Koci egzorcysta [Oskar Bachoń]

koci egzorcysta - oskar bachoń

– Oskar, się podziało. Hanka wściekła. Jej matka oszalała, egzorcysty szuka. Kot się prawie wykończył. Zapaliłem papierosa, a paczkę schowałem w kieszeni. Wszystko wskazywało na to, że jeszcze się przyda. Zapowiadała się dłuższa opowieść.

– Na kawalerskim dostałem od chłopaków feromony. Jeden z nich akurat je rozprowadzał przez internet i wiesz, taki żarcik, że dla Hanki, jak mi się przestanie podobać. Przyniosłem do domu i wrzuciłem do szafki. Zapomniałem. Mieszkamy z teściami, tzn my na górze, oni – na dole domu. Teść jest ok, taki modelowy Janusz. Ale teściowa – jak z horrorów. I jeszcze, żeby łatwiej ją sobie zwizualizować jako wiedźmę, to uwielbia koty, szczególnie jednego: Stefanka. Czasem żartowałem do teścia, że to do Stefanka, a nie do niego, powinienem mówić: Tato, ale jakoś teścia ta błyskotliwa uwaga nie wprowadzała w radosny stan. I oczywiście co niedziela wspólny obiad, na którym królowały dwa tematy: kościelne i kocie. Chłopie, o kanonizacji papieża to ja po tych obiadach wiem więcej niż niejeden biskup. Teściowa nawijała, Stefanek wpierdzielał najlepsze kawałki, teść – kątem oka patrzył na mecz; Hanka robiła dobrą minę do złej gry a ja – umierałem z nudów. Czekałem tylko na koniec miesiąca, kiedy to musiałem wyjechać służbowo na caaaały tydzień i jakoś tak to w firmie zorganizowali, że dwa obiady mi z grafiku rodzinnego wypadły. W okolicach środy głos Hanki zaczął znamionować kłopoty: „ja wiem, że ty nie lubisz mojej mamy ale tym razem przegiąłeś na całego. Ona ma słabe serce. Taki numer wywinąć. Pa”. Odłożyła słuchawkę i klasycznie nie odbierała telefonu. Wróciłem w niedzielę, jakoś tak wypadło, że po obiedzie a w domu cisza. Stefanek w kociej klatce, teściowa zapłakana, tylko teść jakoś uchachany.

– Rafałku – teściowa rzuciła mi się w ramiona. Musiała być chyba w dużej rozpaczy, bo jakoś nie skalkulowała, że jej waga dwukrotnie przekracza moją i takie przytulenie z jej strony może spowodować nie tylko psychiczną traumę, ale i zwyczajne fizyczne uszkodzenie – takie nieszczeście, takie nieszczeście. Dobrze żeś ty przynajmniej cały i zdrowy się uchował w tym opętanym domu.

Komentarze