Marta Pirh: art of design

Zamiłowanie do sztuki ma w genach, choć skończyła uczelnię techniczną. Uwielbia modę, klasykę i konie. Jej biżuterię pokochały gwiazdy, na czele z Zombie Boy’em. O inspiracjach, pokazach i planach na przyszłość rozmawiam z Martą Pirh, projektantką, artystką i stylistką.

 

Skąd pomysł na projektowanie biżuterii?Marta-Pirh

– Projektowanie samo w sobie drzemało we mnie już od dawna. Nie wiedziałam, w co dokładnie w pierwszej kolejności pójść. Biżuteria jest pierwszym elementem tego, co chcę przedstawić. Inspiracje przyszły dosyć szybko. Dla mnie było bardzo ważne, by zrobić coś, co sama chciałabym nosić – coś, co mi się spodoba. Dlatego inspiracja ta została przelana na biżuterię.

Skończyłaś uczelnię techniczną, pracujesz w korporacji i projektujesz biżuterię. Jesteś kobietą o wielu twarzach! Skąd w Tobie tak wielkie zamiłowanie do sztuki?

– Zamiłowanie do sztuki jest zapewne w moich genach. Już dziadkowie wykazywali zdolności plastyczne, ja sama uwielbiałam to od dziecka. Malowałam, rysowałam, szkicowałam, wycinałam, kleiłam, szyłam ubrania. Byłam dumna, gdy wyszłam na ulicę w zaprojektowanych, skrojonych i uszytych własnoręcznie spodniach, a były to czasy szkoły średniej. Oprócz biżuterii zajmuję się także wystrojem wnętrz. Kocham magiczne miejsca, gdzie można znaleźć wyjątkowe rzeczy do domu. Pomagam dobierać je starannie, bo każdy człowiek jest wyjątkowy i tak właśnie ma się czuć w swoich czterech ścianach. Malowanie obrazów wraca do mnie co jakiś czas w życiu… jest to coś, co pochłania mnie maksymalnie. Mogę malować obraz 5 godzin, ale nie spocznę, póki nie skończę… Czasu wówczas nie mierzę i to chyba najlepszy dowód wykonywania sztuki z pasją… Nieskromnie przyznam, że mam już pierwsze zamówienia, ale największą kolekcję, póki co, ma mój Partner.

Poprzez malarstwo mam wrażenie, że człowiek może przelać część siebie, swoich myśli, życia, uczuć. To taka „wewnętrzna rozmowa” z samym sobą. W tym co robię potrzebna jest precyzja i dokładność, a ja jestem estetką i bardzo dużą wagę przywiązuję do szczegółów. Staram się, by wszystko było dopracowane, choć zapewne idealna nie jestem (śmiech). Przyznam, że największą nagrodą i radością dla mnie jest usłyszeć, że komuś dobrze doradziłam z wyborem biżuterii, ubrania, kolorów. Czasem ktoś przeszczęśliwy przesyła zdjęcia, że zmienił podejście do stylu, do mody, że jest mu z tym dobrze. Pamiętam też czasy, kiedy podczas studiów chodziłam na różne castingi, pracowałam za kulisami jako makijażystka, fryzjerka, przygotowując modeli i modelki na niejeden pokaz mody! Wygrywałam projekty z doświadczonymi ludźmi w branży. Wtedy zależało mi głównie, by zarobić pieniądze. Wykonując to czułam się jak ryba w wodzie!

1 of 5

Komentarze

amiłowanie do sztuki ma w genach, choć skończyła uczelnię techniczną. Uwielbia modę, klasykę i konie. Jej biżuterię pokochały gwiazdy, na czele z Zombie Boy’em. O inspiracjach, pokazach i planach na przyszłość rozmawiam...
" />