#morethan selfie

Uzależnienie od selfie nazwano niedawno zaburzeniem psychicznym, specyficzną odmianą narcyzmu. Choć od kilku lat wywołuje uśmiech na naszych twarzach, pierwotnie selfie to przecież nic innego jak autoportret. Jak się okazuje, nie zawsze ma wiele wspólnego z facebookiem, dzióbkiem czy windą. Niedawno zdjęcie autorstwa Klaudii Cechini, uznanej za prekursorkę „artystycznego selfie”, znalazło się w brytyjskim albumie obejmującym 200 lat historii fotografii.

Krakowianka pokazuje, że do wykonania dobrych zdjęć nie potrzeba profesjonalnego sprzętu. Wykonuje autoportrety za pomocą iPhona, a następnie przerabia je przy pomocy dostępnych na nim aplikacji. Chociaż Polska usłyszała o niej dopiero dzięki umieszczeniu jej zdjęcia w „Photography: The Definitive Visual History”, ma na koncie kilka wystaw za granicą i pracę przy teledyskach. „Artystyczne selfie” odkrył i opublikował Tom Ang, umieszczając Polkę obok „Afgańskiej dziewczyny” Curry’ego, „Tylnego pokładu” Stieglitza, czy „Sztandaru nad Iwo Jimą” Rosenthala. Oglądając jej pracę ciężko zgodzić się z opinią, że wykonywane przez nią zdjęcia to selfie.  Artystka skupia się na wyrażaniu emocji za pomocą ciała. Wg Cechini klasyczne selfie mają pokazywać dobre cechy osoby, która się na nich znajduje. Kiedyś można było pokazać je innym w bezpośrednim kontakcie, obecnie zastępuje to obraz.  Podkreśla również, że w jej pracach, ważniejsze niż jakość, jest uchwycenie tego co ulotne i przekazanie emocji. „To jest jak łapanie codziennych chwil, których nie da się odpowiednio wyrazić słowami” – dodaje autorka.

Komentarze

Uzależnienie od selfie nazwano niedawno zaburzeniem psychicznym, specyficzną odmianą narcyzmu. Choć od kilku lat wywołuje uśmiech na naszych twarzach, pierwotnie selfie to przecież nic innego jak autoportret. Jak...
" />