MMC: Polski rynek potrzebuje rewolucji [wywiad]

Rafał Michalak wraz z Iloną Majer tworzą MMC – jedną z najbardziej twórczych marek w polskiej modzie, która wypracowała własny styl, a jednocześnie potrafi nieustannie zaskakiwać. Rozmawiamy niedługo po głośnej premierze nowej kolekcji na jesień-zimę 2017/2018, pokazanej w Nocnym Markecie w Warszawie. Z Rafałem Michalakiem rozmawia jego imiennik, Rafał Stanowski

Nową kolekcję MMC przenika hasło „Censored”. Czujecie się z Iloną Majer cenzurowani?
  • To był pomysł chwili. Szukaliśmy hasła, które pasowałoby do nastroju kolekcji i momentu, w którym powstała. Doszliśmy z Iloną Majer do wniosku, że żyjemy w czasach, w których cenzura może się kiedyś pojawić. Nasza kolekcja wraca też do lat 90., kiedy przeżywaliśmy pełną wolność. Poza tym my, jako projektanci, też nieustannie narzucamy sobie autocenzurę.
Projektant jest przecież cały czas na cenzurowanym.
  • Tak, bardzo. Profesjonalizm w naszym zawodzie polega na tym, że projektant powinien sobie narzucić pewne ramy. Wychodzę z założenia, że lepiej pokazać mniej niż więcej.
Projektujecie z Iloną już od ponad 20 lat. Nie czujecie się zmęczeni tą autocenzurą, poddawaniem swojej pracy nieustannej ocenie?
  • Czuję się czasami zmęczony, po pokazie zwykle nachodzi nas myśl „ojej, mamy naprawdę dosyć tego zawodu i wszystkiego”. Ale gdy przychodzi chwila, w której trzeba zacząć pracę nad następną kolekcją, wstępują w nas nowe siły.
Mówisz sentymentalnym o powrocie do lat 90. Czy to była dla Ciebie szczególna dekada? Skąd bierze się fenomen jej obecnej popularności?
  • Wtedy studiowałem, uczyłem się pilnie w łódzkiej ASP. To była rzeczywiście dekada wolności. Mieliśmy dużo szczęścia będąc pierwszym pokoleniem, które wypłynęło jako projektanci indywidualni. Wcześniej pracowało się w dużej mierze anonimowo dla firm, czy to dla Mody Polskiej w Warszawie, czy dla Telimeny w Łodzi. Byliśmy pierwszym pokoleniem, które zaczęło robić karierę pod swoim nazwiskiem.
Gdy patrzę na różne dziedziny kultury z lat 90., zwłaszcza na film czy muzykę, dostrzegam ogromną kreatywność, której nie zawsze potrafią dotrzymać kroku współcześni twórcy. Z modą było Twoim zdaniem podobnie?
  • Gdy patrzę na obecne dyplomy w polskich szkołach mody, myślę sobie, że my robiliśmy dużo bardziej szalone rzeczy. Byliśmy totalnie odrealnieni, nie interesowało nas robienie grzecznych kolekcji. Trudno było znaleźć dobre tkaniny, więc szukaliśmy pomysłów, czym je zastąpić. To były naprawdę szalone czasy.

Czyli żyjemy w przyziemnej epoce?
  • Na pewno w bardziej komercyjnej. Byłem niedawno na jednym z pokazów dyplomowych w Warszawie, gdzie zobaczyłem mnóstwo kolekcji młodych projektantów. Wszystkie były totalnie komercyjne. Nie mówię, że to źle, ale mnie to się nie podoba. Studia to najlepszy czas, by wyżyć się artystycznie i pokazać swoje prawdziwe ja. Uczelnie artystyczne powinny pomóc zrealizować najbardziej szaloną wizję.
Bierzesz udział w jury nowego, międzynarodowego konkursu Łódź Young Fashion. Sądzisz, że to może być impuls dla młodych polskich projektantów, którzy zmierzą się z rówieśnikami z całego świata?
  • Wydaje mi się, że tak, tym bardziej że główna nagroda 30 tys. euro jest kusząca, pomoże otworzyć wiele drzwi. Jeżeli ktoś zdobędzie taką sumę, może stworzyć za to małą markę odzieżową lub zainwestować w pokazanie się na międzynarodowym rynku. Jestem ciekawy, czy przyjadą projektanci ze świata, czy będzie to nadal lokalny konkurs.
Pytanie, czy polscy młodzi projektanci są przygotowani na międzynarodową konfrontację? Do Polski dociera zbyt mało impulsów mody z zagranicy, nie ma prawdziwego fashion weeka, a imprezy raczej się zamykają niż uruchamiają. Krótko mówiąc, myślisz, że nasi dadzą sobie radę?
  • Moim zdaniem są przygotowani. Kształcenie jest podobne, bariera pojawia się później, po zakończeniu nauki. Gdy studiuje się we Włoszech, można odbyć staż w tak wielkich firmach jak Gucci, a po szkole zaczepić się w firmach na całym świecie. U nas jest to wszystko bardzo lokalne, absolwenci trafiają zwykle do LPP. Mam nadzieję, że ten konkurs pokaże, jak duży potencjał kryje się w młodych polskich projektantach.
W czasie spotkania ze studentami SAPU w Krakowie mówiłeś, że projektowanie zaczynacie od wyboru tkaniny. Który materiał był początkiem kolekcji FW2017/18?
  • To jest kolekcja last minute, powstawała bardzo szybko. Długo czekaliśmy z ostateczną wersją, chcieliśmy znać miejsce pokazu, a ono się zmieniało. Wyzwaniem były na pewno lateks i sztuczne futra, które użyliśmy zresztą po raz pierwszy. I pierwszy raz zrobiliśmy tak wiele swetrów, wiele czasu spędziliśmy w dziewiarniach, ucząc się nowych rzeczy. Dzięki temu tworzenie tej kolekcji było inspirującym i zaskakującym doświadczeniem.
W jednym z wywiadów sprzed kilku lat mówiłeś, że nie jesteś przekonany do sztucznych futer, mimo ich ekologicznego charakteru. Co się teraz zmieniło?
  • To był trochę przypadek. Byliśmy w pewnej hiszpańskiej firmie, która zaskoczyła nas swoimi sztucznymi futrami. Tak dobrze udawały naturalne, że uznaliśmy z Iloną – „dlaczego nie”. Tym bardziej, że nie jestem wielkim przeciwnikiem używania owczych skór i szycia z nich na przykład kożuchów, wydaje mi się to bardzo naturalne.
1 of 3

Komentarze

Rafał Michalak wraz z Iloną Majer tworzą MMC – jedną z najbardziej twórczych marek w polskiej modzie, która wypracowała własny styl, a jednocześnie potrafi nieustannie zaskakiwać. Rozmawiamy niedługo po głośnej...
" />