Koniec ery w fotografii [Michał Massa Masior]

Niedawno odwiedziłem największe fotograficzne targi świata – Photokina. Zachęciła mnie do tego współpraca z firmą Leica, dzięki czemu mogłem dotknąć najnowszych trendów. Co nas czeka w najbliższych miesiącach w świecie fotografii?
Najlepszy aparat to taki, który masz ze sobą

To już koniec czasów, kiedy co drugi turysta miał na ramieniu torbę fotograficzną, a na szyi dzierżył zaawansowany kompakt, czyli stosunkowo niewielki aparat z obiektywem typu zoom o szerokiem zakresie ogniskowych. To także powoli koniec czasu konsumenckich, małych lustrzanek. Od kilku sezonów widać już trend fotografowania smartfonami. Nic dziwnego, nie zajmują wiele miejsca, zawsze mamy je pod ręką, a wbudowane w nie aparaty fotograficzne coraz lepiej radzą sobie w przeróżnych warunkach oświetleniowych.

Prestiżowy producent profesjonalnego sprzętu średnioformatowego Hasselblad pokazał nowość w postaci aparatu fotograficznego magnetycznie doczepianego do telefonu. True Zoom, bo tak ma się nazywać ten produkt, wydaje się być bardzo interesującym rozwiązaniem, rozszerzającym możliwość fotografii mobilnej. Szkoda, że to pomysł realizowany wspólnie z niszową Motorolą i niedostępny dla większej ilości smartfonów.

Rozwiązania rozwiązaniami, a ja dalej jednak nie mogę zrozumieć, co kieruje turystami fotografującymi tabletami. Wywołuje to we mnie śmiech i zdziwienie. Po co oni to noszą, skoro fotograficznie iPad jest zawsze dwa kroki za iPhonem, który przecież jest sporo mniejszy.

Bye bye, lustrzanki

Kiedy kilka lat temu firma Sony zaczęła mocno promować bezlusterkowce, czyli aparaty pozbawione mechanizmu lustra zajmującego spore miejsce w obudowie sprzętu, które zamiast żywego obrazu w wizjerze posiadają elektroniczny wyświetlacz, nie wierzyłem w powodzenie tego pomysłu. Czas okazał się bezlitosny dla moich przypuszczeń. Sony odniosło swoim modelem alpha 7 gigantyczny sukces. Rezygnując z lustra i żywego wizjera można było bardzo zmniejszyć gabaryty aparatu fotograficznego. Nawet purystyczna do niedawna Leica wprowadziła model SL, którego wizjer posiada niezwykle wysokie parametry i w jasnym świetle trudno już uwierzyć, że obraz wyświetlany nie jest rzeczywistością, lecz elektronicznym jej odwzorowaniem.

Prawdziwym WOW targów była jednak najnowsza propozycja Hasselblada – X1D, która wprowadza świat fotografii średnioformatowej w erę bezlusterkowców. Niewielkie gabaryty i piękny skandynawski design powodowały, że każdy chciał chwycić ten sprzęt. Miałem możliwość chwilę nim popracować i wydaje mi się, że będzie to gigantyczny sukces. To cieszy tym bardziej, że szwedzki producent miał jeszcze niedawno spore problemy finansowe, a świat fotografii byłby bez niego znacznie uboższy. Podobny produkt przedstawiła firma Fuji, nazywając go GFX. Mnie on jednak nie przypadł do gustu z racji swoich dość sporych gabarytów, jak na bezlusterkowca i niezbyt atrakcyjnego wzornictwa.

Co zatem z klasycznymi lustrzankami? Wygląda na to, że będzie ich coraz mniej. Myślę jednak, że nie znikną z rynku całkowicie. Spora część profesjonalistów wciąż chce mieć żywy obraz w wizjerze i producenci raczej o nich nie zapomną.

Świat Impossible

Najbardziej chyba ucieszył mnie fakt, że małymi krokami świat fotografii wraca do zdjęć analogowych. Słynny onegdaj Polaroid niestety wygląda jednak tragicznie. Jego stoisko podczas Photokiny wołało – „niech ktoś kupi tę markę, bo nie mamy ani wizji, ani pomysłu jak utrzymać się na rynku”.

Za to świetnie zaprezentował się Impossible Project, czyli mała marka, która kontynuuje dawne sukcesy Polaroida. Uwagę zwracały coraz liczniejsze typy wkładów do starych polaroidów, a także zupełnie nowy aparat na wkłady instant. No i wielkie zainteresowanie odwiedzających! Podobnie sprawa miała się z Instaxami marki Fuji. Do grona producentów tego typu dołączyła także Leica z modelem Sofort, promując swoje nowe produkty także w osobnej hali Leica Gallery, gdzie można było zobaczyć efekty pracy Sofortem znanych światowych nazwisk.

Fotograf też chce się ładnie ubrać

Pisałem o tym w zeszłym miesiącu. Torby oraz paski w różnych stylowych wersjach proponowane są już przez kilkunastu producentów. Coraz częściej można spotkać także marki wytwarzające stylowe ubrania dla fotografów. Moją uwagę szczególnie przykuła firma Cooph, producent bardzo przemyślanych, modnych kurtek, koszul, czapek i t-shirtów dla fotografów. Jedne z wszytą szmatką do przecierania obiektywu, inne z dużymi kieszeniami, pozwalającymi zmieścić „szkła” lub wyposażone w kaptury chroniące aparat przed deszczem. Dodatkowo żaden z tych ciuchów nie wyglądał na ubiór wędkarza, co do niedawna nieodwracalnie łączyło się z rozwiązaniami foto.

Koniec pewnej ery

Starzy wyjadacze, którzy Photokinę odwiedzają od wielu lat ostrzegają jednak, że to początek końca pewnej ery. 20 lat temu Kolonia była całkowicie zakorkowana podczas targów. Z każdym rokiem liczba wystawców maleje, powierzchnie zajmowane przez pozostałych są coraz mniejsze, a zainteresowanie odwiedzających słabnie. Nie da się ukryć, że to wciąż gigantyczna impreza, 10 wielkich hal, pełne hotele i kłopoty z zakwaterowaniem, ceny noclegów i jedzenia wywindowane do granic absurdu. Ale za to dostajemy fantastyczną atmosferę, ból głowy związany nowościami i możliwość poznania znaczących osób biznesu fotograficznego – product managerów, najważniejszych handlowców, sporej liczby artystów, a nierzadko prezesów. Stoiska Leica doglądał sam Dr. Andreas Kaufmann.

To tyle. Zamiast dalej gadać, lepiej zajmijmy się fotografowaniem, by móc wykorzystać sprzęt, na który tak ciężko pracujemy.

Michał Massa Mąsior

madmassa.fotoblogia.pl

Komentarze