Magiczna tabletka? [Antonina Dębogórska]

Antonina DębogórskaPsycholog, absolwentka psychologii ogólnej UJ. Jest autorką warsztatów i wykładów poświęconych dynamice związków romantycznych. Więcej informacji można znaleźć na fejsbukowej stronie Inteligencja Erotyczna
W latach 90. naukowcy opracowywali lek na podwyższone ciśnienie krwi. Przy okazji odkryli zaskakujący efekt uboczny. Tak powstała Viagra, która weszła na rynek jako cudowny środek na zaburzenia erekcji. Od tej chwili seks zaczął być redukowany. Jak pisze Esther Perel w książce „Inteligencja Erotyczna”: „Wraz z wprowadzeniem Viagry, nowym pacjentem został penis, który zastąpił swojego właściciela, a zdolność do utrzymania monstrualnej erekcji przesłoniła wszystkie inne, seksualne umiejętności.”

Przez wiele lat „niebieską tabletkę” można ją było stosować tylko pod nadzorem lekarza. Jednak od niedawna w polskich aptekach Sildenafil – substancja aktywna Viagry jest dostępna bez recepty. Czy oznacza to dostęp do panaceum na nasze problemy seksualne?

Viagra nie sprawi, że będziemy mieć ochotę na seks. Próby odnalezienia spożywczego afrodyzjaku do dziś nie zostały osiągnięte. Pożądanie zaczyna się w naszej psychice, a kończy na ciele, nigdy odwrotnie. Viagra nie tylko nie działa na  chęć zbliżenia do partnera. Mało kto zdaje sobie sprawę, że nie działa bezpośrednio nawet na erekcje. Sam  producent przyznaje, zże Viagra wymaga „efektywnej stymulacji”, aby zadziałała jej „magia”. To,  co  naprawdę pozwala osiągnąć Sildenafil, to wzwód, przy mniejszej ilości bodźców. Wpływa na ciało tylko w takim stopniu, w jakim nie wpływają na nie myśli, uczucia i emocje, a stres i niepokój zmniejszają jego efektywność! W dodatku w badaniach klinicznych okazało się, że jedna czwarta mężczyzn biorących placebo zamiast Viagry, doznało takich samych skutków, jak mężczyźni zażywający prawdziwy środek.

Potwierdza to wnioski wychodzące z gabinetów psychoterapeutycznych: nie zawsze substancja aktywna Viagry odpowiada za jej sukces, lecz poczucie skuteczności i zaufanie –  czy to do siebie, czy do połkniętej tabletki. Dlatego sama Viagra nie jest rozwiązaniem, ale narzędziem. Jeśli podamy Viagrę osobie, której kłopoty w sypialni mają podłoże stricte emocjonalne, nie tylko nie pomożemy, możemy też zaszkodzić.

W medycynie kroimy ciało na części i oceniamy funkcjonowanie każdego narządu z osobna. Terapeutka Leonore Tiefer ostrzega przed takim traktowaniem ludzkiej seksualności. Podkreślenie roli genitaliów sprowadza seksualność do osiągnięć naszych organizmów. A w konsekwencji dostajemy zaowalowaną wiadomość, że do przyjemności seksualnej mają prawo osoby tylko młode i zdrowe. To już krok do tego, by uznać, że po pięćdziesiątce należy się wysłać na przedwczesną, seksualną emeryturę. Doświadczenie przyjemności bycia z drugim człowiekiem zostaje zastąpione przez łatwe do obliczenia wyniki. Ile orgazmów? Jak często? Jaka wielkość, długość, twardość części ciała? Jaka częstotliwość stosunków? Często tylko do tych, żałośnie płytkich kryteriów porównujemy nasze ciała i związki. Trudniejsze do opisania aspekty życia seksualnego zostają przysłonięte przez statystyki.

Seksualna magia tkwi w emocjach. Jakie znaczenie będzie mieć ten seks? Co pojawi się w trakcie? Co sobie nawzajem wyrazimy? Agresję, władzę, kontrolę? A może uległość, poddawanie się? Na co dzisiaj liczy nasza zmysłowość? To są prawdziwe pytania o prawdziwy seks. Niestety kwestie takie jak miłość, pożądanie czy intymność rzadko kiedy przedostają się  do  dyskusji o seksualności. Erotyzmu nie da się zmierzyć. Gdy zaczynamy traktować seks jako funkcję, nie mówimy już o sztuce miłosnej, a raczej o mechanice seksu. Medycyna wie, jak przestraszyć obliczem postawionej diagnozy. A obawa „jak wypadnę w łóżku” kreuje dodatkowe zahamowania i lęki. Tymczasem piękno i naturalny rytm seksualnego kontaktu nie objawiają się w atmosferze nastawionej na efekt.

Mateusz – trzydziestoletni pracownik korporacji zgłosił się do seksuologa- psychoterapeuty. Miał problem z utrzymaniem erekcji. Był bardzo zaangażowany w związek ze swoją dziewczyną i czuł się, jakby ją zawodził. Im ważniejsza stawała się dla niego Marika, tym większą czuł presję, gdy szli do łóżka. Na szczęście Marika podchodziła do tych trudności z wyrozumiałością. Nie wzbudzała w Mateuszu dodatkowych wyrzutów sumienia, sławetnym: „Już cię nie podniecam”.  Psychoterapia uświadomiła Matuszowi, ile nosił w sobie niezagojonych ran z dzieciństwa i poprzednich związków. Bał się, czuł się nieskuteczny w różnych sferach swojego życia, a to odbijało się na jego życiu seksualnym. W wyniku psychoterapii stopniowo pozbył się trudności. Czasem to seksualność jest naszym szczerym przyjacielem, mówiącym:„Słuchaj, widzę, że przeżywasz coś trudnego, nie udawaj że tak nie jest!”. Rozwiązywanie problemów natury erotycznej jest okazją do przyjrzenia się sobie z większą uwagą i współczuciem. Takie wyzwania są trudne dla obu stron, ale dają parze ogromną szansę na rozwój.

Wyłączając przypadki medyczne, gdy w pierwszej kolejności łapiemy „magiczne tabletki”, maskujemy tylko zewnętrzny objaw. Przyczyna trudności zostaje nietknięta. Może i uda się wywołać erekcję, ale problem emocjonalny odezwie się… w innej postaci, która może okazać się jeszcze bardziej dotkliwa. Dlatego jeśli lekarz nie stwierdzi inaczej, w przypadku problemów w sypialni, lepiej zapomnieć o zdobyczach farmakologii lat dziewięćdziesiątych.

Antonina Dębogórska
źródło: „Inteligencja Erotyczna” Esther Perel | „Ressurecting sex” David Schnarch

Komentarze

W latach 90. naukowcy opracowywali lek na podwyższone ciśnienie krwi. Przy okazji odkryli zaskakujący efekt uboczny. Tak powstała Viagra, która weszła na rynek jako cudowny środek na zaburzenia erekcji. Od tej...
" />