Katarzyny Osipowicz Sen o Warszawie

Pałac Kultury ozdobiony palmami niczym rezydencja arabskiego szejka; gigantyczny chiński smok z nowojorskiego Chinatown wieńczący budowę warszawskiego biurowca; albo słonie spacerujące nocą po okolicach praskiej katedry świętego Floriana. W świecie wyobraźni wszystko jest możliwe. Nawet to, że przy Świętokrzyskiej tuż za historycznym budynkiem Pasty wyrasta coś w rodzaju wieży Babel, gdzie kolejne wysokościowce wiją się jak pnącza wokół biurowca ze szkła i stali. Warszawa fantastyczna, miasto ze snu, książek autorów science-fiction albo z dziecięcych rysunków, gdzie nie obowiązują żadne znane nam reguły.*

Na obrazy ze świata potężnej wyobraźni Katarzyny Osipowicz – „zwykłe“ fotografie przerobione na zupełnie nietypowe kolaże – wpadliśmy przypadkiem parę tygodni temu w Magazynie Praga i z miejsca się zachwyciliśmy. Bo Warszawa na jej bajkowych obrazach jest chyba dokładnie taka, jaką chcielibyśmy ją widzieć: magiczna, kolorowa, klimatyczna, nietypowa, intrygująca. A przy tym wszystkim zaskakująco prawdziwa.

Artystka od ponad dziesięciu lat zajmuję się grafiką użytkową, przez lata współpracowała z licznymi teatrami i ośrodkami kultury. W swoich pracach charakterystycznemu demontażowi poddaje także Rzym czy Nowy Jork, ale to właśnie stolica jest jej tematem numer jeden. – Lubię dynamikę tego miasta i to jak ono sie zmienia. W Warszawie żyję od kilkunastu lat i zawsze chciałam uchwycić, pokazać ducha tego undergrounowego miasta – tłumaczy artystka. Od począku fascynowała ją Praga, gdzie mieszkała – i właśnie z tej dzielnicy cztery lata temu uczyniła główną bohaterkę swoich kolażowych opowieści. – Dziś Praga w niektórych miejscach zmieniła się diametralnie, zniknął pomnik Czterech Śpiących, zniknął chiński smok z ulicy Zamoyskiego – opowiada. – Za to pojawił się stadion, zaraz będzie metro. Warszawa szybko się zmienia, ale ma swój klimat swoją duszę, a ja staram sie ten spirit warszawski uchwycić.

A to wcale nie jest proste. Praca nad kolażami to długi proces: zdjęcie, wielogodzinna praca przy komputerze i zabawa w sklejanie świata na nowo. Katarzyna Osipowicz nie ukrywa, że jest to dla niej zawsze rodzaj podróży nie tylko w głąb rzeczywistości, ale też własnej wyobraźni. Czasem praca nad jednym obrazem trwa kilka tygodni czy nawet miesięcy. Zawsze jednak zaczyna sie od fotografii, motywu czy postaci. – Jak w przypadku obrazu „Staruszka“, kiedy na ulicy zrobiłam zdjęcie starszej pani i od razu wiedziałam, że to ona będzie bohaterką kolażu – opowiada. A o czym marzy? O nowych artystycznych projektach, wielkiej wystawie i o tym, żeby spacerując kiedyś po Warszawie zobaczyć swoją pracę na praskim muralu…

Oprac. Natalia Czekaj

* Fragment tekstu promującego wystawę „Demontage“.

Komentarze