Lovemarki [Kasia Kwiecień]

Lovemarki [Kasia Kwiecień]
Jeden z wpisów w notatniku brand managera mógłby brzmieć, „pamiętniku, jak dowiedzieć się, czy on mnie kocha?” Na szczęście w przypadku marek sprawa ma się prościej niż w życiu. Wystarczy sprawdzić, czy to, co napisał Kevin Roberts w „Lovemarks” pokrywa się z rzeczywistością!

Wieloletni dyrektor zarządzający agencji Saatchi & Saatchi opracował teorię bazującą na tym, że miłości i szacunku nie można kupić. Dzięki temu odbiorcy z bezgraniczną lojalnością i marki budują ze sobą silne, głębokie relacje. Zatem,jakie elementy tworzą Lovemarki? Zaufanie i reputacja, trwała i autentyczna relacja, brak sztywnej definicji, do tego tajemnica, zmysłowość i intymność oraz współtworzenie marki. Wreszcie, po prostu, miłość.

Dowód miłości


Kojarzysz ten motyw? Zakochani pieczętują swoje płonące uczucie tatuażami. Wspólnym motto, datą poznania czy imieniem. Wszystko pięknie się rozwija, ale czasem przychodzi moment rozstania. Na szczęście, tak jak relokujemy miłość, tak zmieniamy lub usuwamy tatuaż.

Wilhelm Booyse silnie związał się z Gucci i podkreślił tę fascynację tatuażem z nazwą marki, który dumnie nosił przez 5 lat! Podziwiał, czuł się w jej butikach jak w domu, a przez otoczenie był traktowany wyjątkowo! Co więcej, inni mu zazdrościli i sprawiali, że mógł odnieść wrażenie znalezienia się w centrum wszechświata.

Chłopak opowiedział swoją historię znanemu specjaliście od neurobrandingu, Martinowi Lindstromowi i stąd właśnie dochodzimy do punktu, w którym spotyka się miłość i marka. Na podstawie rozmów z ludźmi takimi jak Wilhelm Booyse, ekspert wyodrębnił elementy, które wpływają na to, że budujemy silne relacje z markami.

Po pierwsze, tak jak w miłości, marka musi oddziaływać na zmysły. Po drugie, posiadać wiernych wielbicieli, którzy zachowują się zgodnie z mechanizmami funkcjonującymi np. wśród kibiców drużyn sportowych. Po trzecie, powinna być holistyczna, tzn. mieć tożsamość.  I na końcu – w tym cały tkwi ambaras, aby dwoje chciało naraz!

Ciekawostka: w ubiegłym roku Gucci wystartowała z kampanią #TFWGucci(czyli that feel when Gucci), skupioną na transmisji języka i kultury w internecie. Wśród wielu artystycznych interpretacji zjawiska memów znalazł się John Yuyi i jego „wytatuowany” projekt.

Miłość od pierwszego wejrzenia

Nieduży, skórzany worek z wężowej skórki z drobnymi, złotymi, tłoczonymi literami. Klasyczna czarna listonoszka z szerokim paskiem. Wreszcie półksiężyc. Wielbicielki torebek Zofii Chylakz pewnością nie rozstają się z jednym (a może trzema?) z tych modeli. Miłość do marki pojawiła się nagle i trwa nieprzerwanie od 2014 r. do dziś. Jej ekspresją niech będą listy kolejkowe po najpopularniejsze modele. A projektantka w swój wysmakowany sposób rozkochuje w sobie nowe rzesze kobiet na całym świecie. Teraz także za pośrednictwem luksusowego sklepu online – Net-a-porter!

Miłość cierpliwa jest

Lista oczekujących na torebkę Birkin domu mody Hermès jest bardzo długa. Okazuje się, że z miłości jesteśmy w stanie czekać także na rzeczy, które luksusowe nie są. Warty 95 euro kardigan z moheru i wełny alpaki markiSézanepokazuje, że klucz do serca tkwi w prostocie. Model Barry został wprowadzony do sprzedaży jesienią zeszłego roku, a mimo, że jest nadal produkowany, to lista kolejkowa liczy sobie już 30 000 osób! Francuski szyk i jakość sprawiły, że marka ma grono wielbicielek, które staje się potęgą na miarę fanklubu Beyonce w Ameryce Południowej (sprawdźcie konieczne film “Czekając na B.”).

Miłość między ludźmi ma wiele odcieni i tak samo jest z markami. W wielu z nich łatwo się zakochać, ale niewiele takich związków przetrwa próbę czasu. Szczególnie, jeśli do tego “ukochanego” trzeba się ustawić w długiej kolejce. To prawdziwy test miłości!

Kasia Kwiecień
www.fashionbranding.pl

Zdjęcia:
Sézane
Zofia Chylak
John Yuyi, Gucci
Lovemarks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *