Fotograficzna miłość [Michał Massa Mąsior]

Kiedy robić zdjęcia? [Michał Massa Mąsior]
Wielu twórców odnosi się w swojej sztuce do miłości. Gdyby nie ona, pewnie największe przeboje muzyki rozrywkowej nie niosłyby ze sobą takiego ładunku emocjonalnego. I każdy jest w stanie jednym tchem wymienić tuzin piosenek, które kojarzą mu się z miłością bądź o niej traktują. Miłość odmieniać można na tysiące sposobów, bo przecież każdy widzi ją trochę po swojemu. Emocje towarzyszą nawet muzykom związanym ze sceną Disco Polo. Choć trudno w to uwierzyć, słuchając melodii uproszczonych daleko poza granice przyzwoitości.

Nie inaczej sprawy się mają, jeśli chodzi o fotografię. Wielu artystów nawiązuje do miłości lub tworzy z niej główny motyw swoich prac. I znowu wymieniać można bez końca. Robert Doisneau ze swoimi romantycznymi fotografiami z Paryża. Helmut Newton, u którego nagość i siła kobiet nabierają innego wymiaru. David La Chapelle, drwiący z celebryckiego świata, posługuje się emocjami zbudowanymi często na seksualnych scenach.

Gejowski pocałunek w reklamie Diesla, oparty o słynny „pocałunek” Alfreda Eisentaedta, pozostaje głęboko w pamięci, podobnie jak oryginał. Jeanloup Sieff, który z kolei kobiecość i nagość fotografował w niezwykle sensualny sposób. Jego fotografie nagiego Ives Saint Laurenta pobudzić są w stanie niezależnie od płci i orientacji seksualnej.

Andy Warhol filmował i fotografował całujących się ludzi.

I całe szczęście, że wróciła moda na brody i wąsy, bo kiedy dekadę temu oglądałem „Kiss”, który pokazany został po raz pierwszy w 1963 roku, miałem przez pierwsze kilka chwil pewien kłopot estetyczny. No ale to wszystko kwestia upodobań osobistych, a w końcu zrobił to Warhol, czyli nie wypada tego nie znać.

Twórca słynnego filmu „Dzieciaki” Larry Clark opublikował jeden z najważniejszych albumów w historii fotografii.  „Tulsa” pokazująca patologiczną miłość, narkotyki i emocje młodych ludzi ze squatu w miejscowości o tej samej nazwie. Tym mocniejsze są te zdjęcia, że autor sfotografował środowisko, z którym sam był związany. Podobnym tropem podążyła Nan Goldin pokazując wolną miłość, przemoc i trudne życie osób transseksualnych.

Richard Billingham skupił się w swojej twórczości na uwiecznieniu śmiertelnej choroby alkoholowej swojego ojca. Ktoś mógłby powiedzieć, że to budowanie kariery na cudzej krzywdzie. Projekt był tym trudniejszy, że, jak twierdzi artysta, nikt już ojcu nie był w stanie pomóc. Fotografowanie stało się dla Billinghama rodzajem terapii, pomogło mu poradzić sobie z problemem na swój sposób kochanego przecież przez niego ojca. Araki i Annie Leibovitz także fotografowali swoich bliskich. Do końca ich chwil. Śmierć przecież związana jest z człowiekiem tak samo, jak jego narodziny.

 

Myślę sobie, że aby zacząć tworzyć dobrą sztukę, trzeba ją najpierw pokochać.

Fotografia to nie aparat fotograficzny. Często słyszane stwierdzenie, że „ten aparat robi świetne zdjęcia”, ma w sobie tyle prawdy, co to, że Frodo jest przepisowo jeżdżącym kierowcą i że myśli o pozostałych użytkownikach ruchu drogowego.

To też trochę jakby powiedzieć, że mając w drużynie Roberta Lewandowskiego, zostaje się mistrzem świata. Żeby Lewy strzelił, potrzebna jest drużyna, która po pierwsze obroni się przed strzałami przeciwnika, a następnie przetransportuje piłkę do przodu i poda do snajpera, który zrobi swoje. Przykładem drużyny, która tego zrobić nie umie, jest Narodowa Reprezentacja Polski z ostatnich kilku miesięcy (nie znam w sumie wielu innych miesięcy, kiedy zrobić to umiała).

Podobnie i fotograf nie próbujący widzieć więcej, szerzej, nie czujący estetyki, nie będzie umiał wykonać interesujących zdjęć. W większości przypadków, by zacząć widzieć więcej, potrzebne jest wsparcie, inspiracja, znajomość historii fotografii. I być może da się zrobić przypadkowo dobre zdjęcie, ale prawdopodobieństwo powtórzenia tego zdarzenia pewnie niewiele różni się od wygranej w totolotka.

 

Wszyscy dzisiaj jesteśmy fotografami, każdy z nas ma w kieszeni narzędzie potrafiące rejestrować obraz.

I wydawałoby się, że to takie proste, jednak kiedy większość bierze je do ręki, to nic z tego nie wychodzi. Wtedy pada stwierdzenie, że mistrzowie mają lepszy sprzęt i mogą zrobić coś lepiej. No fakt, mają lepszy, często dużo droższy sprzęt. Ale borykają się z dokładnie takimi samymi problemami, jak laicy. Różnią się od amatorów tym, że umieją dostrzec więcej, doświadczenie podpowiada im kiedy nie robić zdjęcia, lub jak poradzić sobie z napotkanymi przeszkodami.

Sprzętowe różnice łatwo pokonać, kupując lepsze, droższe aparaty i obiektywy. Ale różnica, którą znacznie trudniej przeskoczyć, to miłość do fotografii (nie tylko do sprzętu) i umiejętność włożenia serca i duszy w robienie zdjęć. Trudno jest to zrobić, no bo w sumie jak? Niektórym przychodzi to zupełnie bez kłopotu, inni mają z tym problem. I tym smutnym sposobem jedni z nas są lepszymi fotografami, inni słabszymi, podobnie jak jedni są lepszymi kochankami, a innym lepiej idzie w grach liczbowych…

 

Michał Massa Mąsior

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *