Laserem w cellulit

Laserem w cellulit

Mimo, że magazyny plotkarskie najczęściej poszukują go na udach amerykańskich gwiazd, to termin cellulit wcale nie przywędrował zza oceanu. Wymyślili i rozpowszechnili go francuzi. I choć oczywiście samo zjawisko „pomarańczowej skórki” było znane dużo wcześniej, to pod nazwą cellulit zadebiutował w 1924 roku w raporcie doktora Louisa Alquiera dla paryskiego Towarzystwa Lekarskiego. Wtedy też rozpoczął się boom na zwalczanie tych nieestetycznych zgrubień. Niestety, szybko się okazało, że polecane kuracje, zabiegi i specyfiki nie przynoszą obiecywanych efektów, a cellulit szybko urósł do rangi wroga numer 1 urody współczesnej kobiety. Czy medycyna estetyczna najnowszej generacji jest w stanie raz na zawsze pokonać „pomarańczową skórkę”?

Trudny przeciwnik medycyny estetycznej

Jeszcze do niedawna wydawało się, że nie jest to możliwe. Serie zabiegów w wyspecjalizowanych gabinetach nie zawsze działały w 100%. Pacjentki płaciły pokaźne sumy, by chwalić się pięknymi, gładkimi udami, a niestety rezultat pozostawiał wiele do życzenia. Kolejne artykuły w kobiecych magazynach wychwalały kuracje z użyciem fal radiowych (nagrzewających komórki tłuszczowe i włókna kolagenowe), lipolizy ultradźwiękowej, kriolipolizy (redukowanie komórek za pomocą niskiej temperatury), mezoterapii (wstrzykiwanie leków przyspieszających spalanie tłuszczu). Jednak optymalna skuteczność tych metod często występuje dopiero po kilku zabiegach, powinno się je łączyć z innymi formami leczenia, a ponadto i tak nie redukują cellulitu całkowicie. Przełomem okazało się leczenie laserowe.

1 of 3

Komentarze

Mimo, że magazyny plotkarskie najczęściej poszukują go na udach amerykańskich gwiazd, to termin cellulit wcale nie przywędrował zza oceanu. Wymyślili i rozpowszechnili go francuzi. I choć oczywiście samo zjawisko „pomarańczowej...
" />