Jedzmy miód i maliny! [wywiad z Agnieszką Górką]

Rozmowa z Agnieszką Górką, organizatorką Foodstock w Krakowie

– Najnowszy Foodstock, który odbędzie się 25 października w Krakowie w klubie Fabryka nosi tytuł „Miód Malina”. Czy dobrze wyczuwam tu podtekst ekologiczny?

– Foodstock to festiwal kulinarny z misją. Każda edycja ma swoją własną, niepowtarzalną konwencję. Dobierając temat edycji zastanawiamy się, co jest teraz ważne w tematyce żywności i żywienia generalnie. Jakie trendy obecnie panują, co jest na topie, a czego brakuje. Problem pszczół jest nam znany od dawna, dzięki edycji „Miód Malina” chcemy po pierwsze pokazać wszechstronność zastosowania miodu w naszej kuchni i w naszych codziennych rytuałach, a po drugie przybliżyć szerzej problemy współczesnych pszczelarzy i samych pszczół. Sama ponad 10 lat temu przerzuciłam się tylko na słodzenie miodem, piję kawę z miodem i cynamonem, gdzie się da używam wysokojakościowego miodu. Czemu nie uczyć się zdrowych nawyków, które nie tylko pomagają nam samym, ale też wspierają polskich pszczelarzy, dzięki którym pszczoły jeszcze żyją we współczesnym, zanieczyszczonym świecie? To bardzo poważny problem, ale dzięki edukacji i wiedzy każdy z nas może pomóc na swój sposób.

– Co możemy zrobić, by ratować pszczoły?

– To bardzo proste: kupować miód od producentów – z pasiek, a nie z marketów. Mamy pewność, że miód jest wysokiej jakości, był przechowywany w odpowiednich warunkach termicznych, jest naturalnie czysty, wolny od chemicznych i biologicznych zanieczyszczeń. Najlepiej pokazuje to akcja „Miód kupujesz, pszczoły ratujesz”. Pszczelarze żyją ze sprzedaży miodu, to oni opiekują się tymi pożytecznymi owadami, bez których nasz ekosystem przestałby istnieć. To dramatyczne, ale prawdziwe. Oczywiście jest jeszcze klika sposobów – można pamiętać o pszczołach wybierając rośliny do ogrodu, zamiast trawy posiać koniczynę, wśród drzew stawiać na gatunki kwitnące, na przykład lipy czy wierzby. To samo dotyczy kwiatów, pszczoły mają swoje ulubione gatunki miododajne. Można bardzo szybko i w prosty sposób stworzyć ogród przyjazny owadom. Zostawiać wodę na balkonie i w ogrodzie, a co najważniejsze nie pryskać roślin pestycydami, a jeśli już musimy to robić, to w godzinach popołudniowych, kiedy pszczoły nie zbierają tak licznie nektaru z kwiatów.

 

Screen shot 2015-10-21 at 22.48.03

– Jakie produkty pojawią się na miodowo-malinowym Foodstocku?

– Zapraszamy do zakupu miodu na zimę i wiosnę – wystawią się u nas pasieki z bogatą ofertą. Będzie można porozmawiać o produkcie, poradzić się, jaki miód najlepiej nadaje się do naszej kuchni, jaki gatunek jest najlepszy dla dzieci, który miód doskonale odnajduje się jako składnik ciast i słodkości. Miód prosto z pasieki w naszej kuchni to pierwszy krok dla każdego, kto chciałby wspierać sprawę pszczół w Polsce. Oczywiście będzie też producent soków, w tym malinowych. Dodatkowo nasi Wystawcy przygotują różne propozycje z użyciem miodu i soku z maliny – zobaczymy, jak wszechstronny jest to składnik i jak komponuje się z kuchnią hiszpańską, meksykańską, wietnamską. Dobór wystawców jest przemyślany, pojawią się ci znani i lubiani, jak i nowe inicjatywy. Będziecie mogli spróbować najlepszej podobno w Polsce zupy pho ze specjalnym miodowym i malinowym sosem do wyboru, zapiekanki z kaczką w miodzie czy prawdziwych, hiszpańskich tortilli z malinami. Miód i malina to nie tylko słodkie desery, i my to udowodnimy.

– A jakie znasz najbardziej dziwne potrawy z miodu i malin?

– Zostałam kiedyś poczęstowana pieczonym pająkiem maczanym w miodzie. Generalnie miód często używany jest na przykład w kuchni azjatyckiej dla niwelowania dziwnych, nieprzyjemnych, gorzkich smaków. Słyszałam jeszcze o specyficznej australijskiej delicji: łapie się mrówki, które wypełnione są miodem wykradzionym pszczołom. Taką mrówkę praży się i zjada jako przysmak. Smacznego! Maliny jem często i nie znam dziwnego, malinowego dania. Najbardziej lubię w postaci ciepłego, malinowego sosu do zimnych, śmietankowych lodów. Polecam ten szybki deser w razie niezapowiedzianej wizyty – proste i nieskomplikowane danie, a doznania jak u Amaro!

– Nurt slow i eko święci teraz triumfy. Sądzisz, że to przejściowa moda czy zmiana społecznego nastawienia?

– Oczywiście, wzrasta świadomość ludzi w kwestii odżywiania i wpływu diety na stan zdrowia. Ludzie zaczęli podchodzi do swojego ciała holistycznie. Już nie tylko siłownia i bieganie, ale temat diet, odżywiania stał się modny i popularny. Moda to oczywiście nie tylko dobre strony, ale również niebezpieczne aspekty. Wystarczy słowo eko, bio czy wolne od GMO na opakowaniu i już mamy wrażenie, że dobrze i zdrowo się odżywiamy. Nic bardziej mylnego, niestety bez czytania etykiet, ciągle zjadamy tony chemii, ponieważ są to tylko sprytne marketingowe haczyki dla nieświadomego konsumenta. Wierzę, że przyszłość to ludzie mieszkający znów w drewnianych chatach, uprawiający własną żywność, masujacy się nawzajem jak chińskie, wiejskie małżeństwa. Tam ludzie dożywają bez problemu 100 lat. Zgadnijcie, dlaczego?
Rozmawiał Rafał Stanowski

Foodstock „Miód Malina”
25.10.2015
Godz. 12-20
Klub Fabryka
ul. Zabłocie 23, Kraków

Komentarze