Marcin Gierat ucieka od filtrów Instagrama

Florencja jest miastem artystów. Nie tylko, piękno stolicy Toskanii współtworzą od wieków również wybitni rzemieślnicy. Opowiada o nich projekt fotograficzny „Work Where” Marcina Gierata i Alessandro Possatiego, pokazywany w czasie słynnych targów Pitti Immagine Uomo.

Zdjęcia portretują mistrzów fachu – szewców, kapeluszników czy brązowników, a także miejsca, w których poddają obróbce materię. Zderzają posągową urodę ludzi, którzy podejmują często trudne, pełne wysiłku zajęcia z magią miejsc zlokalizowanych w zaułkach Florencji. Przypominają, że równie ważne jak wyobraźnia czy zdolności manualne jest genius loci – otoczenie ma istotny wpływ na to, co tworzymy. Jakże to piękne spojrzenie, zwłaszcza w tak unikalnym mieście, jak Florencja!

Marcin Gierat maksymalnie utrudnił sobie robotę, zbliżając swoją pracę do rzemieślniczego fachu, z którym nierozerwalnie łączą się wysiłek, ubrudzone palce i otarcia na rękach. Z szafy pełnej fotograficznych technik wyciągnął tę, która nieco się już przykurzyła – odmianę mokrego kolodionu, która nazywa się ambrotypia. Proces wykonania zdjęcia może trwać maksymalnie 10 minut. Srebrna płyta, uczulona w roztworze azotanu, musi być mokra, gdy wkłada się ją do aparatu. Nie ma zbędnego czasu, do którego przyzwyczajeni jesteśmy w erze fotografii cyfrowej i filtrów Instagrama. Tak jak w działaniach szewca czy rzeźbiarza, jeden fałszywy ruch może zniszczyć całą pracę. Gierat nie ucieka jednak całkowicie od nowoczesności, wnętrza pracowni pokazuje przy pomocy współczesnego sprzętu.

W ten sposób buduje pomost między tym, co realne i wirtualne. Między tym, co było, a to co nadeszło. Prace krakowskiego fotografa uzupełniają wywiady wideo z uczestnikami nagrane przez Alessandro Possatiego, kuratora i pomysłodawcę projektu. Dopowiadają to, czego nie sposób przekazać w postaci zdjęcia, pokazując ogromne bogactwo florenckiego rzemiosła.

 

Rafał Stanowski

Komentarze