mają obawy przed wiązaniem muchy, zapewniam darmowy kurs przy odbiorze (śmiech).
Zainteresowani naszymi projektami mogą się z nami skontaktować za pośrednictwem Internetu. Profil na facebook’u był naszym pierwszym sklepem, gdzie głównie w prywatnych wiadomościach nasi klienci składali zamówienia www.facebook.com/fanpagewasowski. Teraz zapraszamy również na naszą stronę internetową www.wasowski.co Wyróżniającą nas rzeczą jest fakt, że zachęcamy wszystkich do kontaktu osobistego – w ten sposób nasze muchy często powstają na specjalne zamówienia. Kiedy ktoś szuka czegoś naprawdę wyjątkowego możemy indywidualnie wybrać kolor, wzór, dopasować go do osoby i np. garnituru. Bardzo często odbieramy tego typu zamówienia i dzięki nim powstało wiele ciekawych zestawów.

Plany na przyszłość…?

Pewnie jeszcze kilka lat temu nikt z nas nie pomyślałby, że będziemy z pasją przesiadywać wieczorami przy maszynie do szycia. Jak wspominałem, Kasia jest sportowcem, trenerem, do kompletu z wykształcenia dziennikarzem. Ja skończyłem po latach uniwersyteckiej tułaczki (muzykologia, pedagogika, a nawet fizyka!) filmoznawstwo, a od lat pracuję w gastronomii. Dwoje ludzi z dość odległych dziedzin, a jednak udało się to połączyć. Nasza działalność jest dla nas inspiracją do działania, do tworzenia nowych wzorów.

Chciałbym móc powiedzieć, jak rozwinie się nasze „szycie po nocach”. To chyba jednak nie jest możliwe. Jedno jest pewne, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Chcielibyśmy z czasem nabyć wiedzę i umiejętności, aby szyć nie tylko dodatki do garderoby. Najbliższa przyszłość to gotowe muchy oraz wiązane, a także krawaty. Kasia do bransolet włącza drobnymi krokami naszyjniki. Na podsumowania przyjdzie czas za kilka miesięcy.

Rozmawiała |
Monika Gąsiorek-Mosiołek

Komentarze

Z Polską Metką. Muszka od Wąsowskiego. Wszystko zaczęło się blisko rok temu. Chciałem w swojej pracy wyglądać trochę mniej zwyczajnie. Krawaty są dla mnie bardzo eleganckie, ale trochę...
" />