Green is the new black [Harel}

Green is the new black [Harel}
Wybór koloru roku przez instytut Pantone praktycznie nigdy nie odnosił się tylko i wyłącznie do mody. Na podjęcie decyzji mają wpływ najróżniejsze czynniki, od sztuki przez ekonomię, po nastroje społeczne.

Błędnie interpretowany jako ten, który powinniśmy nosić przez najbliższe dwanaście miesięcy, stawia pierwszą literę i ostatnią kropkę, pozostawiając w środku sporo miejsca na swobodną interpretację. Czy dziwi zatem, że 2017 został pomalowany na niezbyt twarzowy, acz uroczy odcień zielonego? Oto kilka powodów, które mocno uzasadniają jego obecność.

1. Świadomość

Odnosi się zarówno do poszczególnych wyborów, jak i ogólnego stylu życia. Bezmyślność i automatyczne powtarzanie schematów odchodzą hen daleko, ustępując miejsca refleksji, a co za tym idzie, samodzielnemu poszukiwaniu szczęścia. Już nie jest tak łatwo nam wmówić, że potrzebujemy tej czy innej rzeczy. Popularność poradników o życiowym minimalizmie nie wzięła się znikąd.

2. Troska o środowisko

Bo dzieje się źle, a będzie jeszcze gorzej. Nie znaczy to jednak, że mamy przybrać bierną postawę i sobie ten upadek oglądać z wygodnej pozycji. Zatem sortujemy, oddzielamy, naprawiamy i w ostateczności dopiero wyrzucamy. Niedawno świat obiegła niezwykle optymistyczna wiadomość o otwarciu pierwszego domu towarowego wypełnionego samymi zreperowanymi lub zrecyklingowanymi rzeczami, ReTuna Recycling Galleria. W Szwecji, rzecz jasna. Wewnątrz znajduje się czternaście sklepów: z meblami, komputerami, ubraniami, rowerami, a nawet materiałami budowlanymi. To dopiero pomysł na przyszłość!

3. Jedzenie

Ach, ten słynny hipsterski jarmuż, przed obecnością którego ustrzegł się chyba tylko kompot… I soki, wyciskane na zimno i tak powoli, że można zasnąć, zanim się zrobią. I pesto z liści rzodkiewki. I neonowa wręcz matcha. Trochę się z nich podśmiewamy, ale tak naprawdę lubimy bardzo. Te rzeczy za dobrze wpływają na zdrowie i samopoczucie, żeby z nich okrutnie żartować.

4. Podróże

Po fascynacji wielkomiejskim życiem nadszedł czas na powrót do natury. Trend ten otrzymał nawet swoją oryginalną nazwę: „eskapizm”. Uciekamy w zielone, niekoniecznie pierwotne, bo po zabawie do białego rana przy osobiście rozpalonym na plaży ognisku miło jest dostać gotowe śniadanie, a potem wrócić do pachnącego świeżą pościelą pokoju. Ale balans zielonego na Instagramie zostaje osiągnięty.

5. Moda

Sporo mówi się o zjawisku zwanym „green washing”, czyli w wolnym tłumaczeniu, praniu mózgów klientów na zielono. Marki, które mają najwięcej na sumieniu, od zanieczyszczania świata po wyzysk pracowników, chętnie włączają się w działania proekologiczne, nierzadko całkiem sensowne. Pozytywne przykłady odnaleźć można nawet na samym szczycie. Taka Stella McCartney przestała używać w swoich kolekcjach skór czy futer zanim było to… modne. Torebka sygnowana jej nazwiskiem, wykonana ze sztucznego tworzywa, nie różni się ceną (ani jakością) od tej ze skóry naturalnej. Co każe przewartościować swoje opinie o „inwestowaniu w ponadczasowe i trwałe skórzane akcesoria”.

6. Architektura
Odnoszę wrażenie, że ostatni raz planowanie zieleni było tak istotne w osiemnastym wieku. Miejsce na zielone znajduje się nie tylko pomiędzy budynkami, ale w nich przede wszystkim. Coraz silniej realizowana jest idea zrównoważonego budownictwa, w dużym skrócie takiego, które ma pomagać, a nie szkodzić. Zarówno człowiekowi, jak i naturalnemu otoczeniu. Podziwiając projekty światowych mistrzów można sobie stworzyć miniaturowy odpowiednik na balkonie czy parapecie. Wyhodować, zmiksować, a przed wypiciem pstryknąć zdjęcie na „fejsa”.

Pantone znów nas przejrzał…

Harel

harelblog.pl

Komentarze