Krótka historia o tym, jak założyć własny ogródek

W ciepłe dni mam kilka lekkich, niezobowiązujących zajęć. Lubię chodzić na targ i przyglądać się sprzedawanym tam warzywom i owocom, jak leżą, lekko opruszone ziemią, pachnące ogródkami działkowymi, sadem, polem i obrzeżami miast, lub wsi. W pewnym momencie w swoim życiu zapragnęłam zająć się roślinami. Mieć własny nawet mały ogródek z zawsze świeżymi ziołami, kilkoma grządkami letnich kwiatów i poziomek. 

Takie marzenia przypominały mi obrazy z dzieciństwa, gdy przez ogrodzenie wyjadaliśmy czerwone porzeczki rosnące u sąsiadów, lub obgryzaliśmy jabłka prosto z drzewa, wycierając je tylko o skrawek koszulki. Podczas wypraw na targ, polubiłam stoiska z ziołami. Świeżymi, zielonymi, przywodzącymi na myśl spokojne i leniwe popołudnia. Torba na ramieniu. Do niej kilka jabłek, pomidorów, świeży szpinak, boćwinka, brokuł, czasem garść fasoli. Od pewnego czasu w tych miejscach, dało się zauważyć pewną zmianę. Obok ziół, owoców i warzyw, ale także serów i mięs, zaczęły pojawiać się suszone jarzębiny (to jesienią), mieszanki ziół, które raczej kojarzyłam z chwastami. Zaczęłam szukać, co to może być. To wszystko w pewnym momencie, poprzedzone kilkoma latami i nakładającymi się na siebie zainteresowaniami doprowadziło mnie do Roślinnych Porad.
Od samego początku przyjęłam zaproponowaną konwencję jako bliską mojemu poczuciu estetyki. Każda fotografia przedstawiająca roślinę była przygotowana w podobny sposób – proste białe tło na którym znajdowała się dłoń trzymająca owoc, warzywo, zioło etc. Pod spodem kilka zdań kiedy zbierać, kiedy sadzić, z czym smakować. Prosto, przyjemnie i praktycznie.

  • Na samym początku najtrudniejsze było przeczekać jesień i zimę, zresztą tak jest co roku. Po całym sezonie praktycznej nauki chcę wykorzystać to, czego się nauczyłem a w tym okresie nie mogę – opowiada Sebastian Kulis, autor „Roślinnych Porad”. – Zawsze byłem zainteresowany naturą. Gdy byłem mały chciałem zostać weterynarzem. Samymi roślinami zainteresowałem się jakoś w 2 klasie liceum. Wtedy też założyłem swój własny ogródek – kontynuuje.

 

Tak zaczęła się jego przygoda z roślinami. Kupował ziemię, sadzonki. Raz się udawało, innym razem coś szło nie tak. Zajmując się samodzielnie własnym ogrodem Sebastian zauważył ile trudu kosztuje wyhodowanie samemu roślin, warzyw i owoców. Chyba wtedy zrozumiał jak ważne jest wykorzystanie w gotowaniu wszystkiego, co daje nam roślina. Wszystko skrupulatnie notował. Własne obserwacje, mieszały się z tym, co znalazł w książkach ogrodniczych, co zasłyszał od dziadków, co podpowiadali mu inni. Tak z biegiem miesięcy notes zamienił się w stronę internetową, dokładnie tą samą, na która trafiłam ja i wiele innych osób.

Zawsze denerwowało mnie, że na temat uprawy pomidora muszę przeczytać w jednej książce, o jego kulinarnym zastosowaniu w drugiej, a o jego właściwościach w trzeciej. Więc zacząłem to wszystko spisywać w zeszycie, a następnie na stronie. – podkreśla. Okazało się, że także wiele innych osób myślało podobnie i strona Sebastiana zyskiwała, coraz to nowych obserwatorów i stałych gości. Niedawno spełniło się jego inne marzenie. Ukazała się książka. – To było moje marzenie od zawsze, bo kocham książki. Nie wiedziałem, że tak szybko się spełni. A że tak długo o tym myślałem, to gdy się za nią zabrałem wiedziałem już wszystko: jak będzie wyglądać od początku do końca – mówi.

