Kia Cee’d GT: Koreanka z sąsiedztwa

Fot. Adam Gieras

Kiedyś był Volkswagen Golf, a za nim długo, długo nic. Koreańskich produkcji typu Hyundai Pony, Daewoo Nexia czy Kia Shuma nikt raczej nie brał na poważnie – te samochody kupowało się, bo kosztowały 1/3 tego, co niemiecki król kompaktów. Czasy się jednak zmieniły, a Kia już nie depcze po piętach europejskim producentom – ona miażdży im paznokcie… No prawie.

Przyznam, że przespałem wprowadzenie do gamy Kii litrowego, trzycylindrowego silnika z turbodoładowaniem. Zachęcony jednak pozytywnym wrażeniem, jakie pozostawiła po sobie podróż trzycylindrowym Fordem Focusem z zaciekawieniem udałem się po testowy egzemplarz. Na miejscu okazało się, że odbieram kluczyki do naprawdę dobrze wyglądającego kompaktu w specjalnej wersji – żółty kolor, modne linie, podwójny wydech z tyłu. Fiu, fiu pomyślałem pakując graty do środka.

Usportowiona linia GT Line ma za zadanie zawalczyć z takimi fabrycznymi bodykitami, jak: ST w Fordzie, R-Line w Volkswagenie czy FR w Seacie. I mówiąc szczerze, gdybyśmy nie patrzyli na o wiele większe możliwości doboru silnika do pakietu u wymienionej wyżej trójki, Kia nie ma się czego wstydzić. Każdy element nadwozia na testowanym Cee’dzie został bowiem dopracowany ze smakiem, a wszystko jest… po prostu ładne. Z przodu mamy kostkowe światła w technologii LED do jazdy dziennej i pogłębiony kształt pasa przedniego, nieco zawadiacki grill, a pod nim bardziej masywny zderzak. Z tyłu, pod również przeprojektowanym zderzakiem, znalazły się dwie końcówki wydechu, które o dziwo nie są atrapą – z każdej po odpaleniu wydobywa się para wodna, a podczas „przegazówki” delikatnie usportowiony dźwięk.

Mamy też subtelny dyfuzor. Nad szybą znalazło się miejsce dla skromnego spoilera, a całość doprawiają 17-calowe felgi. Oczywiście, w testowanym egzemplarzu wszystko to zostało udekorowane żywym kolorem – jego nazwa w palecie to Urban Yellow. Gdyby komuś nie pasował, może wybrać mocny pomarańczowy lub krwistoczerwony!

KiaCeedGTline-5

1 of 5

Komentarze