Ford Mondeo 1.5 Ecoboost 160 KM – to jednak nie Aston

Wprawne oko dostrzeże w nowym Fordzie Mondeo nawiązania do Astona Martina. Fakt coś w tym jest, aczkolwiek dla większości to zgrabna i ładna limuzyna w nowoczesnym wydaniu. To auto dla klasy średniej podkreślającą zamożność i gust właścicieli. Do mnie ten opis bardziej przemawia i stojąc przed autem nie widziałem jedynie Astona Mondeo…

To nie znaczy jednak, że Ford tego podobieństwa się wyprze. Estetycznie widać sporo elementów łudząco podobnych. Mowa tu o grillu, który w każdym modelu w gamie jest prawie synonimem brytyjskiej marki. W połączeniu z opływową sylwetką limuzyny oraz niską linią dachu, gabarytu Mondeo są najbliżej tego prestiżowego producenta. Dość jednak tych porównań.

Z przodu kolejna generacja zyskała na dynamicie dzięki wspomnianemu uśmiechowi z otwartą paszczą z poziomymi reflektorami (oczkami), w których możemy zauważyć pasek LED-ów, który jednocześnie jest kierunkowskazem, a poza tym dostosowują moc światła do otoczenia. Dodatkowo widoczność poprawiają również halogeny. To wszystko sprawia, że widzą Mondeo w lusterku wsteczny od razu szukasz prawego pasa. Takie określenie pasuje również do testowanego egzemplarza, który w granatowym lakierze z chromowanymi akcentami wyglądał ekskluzywnie i agresywnie zarazem. Zwłaszcza na 18-calowych, „wieloszprychowych” alufelgach.

Może nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale Mondeo MKV to duże auto. Ma aż 487 cm oraz 285 cm rozstawu osi. Mimo to sylwetka jest proporcjonalna, a dzięki przyciemnianym tylnym szybko oraz niskiej linii dachu nawet trochę tajemnicza.

Takie gabaryty mogą oznaczać jedno – mnóstwo miejsca wewnątrz, aczkolwiek nie są to rekordy – VAG może pochwalić się większymi liczbami. Nie oznacza to jednak, że ktoś w Mondeo będzie się cisnął i dusił. Problem jedynie może się pojawić na tylnej kanapie nad głową dla wysokich pasażerów. Wina panoramicznego okna dachowego i samej sylwetki nadwozia.

W zamian jednak tylna kanapa (zresztą tak jak i przednia) jest podgrzewana oraz mieści trzy osoby. Ponadto posiada innowacyjne pasy bezpieczeństwa, które w sytuacji kryzysowej się nadmuchują i chronią dodatkowo podróżujących. Podobnych bajerów nie ma z przodu, ale tutaj fotele oraz kierownica można regulować elektrycznie, a tak jak w Lexusie po wyłączeniu zapłonu odjeżdżają one maksymalnie ułatwiając wsiadanie i wysiadanie (mimo wszystko na co dzień bardzo irytujące, ponieważ chwilkę się czeka). Automatycznie jest też w bagażniku. Elektrycznie otwierana klapa bagażnika ujawnia dostęp do 541 litrów foremnego kształtu. To liftback, więc z łatwością schowamy wszystkie bagaże, nawet duże.

Co do estetyki wnętrza nowego Mondeo jest kontrastowo. Wersja Titanium to najwyższy poziom wyposażenia, która skrywa piękną, białą skórzaną tapicerkę, dotykowy ekran FORD SYNC systemu multimedialnego oraz masę systemów bezpieczeństwa (tempomat, asystent pasa ruchu, awaryjne hamowanie). Niestety to co ładnie wygląda i w końcu jest ergonomiczne (usunięto trochę przycisków) nie przekłada się na jakość. Plastiki już po kilkunastu tysiącach km trzeszcz, a do tego są twarde. W porównaniu do konkurencji jest dużo gorzej. Parę uwag mam też do systemu infomedialnego (wspierany przez Microsoft, a audio od SONY, więc jest markowo!) – oczywiście posiada nawigację, łączność BT, USB itp., ale potrafi rozczarować swoją płynnością działania oraz ergonomią (zbyt małe klawisze, w które ciężko trafić podczas jazdy). Na szczęście wielofunkcyjna kierownica oraz ekran pomiędzy zegarami nie posiada już takich błędów.

