Inspiracja, głupcze! [Michał Massa Masior]

Inspiracja, głupcze!
Niejeden z nas kupił aparat fotograficzny w podobny sposób. Research rynku, czytanie testów, opinie fachowców, użytkowników. Wizyty w sklepie, dotykanie, sprawdzanie chwytu. Telefon do przyjaciela, żeby doradził albo upewnił w wyborze. Niektórych jeszcze czekała poważna rozmowa z żoną, mężem lub mamą, ojcem. Tłumaczenie, że ten konkretny aparat fotograficzny zmieni wszystko w życiu, poprawi stosunki panujące w domu, bo wreszcie będzie można wspominać najwspanialsze chwile. Gdy najgorsze było już za nami, klamka zapadła, pieniądze wydane, wielkie pudło wylądowało na stole, nóż do rozcinania taśm i tektury,  świeżo umyte ręce i procedura „unboxing”. Najpierw wyciągamy plik książeczek, czyli to samo w 120 językach, potem wszystkie kable, naklejki, ładowarki, na samym końcu narzędzie, dzięki któremu nasze życie ma się zmieni

Kiedy już pierwszy chwyt za nami, obiektyw zamontowany, bateria podładowana, można zrobić pierwszego drinka, żeby się nie zepsuło. Potem, podobnie jak  w przypadku wypasionej elektrycznej szczoteczki do zębów, przez pierwsze kilka dni baterie trzeba ładować co chwilę, bo częstotliwość użytkowania zbliżona jest do taśmy produkcyjnej smoczków dla dzieci  w czasie wyżu demograficznego. Zdjęcia bardzo złe przeplatają się z trochę złymi, raz na milion zdarza się jedno przeciętne. Wówczas zapał trochę mija, aparat co prawda dalej wisi na szyi podczas każdego wyjścia z domu, ale coraz bardziej ciąży, uwiera, przeszkadza, majda na pasku. Poza tym jest nieporęczny i ciężki. Rzucasz go w kąt. I tutaj zaczyna się na serio temat, który zawarłem w tytule.

Nie wiesz dlaczego tak się dzieje, że sprzęt przestaje Cię cieszy?

Odpowiedź jest bardzo prosta, Nie umiesz robić zdjęć! I mimo, że wydaje Ci się, że masz to w jednym palcu, to tylko Ci się wydaje. Nie każdy z nas musi żyć z fotografii, nie każdy zostanie uznanym, oglądanym fotografem, nie każdy wreszcie ma do tego talent. Można sobie jednak pomóc.

Pomyśl, co chcesz fotografować

Kupując aparat być może miałeś pomysł,co chcesz uwiecznia. Wakacje, rodzina, wycieczki, spacery. Coś Ci grało w duszy. Może warto od tego zacząć? Doprecyzuj temat, pomyśl, co chcesz konkretnie zawrzeć na swoich zdjęciach. Po raz kolejny zwróć się do swojej wyobraźni. Sięgnij pamięcią do tego, o czym myślałeś w miejscach, które chcesz fotografowa.

Robiąc zdjęcia – myśl, jakbyś je oglądał.

Spróbuj postawić się w roli krytyka sztuki. Ile razy zdarzyło Ci się oglądać zdjęcia, które do Ciebie w żaden sposób nie przemawiały? Nie budziły emocji, nawet nie mogłeś powiedzieć o nich, że Ci się nie podobają, były tak miałkie. Zadbaj o to, by Twoje oglądało się lepiej. Pamiętaj, że kiedy fotografujesz, odbierasz świat wszystkimi zmysłami, widzisz, słyszysz, dotykasz, czujesz zapach, masz konkretne nastawienie, coś gra Ci w duszy. Odbiorca Twojego zdjęcia powinien to wszystko dostać w kadrze, który może odebrać jedynie wzrokiem. W przypadku druku, może go jeszcze dotknąć, wyczuć fakturę i zapach papieru. Nic więcej.

1 of 2

Komentarze

Niejeden z nas kupił aparat fotograficzny w podobny sposób. Research rynku, czytanie testów, opinie fachowców, użytkowników. Wizyty w sklepie, dotykanie, sprawdzanie chwytu. Telefon do przyjaciela, żeby doradził albo upewnił w wyborze....
" />