 

Jak na założyciela minimalistycznej strony, książeczka nie odbiega zbytnio od niej konwencją. Trzymana w dłoniach stwarza wrażenie delikatnej, kruchej. Trochę jakby dotykało się czegoś, złożonego z liści roślin. Wcześniej ludzie zachwycali się jego „Sezonownikiem” – kalendarzem zbierającym porady dotyczące uprawy roślin w danych miesiącach. Mała, czarna książeczka praktycznie wyprzedała się od razu. Wytrwali znajdą ją jeszcze w kilku księgarniach. Pytany o ulubioną Roślinę, Sebastian odpowiada… konopia!

  • Wszyscy kojarzą ją tylko z marihuaną, ale to wierzchołek góry lodowej jej zastosowań. Można zrobić z niej wszystko, od mąki, napojów, materiałów budowlanych, ubrań, po domy czy lekarstwa na naprawdę wiele chorób. Najbardziej fascynuje mnie właśnie ta wielozadaniowość roślin, która nie jest wykorzystywana. Kojarzymy roślinę z jedną rzeczą, a na tym nie koniec! Np. marchewka. Jemy tylko korzeń, a wyrzucamy natkę, która często jest nawet zdrowsza od korzenia, albo zjemy maliny z krzaka nie wiedząc, ile cudownych właściwości mają ich liście. Po prostu natura daje nam tak wiele, a my ją dewastujemy, a nie korzystamy – podkreśla Sebastian.

 

Pytany o popularność roślinnych tematów odpowiada bardzo prosto. – Ludzie po prostu stęsknili się za naturą. Brakuje jej w wielkich miastach, nie tylko na ulicach, ale i w przestrzeniach pracowniczych czy placówkach szkolnych. Chodź o tym nie pamiętamy, albo nie chcemy, to jesteśmy częścią ekosystemu jak rośliny i zwierzęta, więc chcąc nie chcąc będziemy wracać jako gatunek do natury.

Jakiś czas temu kupiłam kilka sadzonek. Rozmaryn. Lawenda. Bazylia. Wydzieliłam im niewielką przestrzeń na parapecie. Małe doniczki umieściłam w koszyku, takim, w którym kupuje się truskawki. Czekam na cieplejsze dni, aż będę mogła wystawić je na balkon. Trzymają się dobrze. Czasem zerkam na Roślinne Porady by sprawdzić, czy dobrze się nimi zajmuję. Pomyślałam, że może trzeba dokupić jeszcze troszkę doniczek z ziołami na targu. Lubię je dorzucać do wieczornych naparów, posypywać nimi kanapki na śniadanie. Przez takie drobiazgi dzień staje się odrobinę lepszy. Spokojniejszy. Zauważyłam, że roślinny uczą nas obserwacji i uwagi. -Własny ogród to trochę jak adopcja psa czy zajmowanie się dzieckiem. -uśmiecha się Sebastian. – Nie trzeba do tego specjalistycznej wiedzy, wszystko robi się instynktownie, ale warto wiedzieć co nieco. 

Coraz częściej myślę o tym, by powiększyć mój ogródkowy parapet. Marzą mi się własne pomidory. Może sałata? Albo pojawiająca się tu wielokrotnie marchewka. Staram się coraz częściej wykorzystywać każdy element rośliny. Czasem zamrażam. Na szybko przerabiam na koktajle. Zapytałam Sebastiana jakie rady dałby początkującym ogrodnikom? Moja lawenda niestety nie chciała ze mną za długo przebywać. -Nic się nie bać! I pamiętać, że każda porażka to nauka, a nie oznaka, że mamy skończyć. Zacznijcie od prostych rzeczy jak rzodkiewki i wszelkie liście, czy zioła, ale nie ograniczajcie się. Im szybciej zmierzycie się z trudnym tematem, tym lepiej dla was! – mówi Sebastian. Gdy to słyszę, myślę, że może jednak zabiorę się za pomidory…

Marta Kudelska

Komentarze

W ciepłe dni mam kilka lekkich, niezobowiązujących zajęć. Lubię chodzić na targ i przyglądać się sprzedawanym tam warzywom i owocom, jak leżą, lekko opruszone ziemią, pachnące ogródkami działkowymi,...
" />