Jednakże to co bawi prawdziwych kierowców Fordowi wychodzi nadal bardzo dobrze. Nowe Mondeo jeździ jak po sznurku. Półtorej tony masy auta steruje się bezpośrednio, a miękko zestrojone zawieszenie zapewnia dobry komfort zarówno przy autostradowych prędkościach, jak i miejskich przejażdżkach. Co ważne Mondeo nie boi się krawężników (w razie czego system czujników parkowania i kamera cofania). Jeśli komuś jednak to nie wystarcza, Ford przygotował 3 tryby pracy amortyzatorów i zawieszenia (od komfortowego przez normalny do sportowego). Zmieniają one jego twardość, a różnice są wyczuwalne . Niestety Ford ma też problem z zawracaniem, więc lepiej niczego nie zapominać (słaby promień skrętu).

No i teraz to na co czekają wszyscy motomaniacy – silnik. Testowe Mondeo pod maską miało efekt downsizingu, czyli półtoralitrową jednostkę Ecoboost o mocy 160 KM. Według wieku to dobra konstrukcja, wg mnie nie do końca przy tak dużym samochodzie. Teoretycznie, dane techniczne są obiecujące, ponieważ 217 km/h a przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 9,2 sekundy. Mimo to Ford Mondeo wymaga od kierowcy mocnym operowaniem pedału gazu oraz umiejętnego posługiwania się manualną skrzynią biegów (6 przełożeń). Oznacza to, żeby jeździć dynamicznie trzeba dobrze gazować i często redukować biegu. Jak mocno? Ciasne wyprzedzanie będzie wymagało 4 lub 3 biegu. Dla nieprzyzwyczajonego kierowcy, który dopiero co wsiądzie do Mondeo może to być lekko rozczarowujące.

Mimo to samochód jest bardzo ekonomiczny, co może zaprzeczać logice. Spokojna jazda pozwoli zobaczyć na ekranie komputera pokładowego nawet 6 litrów benzyny na 100 km. Średnio liczba podskoczy o 1,5 litra więcej. Przy dynamicznej jeździe oczywiście możliwe jest spalenie przysłowiowej dyszki, ale to już skrajności.

A ile taka namiastka Astona kosztuje? Bardzo rozsądne pieniądze. Najtańsza wersja Forda Mondeo startuje od kwoty 86 tysięcy złotych. Nasz testowy egzemplarz bazowo to kwota 107 tysięcy złotych. Ze wszystkimi dodatkami wartość ta dochodzi do 150 000 PLN. Jest to jednak wiadome, ponieważ testowany egzemplarz posiadała sporo dodatków i nowinek technicznych, które podnosiły cenę. Pamiętajmy jednak, że od prestiżu i splendoru ma być seria Vignale, która pewnie będzie kosztować jeszcze więcej.

Myślę, że udało mi się udowodnić, że Mondeo piątej generacji to jedno dużo więcej niż „patrz jaki podobny do Aston Martina”. Ford gruntownie zmienił ten model wyposażając go w zdobycze nowej technologii i nurtu nowoczesnego designu, a przy okazji ochronił swoich stałych klientów od szoku cenowego dobrze kalkulując cennik. Z resztą widać to już po ulicach, bo nowych Mondeo nie brakuje…

Konrad Stopa
Fot: Jakub Głąb

www.motopodprad.pl

Komentarze

Wprawne oko dostrzeże w nowym Fordzie Mondeo nawiązania do Astona Martina. Fakt coś w tym jest, aczkolwiek dla większości to zgrabna i ładna limuzyna w nowoczesnym wydaniu. To auto dla klasy...
" />