Likus w każdym calu

Ile czasu zajął proces powstawania budynku Wolf Bracka i Domu Mody vitkAc?

– Trwało to siedem lat.

Twój udział w powstawaniu tego projektu był czynny na każdy etapie pracy?

– To jest tak. Gdy się rodzi tak wyjątkowe dziecko, to ludzie, którzy się nim zajmują oddają mu pasję, serce i czas. Nie dopuszczałem takiej możliwości, że mógłbym siedzieć w biurze i nadzorować tylko i wyłącznie telefonicznie, czy przez komputer. Nie jestem tego typu osobą.

Nazwisko Likus znane jest w środowisku biznesmenów. Twój tato i wujkowie zasłynęli z udanych inwestycji. Czy brali oni udział i w tym przypadku, czy jest to tylko i wyłącznie Twoje dziecko?

– Oczywiście, wszyscy brali udział w budowaniu tego obiektu. Od idei, po sam fakt wykończenia. To nie jest tak, że vitkAc jest produktem jednej głowy i jednej pary rąk. To jest efekt pracy wielu osób, które włożyły w to bardzo dużo serca i energii – od ludzi, którzy budowali, po osoby pracujące w retailu. To nie jest jedynie zasługa moja czy mojej rodziny, ale wszystkich, którzy ciężko pracowali przy powstaniu tego projektu, a było ich naprawdę wielu.

Dlaczego zdecydowałeś się zainwestować w modę?

– Hmm… teraz się zastanawiam nad tym. Oczywiście jest to bardzo lukratywny biznes. Moda i luksus pokazały w czasach kryzysu, że potrafią się przed nim bronić i robić bardzo dobre wyniki finansowe. Moda zawsze była moją pasją. Gdy byłem w liceum i na studiach to sam swoje rzeczy szyłem. Nie, to za dużo powiedziane. Ja je niszczyłem. To była bardziej de konstruktywna moda, ale zawsze mnie fascynowała. Od najmłodszych lat lubiłem ubierać się dziwnie, ekstrawagancko, a nawet kontrowersyjnie. Jakoś naturalnie to wyszło, że z tej pasji można zrobić biznes. Prawda jest taka, że jeżeli praca człowieka nie będzie jego pasją, to nie będzie jej dobrze wykonywał.

Arkadiusz Likus / fot. arch. prywatne
2 of 4

Komentarze